Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Podsumowanie 12. kolejki I ligi mężczyzn

Podsumowanie 12. kolejki I ligi mężczyzn

fot. archiwum

Można śmiało powiedzieć, że 12. kolejka była jedną z najbardziej emocjonujących w rywalizacji siatkarskiej ekstraklasy sezonu 2009/10. Naprzeciw siebie stanęły zespoły ze szczytu tabeli. Po długim okresie zmiana na fotelu lidera - miejsce Farta Kielce zajął Trefl Gdańsk.

Na dobry początek emocje z najwyższej półki czyli starcie Farta Kielce z Avią Świdnik. Spotkanie, któremu nadawano miano „hitu I rundy". Po zakończeniu meczu nazwa ta powinna być zmieniona na „największą sensację I rundy". Zupełnie niespodziewanie po „godzinie z prysznicem" siatkarze Farta Kielce utracili piastowany od dawna fotel lidera. Była to dopiero druga porażka ekipy z Gór Świętokrzyskich w lidze w tym sezonie. Pierwsza partia była w pełni godna pojedynku drużyn z najlepszej trójki zaplecza ekstraklasy. Do połowy pierwszego seta przewaga utrzymywała się po stronie ekipy gospodarzy. Wówczas ostro do roboty wzięli się podopieczni Krzysztofa Lemieszka, zniwelowali straty i zawrzała zaciekła walka cios za cios. W decydującym momencie nie zawiódł Jakub Guz, którzy rozstrzygnął pierwszą partię na korzyść Avii 27:25. W drugiej partii rozgrzani zwycięstwem goście nie wypuścili inicjatywy z rąk. Kielczanie wyraźnie odstawali poziomem gry od prezentujących się coraz lepiej rywali. Przebudzili się dopiero w okolicach drugiej przerwy technicznej. Późno, ale skutecznie, bowiem udało im się doprowadzić do remisu 16:16. Jak się później okazało to były jedyne osiągnięcia „Farciarzy" w drugim secie. Świdniczanie nie zamierzali czekać spokojnie na dalszy rozwój wypadków. Prawidłowa praca bloku, udane obrony oraz skuteczna gra na kontrze pozwoliły świdnickim siatkarzom odskoczyć na cztery oczka (22:18). Wszelkie próby gospodarzy, by wyrównać stan meczu spełzły na niczym. Druga odsłona pojedynku zakończyła się wygraną Avii 25:22, a przypieczętował ją ponownie Guz. Akt trzeci… takiego obrotu sprawy nie spodziewał się nikt. Można było wątpić czy na boisko wybiegła ta sama drużyna Farta. Siatkarski nokaut. – Kompromitacja – skomentował krótko i zwięźle poczynania swoich podopiecznych kielecki szkoleniowiec Dariusz Daszkiewicz. Skomplikowane zagrywki świdniczan wywołały popłoch w szeregach gospodarzy i szybko przyniosły prowadzenie 7:0. Dopiero wówczas pierwsze oczko dla kieleckiego zespołu zdobył Sławomir Jungiewicz. Kolejne popisy Avii i 14:1. Kieleccy siatkarze byli jedynie bladym tłem dla rywali, natomiast po drugiej stronie siatki wszystko funkcjonowało jak w szwajcarskim zegarku. Drużyna z Lubelszczyzny zmiażdżyła rywali 25:10. Było to siódme z rzędu zwycięstwo Avii, która umocniła się na trzecim miejscu w tabeli.

W hicie nr 2 pojedynków ze szczytów tabeli ciąg dalszy. Tym razem jednak o wiele większe emocje. Naprzeciw siebie stanęły: drugi w tabeli Trefl Gdańsk oraz plasujący się, jak na razie pewnie, na 4. miejscu Joker Piła. Mecz z gatunku: „Kto nie wygrywa 3:0, przegrywa 2:3". Nie można oprzeć się wrażeniu, że Joker przegrał mecz na swoje własne życzenie. W pierwszych dwóch setach wszystko szło po myśli siatkarzy z Piły. W efekcie wygrali do 23 i 19. W trzecim secie, po wcześniejszej wyrównanej grze, w końcówce lepiej zagrała ekipa gości i zdołała zwyciężyć do 22. W czwartej odsłonie od początku dominowali Wielkopolanie i wydawało się, że komplet punktów pozostanie w Pile. Nic bardziej mylnego. Przy stanie 18:11 podopieczni Rolanda Dembończyka zapadli w trans. Silne zagrywki gdańszczan, skuteczne kontry i zagubieni gospodarze – taki obraz gry pomógł zawodnikom Trefla powrócić do gry. W niezwykle zaciętej końcówce ponownie lepsza okazała się drużyna z Wybrzeża (29:27). W tie-breaku powtórka z rozrywki. Pilscy siatkarze zadali rywalom cios w postaci prowadzenia 4:1, po czym… kolejny przestój. Taką sytuację skrzętnie wykorzystali zawodnicy Jerzego Strumiło, którzy narzucili rywalom swój styl gry i zwyciężyli 15:9. Siódme z rzędu zwycięstwo gdańszczan zapewniło im pierwsze miejsce w tabeli i jeden punkt przewagi nad Fartem Kielce. W obozie Jokera duże rozczarowanie, bowiem zwycięstwo było bardzo blisko, a zapewniłoby zespołowi z Piły 4. miejsce na półmetku rozgrywek, bez względu na wynik kolejnego pojedynku, tym razem z sąsiadem z tabeli BBTS-em Bielsko-Biała.

Wielkie emocje również w Międzyrzeczu. Pojedynek szóstego Orła z piątym BBTS Bielsko-Biała. W drużynie gospodarzy to kolejny, już czwarty z rzędu, mecz liczący pięć setów. Zdobywca kompletu punktów miał szansę awansować do pierwszej czwórki. Tie-break spowodował, że oba zespoły pozostały na swoich pozycjach. W pierwszym secie żadnej z drużyn nie udawało się dłużej pozostać na prowadzeniu, bowiem po kilku momentach rywale odrabiali straty. Końcówka należała do siatkarzy Orła, którzy zwyciężyli 25:22. Na początku drugiej partii, dzięki mocnym zagrywkom, na trzypunktowe prowadzenie udało się wyjść gościom. W odpowiedzi w polu zagrywki popis dał Patryk Strzeżek i na tablicy wyników ponownie pojawił się remis. Od tej pory zespoły walczyły punkt za punkt. W ostatniej akcji bielszczanie wykorzystali błąd rywali i przechylili szalę zwycięstwa na swą stronę 25:23. Trzecia partia do stanu 11:11 to przedłużenie drugiego seta. Wówczas do akcji wkroczyli międzyrzeczanie. Sprawiające wiele kłopotów rywalom zagrywki Strzeżka, szczelny blok, a także liczne błędy BBTS w ataku pozwoliły podopiecznym Janusza Malinowskiego wygrać 25:21. Czwarta partia to z kolei duże problemy Orła w przyjęciu, które pociągały za sobą nieudane ataki. Siatkarze z Bielska-Białej mieli zatem ułatwione zadanie i bez wielkiego wysiłku zwyciężyli do 17. Zawodnicy Orła zrehabilitowali się już na początku tie-breaku. W ataku nie zawodził Krzysztof Hajbowicz i przez większą część piątego seta gospodarze utrzymywali trzypunktową przewagę. Po zmianie stron podopieczni Przemysława Michalczyka niemal całkowicie zniwelowali straty, jednak spora ilość błędów w końcówce kazała im zapomnieć o zwycięstwie (12:15). Obecnie oba zespoły mają w dorobku po równą ilość punktów.



Niespodzianka w Jaworznie. Zdecydowany faworyt tego spotkania GTPS Gorzów Wlkp. uległ Energetykowi 1:3. Podopieczni Sławomira Gerymskiego, który jechali do Jaworzna z nadzieją awansu na 5. miejsce w tabeli zawiedli się srodze. W dwóch pierwszych partiach goście nie mogli złapać wiatru w żagle. Zawodził atak, nie wychodziła również zagrywka i blok. Siatkarze z Jaworzna nie omieszkali wykorzystać słabszej gry rywali. Pierwszy set był wyrównany, ale w drugim gospodarze od początku nadawali ton grze. Efekt? Prowadzenie Energetyka 2:0. W trzecim akcie GTPS wreszcie odnalazł swój rytm gry. Gorzowianie utrzymywali kilkupunktową przewagę. Zmiana atakującego, dokonana przez trenera Jacka Sowę, pomogła jaworznianom wyrównać stan gry. Po zaciekłej walce zwyciężyli siatkarze z Gorzowa (25:23). Czwarty akt to również wyrównana gra. Kluczem do sukcesu w końcówce okazał się szczelny blok Energetyka – 25:23. Zwycięstwo pozwoliło ekipie z Jaworzna „wskoczyć" na 9. miejsce w tabeli, natomiast GTPS zachował 7. pozycję.

Złą passę przerwało wreszcie zamykające tabelę Morze Bałtyk Szczecin. W pojedynku z akademikami z Nysy szczecinianie zdobyli dwa punkty i awansowali o jedną pozycję wyżej. W pierwszej partii gospodarze spokojnie przez cały czas kontrolowali przebieg gry i zwyciężyli 25:21. W drugiej partii karta odwróciła się. Udana praca nyskiego bloku pozwoliła wypracować dużą przewagę (18:11, 22:15). Morze nie dawało sobie rady w ataku. Co prawda zawodnicy ze Szczecina przebudzili się z zastoju i zdołali zmniejszyć straty, jednak akademicy nie wypuścili zwycięstwa z rąk (25:21). Trzecia partia to wierne odbicie drugiej. Najpierw spora przewaga podopiecznych Dariusza Ratajczaka, potem rozpaczliwa pogoń Morza i ostatecznie zwycięstwo zespołu z Nysy do 20. Podobny przebieg miała również odsłona czwarta, tyle, że… z innym zakończeniem. Przy stanie 19:16 zawodnicy Zdzisława Gogola zaliczyli udaną serię punktów, zdobyli prowadzenie i nie oddali go już aż do końca zwycięskiego 25:23 seta. Na początku tie-breaka gospodarze wypracowali przewagę, którą utrzymali aż do zmiany stron. Emocjonującą końcówkę na swoja korzyść rozstrzygnęli siatkarze Morza (16:14). Zawodnicy z Nysy, co prawda przegrali, jednak nawet jednopunktowa zdobycz jest cenna w „ciasnym" dole tabeli, w którym zespoły od miejsc 10 do 13 maja równą ilość punktów.

W pierwszych od wielu lat derbach województwa podlaskiego w I lidze górą okazali się siatkarze z Hajnówki. Historyczne derby trwały skromna godzinę i 10 minut. Gospodarz spotkania, Ślepsk Suwałki wyraźnie ustępował przeciwnikom we wszystkich elementach gry. Trudne zagrywki Pronaru i błędy własne zawodników Adama Aleksandrowicza powodowały, że goście systematycznie i dość łatwo zwiększali prowadzenie, które następnie z dużym spokojem utrzymywali do końca seta. To już piąta porażka z rzędu Ślepska, którzy spadli na ostatnie miejsce w tabeli. W ekipie Pawła Blomberga po zwycięstwie panuje duża radość, bowiem komplet punktów pomógł ze polowi z Hajnówki umocnić się na 8. miejscu.

Zobacz również:
Wyniki 12. kolejki oraz tabela I ligi mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2009-12-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved