Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > LM: Horror na Podpromiu

LM: Horror na Podpromiu

fot. archiwum

Bardzo trudny bój przyszło stoczyć siatkarzom Resovii Rzeszów w ich pierwszym spotkaniu Ligi Mistrzów. Podopieczni Ljubo Travicy niemal wyrwali zwycięstwo z rąk graczy ACH Volley Bled. O rozstrzygnięciu musiał decydować dramatyczny tie-break.

Mecz rozpoczął się od nieudanej zagrywki Veljko Petkovicia. Chwilę potem skutecznie atakował Paweł Papke i było 2:1 dla Resovii. Pierwszy as serwisowy w meczu wykonał 19-letni Estończyk – Oliver Venno. Wtedy to Słoweńcy objęli prowadzenie 4:3, a w kolejnej akcji Krzysztof Gierczyński nadział się na blok Alena Pajenka i przewaga wzrosła do dwóch punktów. Zawodnicy na pierwszą przerwę techniczną schodzili przy prowadzeniu przyjezdnych 8:5. Słoweńcy wedle wcześniejszych zapowiedzi, od początku meczu „rzucili się" do ofensywy, jednak obie drużyny popełniały dużo błędów, szczególnie w polu serwisowym, przez co widowisko było mniej atrakcyjne. Po bloku Ardo Kreeka na Kubańczyku – Ramonie Gato i skutecznej kiwce Petkovicia na tablicy widniał wynik 16:14 dla gości. Faworyzowana Resovia miała wyraźne problemy z zatrzymaniem zawodników Volley Bled. Po przerwie technicznej blokowany został Krzysztof Gierczyński. W następnej akcji górą jednak byli rzeszowianie, którzy zdobyli cenny punkt po długiej wymianie. Kolejne trzy oczka również padły łupem miejscowych i o czas poprosił kanadyjski trener teamu ze Słowenii – Glenn Hoag. Taktyka serwisu po stronie gości była wyraźnie skierowana ku Gierczyńskiemu, który w tej fazie seta odbierał najwięcej piłek, ale właśnie po jego skutecznym ataku z szóstej strefy było 19:18 dla ekipy z Bledu. Słoweńcy byli niezwykle skuteczni na środku siatki, czego nie można było powiedzieć o gospodarzach. Oliver Venno skuteczne ataki, przeplatał prostymi błędami i w rezultacie po ataku autowym Estończyka (20:20) o czas poprosił Hoag. Po przerwie gościom udało się zdobyć tylko jeden punkt, a seta skończył pojedynczym blokiem, wprowadzony chwilę wcześniej na boisko Miko Oivanen.

Druga partia rozpoczęła się podobnie jak pierwsza, lecz tym razem autorem zepsutej zagrywki był Gierczyński. Goście od początku zaczęli budować przewagę – po bloku Mateja Vidicia oraz dwóch atakach w siatkę Aleha Akhrema o czas poprosił Ljubo Travica. Po przerwie punkt zdobył Paweł Papke i było 4:1 dla Słoweńców. Początku tego seta zapewne nie za dobrze będzie wspominał Akhrem, który popełnił kolejne dwa błędy i na pierwszej przerwie technicznej przyjezdni prowadzili wysoko – 8:3. Doświadczony Serb – Petković bardzo mądrze i umiejętnie rozdzielał piłki dla zawodników ACH Volley, gubiąc przy tym niejednokrotnie rzeszowski blok. W środkowej fazie seta ciężar gry wzięli na siebie Papke i Gierczyński i to głównie oni zdobywali punkty dla Resovii. Polacy w dalszym ciągu nie mogli poradzić sobie na środku siatki. Po ataku Pajenka i skutecznej kontrze zakończonej przez Andreja Flajsa, zawodnicy ze Słowenii schodzili na drugą przerwę techniczną z 6-punktowym prowadzeniem. Po przerwie dobrze do gry wprowadził się Marcin Wika, który skutecznie zaatakował z lewego skrzydła. Przewaga gości cały czas była wysoka i niepodważalna. Kiedy Paweł Papke fantastycznie zatrzymał Flajsa blokiem i błąd popełnili goście, wydawało się, że Resoviacy jeszcze nawiążą walkę. Jednak o czas poprosił Hoag, a później blokiem popisał się Pajenk oraz skutecznie zaatakował Flajs (20:24) i stało się jasne, że wygranie tego seta będzie graniczyło z cudem. Seta zakończył autowym serwisem Grzyb.

Można by rzec, że historia lubi się powtarzać, bowiem kolejną odsłonę rozpoczął od nieudanej zagrywki… Petković. Rzeszowianie chcąc uniknąć nerwowej końcówki spotkania od początku rzucili się do ataku. Po ataku Papke było 5:3. Jednak potem znów prowadzenie objęli goście, prowadząc na przerwie technicznej 8:6. Wyraźnie „przebudził" się Akhrem, który zdobył 10 i 11 punkt dla Resovii. W dalszym ciągu gra „Pasiaków" pozostawiała wiele do życzenia, a Słoweńcy za wszelką cenę chcieli wykorzystać ich słabszy dzień. Przy stanie 15:12 dla gości plac gry opuścił Rafael Redwitz, a w jego miejsce pojawił się Ivan Ilić. Wobec tego kibice mogli oglądać pojedynek dwóch serbskich rozgrywających. Kolejnego asa serwisowego posłał Flajs. W odpowiedzi skutecznie Wika. Kiedy było 19:15 da przyjezdnych sytuację próbował ratować Travica, prosząc o czas. Resovia za nic nie mogła znaleźć sposobu na rozpędzonych Słoweńców, a w dodatku Venno zatrzymał na pojedynczym bloku Akhrema (21:16). Kiedy wszystkim wydawało się, że już nic w tym secie nie może się wydarzyć, wtedy nastąpił całkowity zwrot sytuacji. Resovia dopingowana przez kilkutysięczną publiczność nabrała „wiatru w żagle" i dogoniła rywala (24:24), a remis zapewnił Łukasz Perłowski, który skutecznie zatrzymał blokiem Pajenka. Potem było jeszcze 26:26, ale ostatnie słowo należało do ACH Volley Bled. W rezultacie goście zwyciężyli 28:26, a kończącym atakiem popisał się Venno.



Resoviacy mający „nóż na gardle", nie mogli sobie pozwolić na porażkę w secie czwartym. Skuteczny blok i atak Akhrema wyprowadził ich na prowadzenie 2:0. Chwilę potem sprytem wykazał się Redwitz, wypychając piłkę po rękach gości w aut i rzeszowianie prowadzili 8:7. Po przerwie gospodarze rzucili się do ataku. Seria zagrywek Marcina Wiki oraz skuteczna gra w ataku przyczyniła się do wysokiego prowadzenia w środku seta (14:8). Resovia z akcji na akcję powiększała przewagę, zmierzając tym samym do tie-breaka. Skutecznie atakował i zagrywał Akhrem, dzielnie w ataku wspierali go Oivanen i Wika, a w obronie błyszczał Ignaczak. Na nic zdał się czas, o który poprosił trener przyjezdnych (20:11). Pojedynczy blok Akhrema na Jakopinie oraz skuteczne zbicie przechodzącej piłki doprowadziły do piątego seta.

Ostatni set historycznego meczu Resovii w Lidze Mistrzów dobrze zaczęli gospodarze. Najpierw błąd popełnił Vidić, a potem na podwójnym bloku został złapany Flajs i było 2:0. Chwilę później swój „koncert" rozpoczął młodziutki Estończyk Venno, który skutecznie atakował z prawego skrzydła, dając tym samym prowadzenie swojemu zespołowi. Po kolejnych atakach 19-latka, Słoweńcy objęli najwyższe prowadzenie w piątym secie (9:6). Rozdrażniona takim obrotem sytuacji Resovia wzięła się za odrabianie strat. Przewaga stopniała do jednego oczka (8:9), lecz punkty dla Volley Bled zdobywał nie kto inny jak Oliver Venno, który wyprowadził gości jeszcze raz na 2-punktowe prowadzenie 11:9. W szeregach Resovii można było dostrzec nerwowość, lecz po kontrze Oivanena i skutecznym ataku Akhrema, „Pasiaki" wyszły na prowadzenie 15:14. Ostatni punkt w meczu zdobył Wika i Asseco Resovia Rzeszów mogła cieszyć się z pierwszego zwycięstwa w Lidze Mistrzów.

Asseco Resovia Rzeszów – ACH Volley Bled 3:2
(25:21, 22:25, 26:28, 25:14, 16:14)

Składy zespołów:
Resovia: Redwitz (1 pkt.), Akhrem (24), Grzyb (1), Papke (10), Gierczyński (4), Kreek, (3) Ignaczak (libero) oraz Oivanen (15), Ilić, Wika (15) i Perłowski (2)
ACH Volley Bled: Petković (1 pkt.), Flajs (13), Vidić (10), Venno (27), Gato (5), Pajenk (13),  Lewis (libero) oraz Sket, Vincić i Jakopin

Zobacz także:

Tabela i wyniki 1. kolejki grupy F Ligi Mistrzów

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2009-12-02

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved