Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Krzysztof Wierzbowski: Tworzymy kolektyw

Krzysztof Wierzbowski: Tworzymy kolektyw

fot. archiwum

Krzysztof Wierzbowski nie ma szczęścia w tym sezonie. Boryka się bowiem z kontuzją stopy, która póki co wyklucza go z gry do końca roku. W rozmowie ze Strefą Siatkówki opowiada nie tylko u razie, ale także o klubie i kibicach zespołu spod Jasnej Góry.

Emilia Grzesiak: Jak się czujesz? Jaki jest twój aktualny stan zdrowia?

Krzysztof Wierzbowski: Czuję się dobrze, ale niestety mam problemy ze stopą. Przechodzę zapalenie pochewki ścięgna i z tego, co powiedział lekarz jestem wyłączony z grania minimum do końca grudnia. Zacznę trenować na początku stycznia.

Jak ci się pracuje z Grzegorzem Wagnerem?



Bardzo dobrze. Jeśli chodzi o mnie jestem zadowolony z naszej współpracy. Myślę, że jest to trener z dużym doświadczeniem, ale nie mnie oceniać jego metody szkolenia.

Porównując Grzegorza Wagnera i Radosława Panasa powiedz, z którym lepiej ci się pracuje?

Ciężko powiedzieć. Myślę, że są to dwie, zupełnie inne szkoły trenerskie. Każdy z nich prezentuje inny warsztat i nie jestem w stanie powiedzieć, z którym mi sie lepiej pracuję.

Jaka jest atmosfera w zespole? Dogadujecie się ze sobą?

Tak, nie ma żadnych problemów. Tworzymy kolektyw. Jak pokazał mecz z ZAKSĄ, staraliśmy się zdobyć kilka punktów dla Dawida Murka i to nam się udało. Każde kolejne spotkanie będzie dedykowane właśnie dla niego. Cały czas interesujemy się jego stanem zdrowia i chcielibyśmy, żeby wrócił jeszcze w tym sezonie do gry.

Jak zareagowałeś na kontuzję Dawida? Po twojej minie można było wywnioskować, że byłeś przerażony.

Tak, ten widok nie był przyjazny (co z resztą było widać na powtórce) i nikt z nas nie jest zadowolony z takiej kolei rzeczy. Jest nam przykro i na pewno chcielibyśmy, żeby był teraz z nami, ale jak na razie nie jest to niestety możliwe.

Podczas meczu z Kędzierzynem wszedłeś na boisko za Pawła Zatorskiego. Jak ci się grało na pozycji libero?

Jeśli chodzi o przyjęcie to dobrze, ale gorzej było z obroną. Myślę, że to całkiem inny świat. Cieszę się jednak, że dostałem szansę i pomogłem drużynie.

Co skłoniło cię do wyboru AZS-u jako klubu, w którym chcesz grać?

Dostałem propozycje po mistrzostwach Polski juniorów. Częstochowa potrzebowała młodych graczy. Otrzymałem doskonale przygotowaną ofertę, a takiej inicjatywy nie dało się odrzucić. Moim głównym celem była możliwość uczenia się od doświadczonych siatkarzy. Na pewno bardzo się cieszę, bo zacząć karierę od srebrnego medalu mistrzostw Polski, to chyba marzenie każdego młodego zawodnika.

Można powiedzieć, że na razie jesteś chłopcem od ryzyka, czyli tym, który ma wejść na boisko i zaserwować najlepiej jak potrafi. Masz żal do trenera, że daje ci tak mało szans?

Żalu na pewno nie mam. Chciałbym więcej grać i robię na treningu wszystko, żeby podczas spotkania wyjść na parkiet, ale to trener decyduje o tym, kto zagra w meczu. Jeśli znajdę się na boisku będę zadowolony, jeśli nie, będę dalej ćwiczył, żeby poprawić swoje umiejętności.

Brakuje wam w zespole kogoś takiego jak Zbigniew Bartman, który kończył większość piłek?

Myślę, że jeśli takiego zawodnika nie ma, to cała drużyna musi grać dobrze, jeśli takowy istnieje również sam meczu nie wygra. Trener musi mieć do dyspozycji całą dwunastkę. Tak jak w meczu z Kędzierzynem, gdzie na pozycji przyjmującego grał nominalny atakujący, a na libero wszedłem ja.

Jak oceniasz poziom PlusLigi w tym sezonie?

Na pewno poziom bardzo się wyrównał. Jak pokazały ostatnie mecze – każdy może wygrać z każdym.

W tym sezonie dajecie swoim kibicom wiele emocji. Jak na razie aż pięć spotkań zakończyliście w tie-breaku.

Chyba każdy kibic marzy o tym, żebyśmy wygrywali wszystkie spotkania 3:2. Myślę, że to wynika głównie z młodego wieku zawodników. Na pewno chcielibyśmy z każdego meczu wyciągać wnioski, żeby później zwyciężać za trzy punkty.

Co jest największym atutem AZS-u?

Uważam, że zagrywka, blok oraz zespołowość, czyli to, że jesteśmy zjednoczoną dwunastką i tworzymy kolektyw. Myślę, że to są nasze największe plusy.

Pod koniec poprzedniego sezonu wiele osób mówiło, że w Częstochowie się nie rozwijasz i powinieneś przejść do klubu, w którym będziesz grał w podstawowym składzie.

Rzeczywiście pojawiła się myśl, żebym przeszedł do innego zespołu. Jak na razie nie będę wyrokował przed końcem tego sezonu. Myślę, że jest jeszcze dla mnie wiele szans do grania. W tej chwili najważniejsze żebym wrócił do zdrowia.

Kontrakt w AZS-ie kończy ci się w tym roku. Co zamierzasz robić po wygaśnięciu umowy?

Nie wiem. Na razie chcę się skoncentrować na najbliższych spotkaniach. Najważniejsze jest dla mnie to, co się dzieje w tej chwili. Co będzie dalej – zobaczymy.

Jak oceniasz częstochowskich kibiców?

Uważam, że są najlepsi w Polsce. Na każdym spotkaniu coś się dzieje, można się pośmiać. Są trzynastym zawodnikiem w drużynie. Bardzo dobrze się gra, gdy mamy ze sobą taką publiczność. Myślę, że żaden inny klub nie przyjeżdża na mecze wyjazdowe z tak liczną grupą.

Jak ci się tu mieszka?

Super. Na pewno chciałbym tu zostać na dłużej i przedłużyć kontrakt z AZS-em. Na początku myślałem, że jak przeprowadzę się z tak dużego miasta, jakim jest Warszawa, nie będę mógł się zaklimatyzować, jednak myliłem się, bo mieszka mi się tu naprawdę świetnie.

Na koniec wywiadu czego mam ci życzyć?

Zdrowia.

To życzę zdrowia i bardzo dziękuję za wywiad.

Z Krzysztofem Wierzbowskim rozmawiała Emilia Grzesiak

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2009-12-18

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved