Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Grzegorz Wagner: Nie wiem co się stało w tie-breaku

Grzegorz Wagner: Nie wiem co się stało w tie-breaku

fot. archiwum

Rywalizacja w częstochowskiej hali Polonia zakończyła się po pięciu setach. Z przebiegu tego ostatniego szczególnie zadowoleni są siatkarze Jastrzębskiego Węgla, którzy pokonali miejscowy zespół 15:5. - Nie wiem co się stało w tie-breaku - twierdzi trener AZS-u.

Częstochowianie popełniali wówczas bardzo dużo liczbę błędów własnych, co niewątpliwie ułatwiło zadanie siatkarzom drużyny przyjezdnej. – Co się stało w piątym secie, tego to tak naprawdę nie wiem. Na pewno nie zdrowie. W czwartym secie chłopaki pokazali, że po nie najlepszej poprzedniej partii wrócili do gry i zagrali bardzo dobrze. Myślę, że początek piątego seta, te cztery nieudane ataki i wyprowadzone kontry przez jastrzębian podcięły nam skrzydła. Dziwne, bo w takich sytuacjach kiedy goniliśmy przeciwnika, potrafiliśmy to robić i nie spuszczaliśmy głowy. Teraz spuściliśmy. No cóż, to się zdarza. – stwierdził po spotkaniu szkoleniowiec spod Jasnej Góry Grzegorz Wagner. Za postawę zespołu w owym piątym secie przepraszał kapitan, Dawid Murek, który tradycyjnie był mocnym punktem drużyny – Niestety, tie-break brzydki dla oka, nie mógł się podobać kibicom. Zakończyliśmy to spotkanie nieładnie. Dlatego przede wszystkim chciałbym przeprosić kibiców za ten ostatni set – powiedział przyjmujący AZS-u.

Gospodarze sobotniego meczu żałują również pierwszego seta, w którym gdyby nie duża liczba błędów własnych mogliby pokusić się o odniesienie zwycięstwa. Jak stwierdził szkoleniowiec akademików – Myślę, że najbardziej szkoda pierwszego seta, w którym zrobiliśmy 10 błędów, z czego 6 na zagrywce. Gdybyśmy tych błędów popełnili mniej to myślę, że moglibyśmy rozstrzygnąć partię na swoją korzyść. – Ze słowami trenera nie można się nie zgodzić, bowiem niemal przez cały czas trwania tejże partii toczyła się wyrównana walka, którą na swoją korzyść rozstrzygnęli jastrzębianie.

Co zrozumiałe z sukcesu cieszyli się siatkarze Jastrzębskiego Węgla, którzy podkreślali również trud związany z powrotem po trzytygodniowej przerwie w rozgrywkach PlusLigi – To nie był łatwy mecz, jak zresztą zawsze w Częstochowie. Gra nie była czysta, a obie drużyny nie grały zbyt dobrze. Bardzo trudno jest wrócić po trzytygodniowej przerwie. Zarówno u nas, jak i w drużynie AZS-u są kontuzjowani zawodnicy, co też nie jest łatwe. – stwierdził po spotkaniu Roberto Santilli. Grzegorz Łomacz zwrócił zaś uwagę na końcówkę drugiego seta, w której jego drużyna prowadziła już 24:22. Gospodarzom udało się jednak zdobyć cztery punkty z rzędu i to oni cieszyli się ze zwycięstwa 26:24. – Wiedzieliśmy, że AZS jest nieobliczalnym zespołem. Chcieliśmy stąd wywieźć trzy punkty, ale zwycięstwo i tak cieszy. Jedynie szkoda nam tego drugiego seta, że nie udało się go wyciągnąć do końca. – powiedział rozgrywający jastrzębian.

Obydwa zespoły czekają teraz występy w europejskich pucharach. Siatkarze Jastrzębskiego Węgla, w ramach Ligi Mistrzów zmierzą się z greckim Panathinaikosem Ateny, w szeregach którego występuje rozgrywający reprezentacji Polski Paweł Zagumny. Częstochowianie zaś wystąpią w pucharze CEV, a ich przeciwnikiem będzie niemiecki Generali Unterhaching.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2009-11-29

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved