Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > historia siatkówki > Marcin Prus – Niezapomniany idol

Marcin Prus – Niezapomniany idol

fot. archiwum

Słynął ze skoczności, a także dynamicznych ataków, perfekcyjnych bloków, które wprowadzały fanów siatkówki w zachwyt. Człowiek, którego kibice będą pamiętać zawsze, a kibice „Wielkiego Mostostalu" zwłaszcza.

Zawodnik, który oprócz ogromnych umiejętności, był także niezwykle popularny. Karierę przerwała kontuzja. Marcin Prus odpowiedział na kilka pytań Strefie Siatkówki.

Byłeś bardzo dobrym środkowym, ale przede wszystkim, byłeś zawodnikiem cieszącym się duża popularnością.

Marcin Prus:Nie każdy ma kolorowe pióra, bo nie każdy coś takiego lubi, niektórzy wolą się alienować. Ja na pewno do takich nie należę. Zawsze podchodziłem do życia troszeczkę inaczej i cały czas tak jest. Zdecydowanie prościej jest funkcjonować, gdy jest się otwartym do ludzi, a nie tworzyć jakąś dziwną otoczkę, która na dobrą sprawę może się później na nim odbić. Mi takie rzeczy przychodziły naturalnie i w żaden sposób się z nimi nie męczyłem.



No dobrze, ale czemu właśnie Ty byłeś tą osobą, która cieszyła się taką popularnością? Skąd ona się brała?

Nie wiem, może farbowanie włosów czyniło mnie popularnym, może było to jakiegoś rodzaju show.

Show?

Moje kolorowe włosy były tak odbierane. Ludzie wspominali o drugim Dennisie Rodmanie. Owszem może i był taki facet, ale jakbym chciał się do niego upodobnić to podobnie jak on też chodziłbym cały w tatuażach i przede wszystkim musiałbym znaleźć sobie druga Madonnę….

Myślisz, że Twoje kolorowe włosy były powodem tak wielkiej popularności?

Być może, dla niektórych osób tak. Widzieli oni we mnie taką osobą, którą być może sami chcieliby być. W kontaktach czysto personalnych to wszystko wyglądało inaczej. Nie byłem zadufanym w sobie młodzieniaszkiem, tylko normalnym facetem. Zawsze można było ze mną o wszystkim pogadać czy wymienić poglądy. Jeżeli tak byłem odbierany i tak zostałem zapamiętany przez ludzi, którzy funkcjonowali w „moim świecie", to bardzo się cieszę. Pamiętam czasy, kiedy zostawałem po spotkaniach i zawsze starałem się znaleźć czas dla kibiców pomimo, iż było go mało. Teoretycznie każda osoba, która nie dostała autografu czy miłego słowa mogła się poczuć urażona. Dla nich to była frajda, a ja nie chciałem tego psuć. Oni przychodzili dla nas, żeby popatrzeć jak gramy. Dawali za to pieniądze, często ciężkie jeżeli przychodzili z całymi rodzinami.

Nie miałeś momentu, w którym przysłowiowa „woda sodowa" uderzyła Ci do głowy?

Ciężko powiedzieć, chyba jednak naturalnie przeszedłem przez to wszystko. Owszem czasami osoby, które mnie nie znały odbierały mnie jako kogoś, kto zadziera nosa, jednakże nigdy nie poznały mnie osobiście. Natomiast nigdy nie spotkałem się z osobą, która po znajomości ze mną miałaby jakieś negatywne wrażenia. Otwartość zawsze była moją cechą i wątpię, żeby ktoś komu zależy na poznaniu mnie, nie mógłby tego zrobić.

Byłeś zawodnikiem wielkiego Mostostalu, byliście wówczas bardzo młodymi ludźmi, ale potrafiliście świetnie grać i wygrywać. Jak myślisz co było powodem waszego sukcesu?

To był czas kiedy następowała zmiana pokoleniowa w reprezentacji. Początki, czyli pierwszy mój sezon, a drugi Pawła Papke, był takim, w którym starzy dopuszczali nas młodych do grania. Sytuacja była czysta i klarowna – jeżeli młodzi będą grać i będą przegrywać, to starzy nie będą dostawali pieniędzy. Jednak oni pozwalali nam grać, a my wygrywaliśmy. Wszystko zazębiało i każdy był zadowolony. Podczas mojego pierwszego sezonu zdobyliśmy mistrzostwo Polski. Wydawało się to niemożliwe tym bardziej, że kończyliśmy rundę zasadniczą na szóstym miejscu. Pamiętam jeszcze, że przed sezonem udzielałem wywiadu i przewidziałem walkę o mistrzostwo. W klubie spotkało się to ze śmiechem, wszyscy myśleli- przyszedł młody i nie wie co mówi, ale udało się, miałem rację.

No dobrze, ale co sprawiło że wygrywaliście?

Udało nam się stworzyć coś fajnego. Klub miał też możliwości, by zatrzymywać kluczowych zawodników, którzy całkowicie sobie wierzyli. Mówiąc najprościej, stworzył się zespół, i to taki, w którym ludzie bardzo dużo dla siebie znaczyli, spędzali ze sobą wolne chwile, a i całe rodziny się zaprzyjaźniały. To utkwiło mi w pamięci na długi czas… Dlatego odpowiedzią na twoje pytanie jest zespołowość. To ona odgrywała wtedy dużą rolę. Teraz też tak jest, że siła drużyny opiera się na zaufaniu. Wybieranie nie, najmocniejszych ogniw, ale tych którym można zaufać. To daje bardzo dużo. My to w taki sposób rozpatrywaliśmy, potrafiliśmy się cieszyć z sukcesów i świętować je w momentach do tego przeznaczonych. Mogliśmy to robić wspólnie z kibicami. Przykładem, który doskonale to obrazuje może być powrót z Gorzowa, gdzie wywalczyliśmy Puchar Polski. Ludzie czekali na nas. Bo po prostu chcieli z nami być. Takie miasto jak Kędzierzyn Koźle zasługuje na sukcesy.

Przyjaźnie z tamtego okresu pozostały?

Każdy ma swoje życie, które wiązało się stricte z siatkówka. Ja troszeczkę wypadłem z obiegu zawodniczego. Naturalną koleją rzeczy jest też to, że mieszkając w Kędzierzynie-Koźlu i nie zadając się z chłopakami te relacje słabną.

Część kolegów jednak jest obecnie w Kędzierzynie.

Tak, są chłopaki którzy tutaj znaleźli dla siebie zajęcie i moje kontakty z nimi są normalne. Nie mam do nikogo pretensji, że z niektórymi znajomości nie przetrwały.

A nie przetrwały?

Nie, ale tak jak mówię to naturalna kolej rzeczy jeśli funkcjonuje się w określonym środowisku. Człowiek ma własne problemy, rodzinę której poświęca czas. Zawód siatkarza jest bardzo absorbujący – treningi, wyjazdy, weekendowe i pucharowe mecze, sauny, siłownie, bliscy na tym tracą. Czasu dla sportu jest bardzo dużo, a dla rodziny natomiast znacznie mniej.

* rozmawiała Magdalena Walczyk
* jutro zapraszamy na drugą część rozmowy z Marcinem Prusem

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
historia siatkówki

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2009-12-15

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved