Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Podsumowanie 11. kolejki I ligi mężczyzn

Podsumowanie 11. kolejki I ligi mężczyzn

fot. archiwum

11. kolejka I ligi mężczyzn mocno „zamieszała" w dolnych rejonach tabeli. Po długotrwałym pobycie ostatnie miejsce opuścił AZS Nysa. W najciekawszym spotkaniu rywalizacji Orzeł Międzyrzecz stawił niespodziewany pięciosetowy opór Treflowi Gdańsk.

Spotkanie pretendujące do miana hitu kolejki to pojedynek, niepokonanego od pięciu kolejek, Trefla Gdańsk z, zajmującym 6. miejsce, Orłem Międzyrzecz. Wicelider tabeli, dodatkowo upewniony o swej dobrej formie świeżym zwycięstwem nad Fartem Kielce w V rundzie Pucharu Polski, był zdecydowanym faworytem tego meczu. Już w pierwszym secie okazało się, że jedynie na papierze. Międzyrzeczanie zaczęli od mocnego ciosu w postaci prowadzenia 4:0. W kolejnych akcjach mocna zagrywka, skuteczny atak i bezradność gdańszczan, którzy gubili się w grze i popełniali błędy, pozwalała spokojnie utrzymywać tę przewagę. Do stanu 13:8 trener Trefla Jerzy Strumiło zdążył wykorzystać dwa czasy, jednakże bez widocznego efektu. Na drugiej przerwie technicznej Orzeł prowadził już 16:9. W myśl zasady „lepiej późno niż wcale" gospodarze ocknęli się z przestoju i rzucili się ostro do szturmu. Efektem było zniwelowanie dużej przewagi zawodników Janusza Malinowskiego do zaledwie trzech oczek (18:15). Wówczas, widząc, że niemal pewne zwycięstwo wymyka im się z rąk, przebudzili się zawodnicy Orła. Ostatecznie udało im się zwyciężyć do 21. W kolejnych dwóch partiach nastąpiło pełne odrodzenie ekipy z Wybrzeża. W drugim secie do drugiej przerwy technicznej siatkarze z Międzyrzecza utrzymywali jeszcze kontakt z grającą coraz lepiej drużyną Trefla. Mocne zagrywki gdańszczan pozwoliły im w błyskawicznym tempie oddalić się od przeciwnika, a prawidłowa praca bloku i skuteczne kontry zapewniły wygrana 25:18. W kolejnej partii wicelider tabeli niemiłosiernie bombardował przeciwników swymi skomplikowanymi serwisami. Efekt – 25:12. Świetnie w polu zagrywki spisywał się Daniel Wilk. Wydawało się, że nic już nie jest w stanie zatrzymać rozpędzonych gospodarzy. Ale mocno zdeterminowani międzyrzeczanie nie zamierzali się poddawać. Po zaciętej walce w całej partii, w końcówce, dzięki bardzo dobrej postawie w ataku i pomyłce zawodników Trefla, Orzeł wyszedł na prowadzenie 20:17. Mimo bardzo ambitnej walki rywali nie oddał go już aż do końcowego gwizdka oznaczającego wygraną do 22. Tie-break był w pełni godny tego spotkania, pełen pasjonującej walki. Zaczęło się do gry cios za cios. Dwa błędy ekipy z Międzyrzecza dały prowadzenie Treflowi, jednak w kilka chwil później gościom udało się zniwelować straty. Końcówka to zaciętej walki ciąg dalszy. Szalę zwycięstwa na korzyść Trefla przeważyła udana kontra (15:13). Gdańszczanie po ciężkiej walce przedłużyli swoją dobrą passę. Wynik spotkania nie zmienił sytuacji drużyn w tabeli.

Bardzo ciekawie zapowiadało się również starcie, dzierżącego fotel lidera nieprzerwanie od siedmiu kolejek, Farta Kielce z czwartym BBTS-em Bielsko-Biała. Na początku pierwszego seta trwała wyrównana walka, jednak słaba skuteczność ataku oraz niedokładność bielszczan znacznie ułatwiły „Farciarzom" zbudowanie sporej przewagi (17:12). Otrzeźwiło to gospodarzy, którzy pospiesznie poprawili przyjęcie i dzięki temu zbliżyli się do rywali na dwa oczka. Taka sytuacja utrzymywała się również w końcówce, jednak ostatnie słowo należało do kielczan, którzy zwyciężyli 25:22. Druga partia była koncertem w wykonaniu zawodników Farta. Wysoka skuteczność w ataku oraz mocne zagrywki, siejące sporo zamieszania w szeregach BBTS-u, dał podopiecznym Dariusza Daszkiewicza wygraną do 17. Początek trzeciego aktu zapowiadał, że zwycięstwo 3:0 przyjdzie Fartowi niełatwo. Bielszczanie szybko zbudowali kilkupunktową przewagę, którą utrzymali do stanu 13:9. Błędy Marcina Owczarskiego pomogły siatkarzom z Kielc doprowadzić do remisu. Interwencja Przemysława Michalczyka, a następnie zmiana atakującego odniosły pożądany skutek. Gospodarze poderwali się do walki i do końca seta sprawowali pełną kontrole nad przebiegiem gry (25:20). Po wygranym secie w obozie BBTS-u zapłonęła nadzieja na tie-break, jednak migotała krótko. Wyrównana gra obu zespołów trwała tylko do pierwszej przerwy technicznej. Potem na parkiecie dominowali „Farciarze", dodatkowo wspomagani błędami bielskich zawodników. W ekipie z Bielska-Białej brakowało lidera, który „pociągnąłby" grę drużyny. Lider zwyciężył do 19. Komplet punktów spowodował, że kielczanie mają teraz punkt przewagi nad drugim Treflem. BBTS spadł na 5. miejsce.

W Hajnówce „sąsiedzi" z tabeli rozgrywali mecz o przysłowiowe „sześć" punktów. Zajmujący 11. pozycję gospodarze pokonali w trzech setach, plasującego się o oczko wyżej, Energetyka Jaworzno. Jaworznianie niezmiennie w tym sezonie na wyjazdach wykazują gorszą formę, nie odnieśli bowiem jeszcze ani jednego zwycięstwa. Pierwszy set spotkania zwiastował duże emocje. Zespoły zacięcie walczyły punkt za punkt. W końcówce więcej zimnej krwi zachowali gospodarze, którzy zwyciężyli 27:25. W kolejnych dwóch partiach emocje ostygły. Gospodarze dominowali na parkiecie, górowali nad przeciwnikami we wszystkich elementach gry. Energetyk zaś zgodnie z „nową świecką tradycją" anno domini 2009/10 na wyjeździe nie był w stanie podjąć walki. Siatkarze z Hajnówki wygrali do 18 i 20. Podopieczni Pawła Blomberga mogą chwilowo poczuć się komfortowo awansowali bowiem na 8. bezpieczne miejsce. Siatkarze z Jaworzna spadli o dwie pozycje, na 12. miejsce.



Niespodzianka i radość w Nysie. Zwycięstwo nad Ślepskiem Suwałki sprawiło, że akademicy wreszcie opuścili okupowane od siedmiu kolejek ostatnie miejsce w tabeli. W pierwszych dwóch setach gospodarze zdecydowanie dyktowali warunki. Ślepsk przystąpił do meczu bez kontuzjowanych: Jacka Malczewskiego oraz Tomasza Knasieckiego. Już od początku spotkania nysanie przejęli inicjatywę. Skuteczny atak i szczelny blok, którego rywale pokonywali z dużymi kłopotami, pozwalały podopiecznym Dariusza Ratajczaka utrzymywać bezpieczną przewagę. W powiększaniu dorobku punktowego nysan o lepszą walczyli ze sobą Bartłomiej Podgórski wraz z Bartłomiejem Piekarczykiem. Dodatkowo siatkarze z Suwałk, popełniając sporo błędów, znacznie ułatwiali sprawę akademikom. Obraz gry i dwie wygrane do 19 zapowiadały szybkie trzy punkty dla zespołu z Nysy. Jednakże w trzeciej partii dała o sobie znać determinacja podopiecznych Adama Aleksandrowicza, którzy błyskawicznie wypracowali kilkupunktowy dystans. Mimo wielu prób gospodarze nie zdołali w pełni zniwelować strat. W końcówce dominowali całkowicie zawodnicy z Podlasia, którzy rozstrzygnęli trzeci akt na swą korzyść 25:21. Wówczas okazało się, że skutecznej gry Ślepska wystarczyło tylko na jedną partię, bowiem czwarta odsłona była wierną kopią dwóch pierwszych setów. Akademicy niezmiennie nadawali ton grze. W końcówce przewaga nysan sięgnęła siedmiu oczek (20:13). Komplet punktów pozwolił siatkarzom z Nysy „przeskoczyć" na 11. pozycję. Ślepsk spadł z 9.na 10. miejsce. Drugie zwycięstwo z rzędu [w poprzedniej kolejce AZS również w trzech setach zwyciężyli Energetyk Jaworzno – przyp.red.] oraz prawdopodobny „zaciąg" z rozwiązanej II-ligowej Burzy Wrocław pozwala nyskim kibicom żywić nieśmiałą nadzieję na lepsze czasy dla ich ulubieńców.

Trwają passy: znakomita Avii Świdnik i zła Morza Bałtyk Szczecin. Plasujący się w najlepszej trójce świdniczanie bez większych kłopotów pokonali, sklasyfikowane o osiem pozycji niżej, Morze Bałtyk Szczecin. Było to już szóste zwycięstwo z rzędu podopiecznych trenera Krzysztofa Lemieszka. Natomiast siatkarze ze Szczecina już po raz czwarty z rzędu zasmakowali gorzkiego smaku porażki. Wszystkie trzy sety „ułożone" były według takiego samego wzoru. Przez pierwszą połowę partii drużyny toczyły grę cios za cios lub „wymieniały się" dwu,trzypunktowym prowadzeniem. Zawodnicy prześcigali się w mocnych zagrywkach czy szczelnych blokach. Po drugiej przerwie technicznej zaczynał się popis gry ekipy ze Świdnika. Skuteczna gra na kontrach, a także efektywna praca bloku pozwalała gospodarzom spokojnie kontrolować bieg gry już do końca. Wysiłki podopiecznych Zdzisława Gogola, zmierzające do zniwelowania strat, nie przynosiły rezultatów. Najbardziej wyrównany był drugi set, jednakże zawodnicy ze Świdnika w odpowiednim czasie włączyli drugi bieg, co pozwoliło im zwyciężyć 25:21. W efekcie komplet oczek pozostał w Świdniku. Avia zachowała trzecią pozycję w tabeli, natomiast Morze spadło na ostatnia pozycję.

W pojedynku Jokera Piła z, lubującym się w „urywaniu" punktów wyżej notowanym drużynom, uczniami ze Spały obyło się tym razem bez niespodzianki. Przed meczem trener pilan Roland Dembończyk przestrzegał przed zbytnim optymizmem. Jak widać siatkarze Joker skrupulatnie wypełniali zalecenia swego szkoleniowca i po ciężkiej walce oddali Spale tylko jedną partię. Inicjatywa pozostawała cały czas po stronie gości, jednakże w końcówce błędy pilskich siatkarzy pozwoliły SMS-owi na podjęcie wyrównanej, zwycięskiej walki. W pozostałych trzech setach Joker spokojnie kontrolował przebieg gry i dzięki temu z podróży do Spały przywiózł komplet punktów. Po spotkaniu pilska ekipa nie promieniowała radością, raczej niezadowoleniem z przegranego, z powodu serii błędów, drugiego seta. Zwycięstwo to dało Jokerowi awans na 4. pozycję. Uczniowie ze Spały spadli na 9. miejsce.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2009-12-14

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved