Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > turnieje światowe > PWM: Irańczycy urwali seta Brazylii, a Egipcjanie Japonii

PWM: Irańczycy urwali seta Brazylii, a Egipcjanie Japonii

fot. archiwum

Reprezentacja Brazylii ma na koncie drugie zwycięstwo w turnieju o Puchar Wielkich Mistrzów. W drugim dniu spotkań Canarinhos pokonali 3:1 reprezentację Iranu. Zwycięstwo odnieśli też gospodarze turnieju, siatkarze Japonii, którzy w meczu z Egiptem oddali jednego seta.

Brazylijczycy rozpoczęli spotkanie bez swojego kapitana – popularnego Giby, który pozostał w kwadracie dla rezerwowych. Nie przeszkodziło to Canarinhos w objęciu prowadzenia na pierwszej przerwie technicznej (8:7), do czego znacznie przyczynili się Murilo i Rodrigao. Po przeciwnej stronie siatki bardzo dobrze spisywał się Arash Keshavarzi, który popisał się fantastycznym blokiem na Murilo oraz Hamzeh Zarini, również dobrze prezentujący się w grze na siatce. Brazylijski rozgrywający – Bruno, miał kłopoty z porozumieniem się z Thiago. Częstsze wystawianie piłek do Sidao znacznie poprawiło skuteczność w ataku mistrzów świata, którzy dzięki atakowi tego drugiego schdzili na drugą przerwę techniczną prowadząc dwoma oczkami (16:14). Irańczycy szybko odrobili straty. Ich starania przypieczętował blok Mousaviega na Thiago doprowadzający do remisu 18:18. Kilka chwil później stracili oni trzy punkty z rzędu, a ich szkoleniowiec Hossein Madani poprosił o czas. Przerwa ta wybiła z rytmu Brazylijczyków, którzy m.in. po błędzie Murilo stracili prowadzenie nad rywalem. Przy stanie 22:22 Bernardinho poprosił swych zawodników do siebie. Końcówka seta należała już tylko do Canarinhos, którzy dzięki bardzo dobrej postawie biorącego na siebie ciężar gry Murilo zwyciężyli 25:22.

Od wypracowania trzypunktowej przewagi nad rywalem rozpoczęli seta drugiego Irańczycy. Przyczyniła się do tego silna zagrywka Mohammada Kazema oraz skuteczne bloki Mousaviego i Nadiego (6:3). Losy otwarcia usiłował odmienić Thiago, ale jego starania pozwoliły zaledwie na odrobienie jednego oczka straty (8:6). Po przeciwnej stronie siatki ponownie bardzo dobrze prezentował się Kazem, który swoimi atakami utrudniał zadanie brazylijskiej defensywie. Dodatkowo zapisał na swoim koncie efektowny blok na Vissotto, co dawało Irańczykom nadzieje na szybkie zwycięstwo w partii drugiej. Sytuacja zmieniła się w drugiej połowie seta, kiedy to Canarinhos rozpoczęli zmasowane natarcie. Tym razem okazało się ono skuteczne, bowiem po kilku chwilach gdy Rodrigao zablokował Andaliba, irański szkoleniowiec zdecydował się na prośbę o czas (19:15). Mistrzowie świata wypracowanej wówczas przewagi nie oddali pewnie zwyciężając 25:18.

Wyrównaną walką rozpoczął się set trzeci, o czym może świadczyć zaledwie jednopunktowe prowadzenie Brazylijczyków na pierwszej przerwie technicznej. Znakomita postawa Vissotto w polu serwisowym pozwoliła Canarinhos na wypracowanie trzypunktowej przewagi (10:7) i prośby o czas irańskiego szkoleniowca. Rozmowa z podopiecznymi wyraźnie poskutkowała bowiem po kilku chwilach siatkarze z Iranu doprowadzili do wyrównania 13:13. Przyczyniła się do tego trudna zagrywka Zariniego znacznie utrudniająca zadanie brazylijskiej defensywie. Kilka chwil później, dzięki dobrej grze Kamavanda i Gholami, wicemistrzowie Azji po raz kolejny doprowadzili do remisu – tym razem 18:18. Irańczycy wyraźnie nie chcieli poprzestać tylko na wyrównanej walce, co zaowocowało wypracowaniem przezeń dwupunktowej przewagi (23:21) i prośby o czas tym razem zgłoszonej z brazylijskiej ławki trenerskiej. Wskazówki Bernardinho na niewiele się zdały bowiem jego podopieczni nie byli już w stanie odwrócić losów odsłony, którą ostatecznie przegrali do 23.

Pomimo dwupunktowego prowadzenia Brazylijczyków na pierwszej przerwie technicznej (8:6), Bernardinho nie był zadowolony z postawy swych podopiecznych, którzy po bloku Thiago na Kazemie prowadzili już czterema oczkami (11:7). Irańczycy nie dawali jednak za wygraną i kilka chwil póżniej, gdy w ręce Mousaviego trafił Rodrigao na tablicy wyników pojawiła się zaledwie jednopunktowa przewaga Canarinhos (12:11). Rozwścieczony Rezende poprosił o czas, po którym ciężar gry ponownie spoczął na barkach Murilo. Dobra postawa tego zawodnika przyczyniła się do prowadzenia 16:12 na drugiej przerwie technicznej. Tym razem mistrzowie świata przewagi nad rywalem nie roztrwonili, pewnie zwyciężając 25:19.

Pod nieobecność kapitana Brazylijczyków, ciężar gry wzięli na siebie Vissotto (21 pkt.) i Murilo (13 pkt.), który dodatkowo był mocnym ogniwem w defensywie mistrzów świata. Zawodniczy ci wspomagani byli przez Santosa i Thiago (po 12 pkt. każdy). Wśród Irańczyków najlepiej punktującym zawodnikiem okazał się być Kazen (17 pkt.), który do ataku dołożył silną i trudną technicznie zagrywkę, niejednokrotnie sprawiając tym elementem sporo kłopotów przeciwnikowi. Jedno oczko mniej zapisał na swoim koncie Zarini, spośród których jedno padło wprost z pola serwisowego.

Iran – Brazylia 1:3
(22:25, 18:25, 25:23, 19:25)



Składy zespołów:

Iran: Marouflaklani (1 pkt.), Mousavi (8), Zarini (16), Nadi (3), Keshavarzi (3), Mohammad (17), Alizadeh (libero) oraz Gholami (4), Andalib (3), Kamalvand (5) i Mahdavi (libero)

Brazylia: Bruno (1), Sidnei (12), Vissotto (21), Murilo (13), Soares (12), Rodrigo (7), Sergio (libero) oraz Theo (2) i Marlon


Spotkanie dobrze rozpoczęło się dla Egipcjan, głownie dzięki dobrej postawie Ahmeda Salaha. Zawodnik ten m.in. zablokował Kunihoro Shimizu oraz Yosuke Ishijime. Trzypunktowa przewaga mistrzów Afryki z pierwszej przerwy technicznej (8:5) zaczęła topnieć w bardzo szybkim tempie. Po kliku chwilach, gospodarze turnieju doprowadzili do remisu 10:10, aby następnie wypracować trzypunktowy dystans dzielący ich od rywala (14:11). Wydarzenia boiskowe zmusiły szkoleniowca z Afryki do prośby o czas. Efektowny blok Tomimatsu na Salahu był tylko jedną z wielu udanych akcji w wykonaniu siatkarzy z kraju kwitnącej wiśni. Zawodnicy znajdujący się po drugiej stronie siatki popełniali dodatkowo dużą ilość błędów własnych, co tylko ułatwiało gospodarzom zdobywanie punktów. Przy ośmiopunktowej przewadze Japończyków (20:12), egipski szkoleniowiec ponownie poprosił o czas. Na nic się to mistrzom Afryki nie zdało, bowiem kilka chwil później dwie akcje skończone przez Shimizu dały gospodarzom zwycięstwo w pierwszym secie.

Pomimo wyrównanej walki w otwarciu seta drugiego, jeszcze przed pierwszą przerwą techniczną inicjatywę przejęli Egipcjanie (8:7). Dobra gra afrykańskiego rozgrywającego Ahmeda Abdalla, ataki Rashada oraz trudny serwis Salaha dały mistrzom Afryki prowadzenie 13:11 i zmusiły japońskiego szkoleniowca do prośby o czas. Przewaga Egipcjan powiększyła się jeszcze przed drugą przerwą techniczną, na której prowadzili oni już 16:12. Kilka chwil później dystans dzielący ich od rywali zwiększył się jeszcze o jedno oczko (18:13). Od tej pory, pomimo usilnych prób Japończyków, mistrzowie Afryki kontrolowali przebieg seta, wygrywając go ostatecznie 25:22.

Japończycy od pierwszych akcji odsłony trzeciej przejęli inicjatywę. Dobra dyspozycja Shimizu oraz Fukuzawy nie była w tym fragmencie seta bez znaczenia, wręcz przeciwnie dzięki grze tych zawodników, zespół z kraju kwitnącej wiśni prowadził 8:6 na pierwszej przerwie technicznej. Przewaga gospodarzy wzrosła po ataku wykonanym przez Shiro Furuta (14:11), a zaniepokojony przebiegiem wydarzeń Antonio Giacobbe poprosił o czas. Po wznowieniu rywalizacji, ponowna akcja Furuta zwiększyła prowadzenie Japończyków do czterech oczek (15:11). Jeszcze przed drugą przerwą techniczną Egipcjanie rozpoczęli odrabianie strat (16:12). Powrót na boisko przyniósł im dobrą postawę Abdalli, którego trzy asy serwisowe doprowadziły do stanu 18:17, a po chwili do wyrównania po 18. Japończycy jednak nie pozwolili rywalom na odebranie sobie zwycięstwa w partii trzeciej. Najpierw trudny flot Matsumoto , a po chwili bloki Yoneyamy ponownie wyprowadziły gospodarzy na prowadzenie (21:18). Dwudziesty piąty punkt dla Japończyków wywalczył Fukuzawa, który tym samym dał zwycięstwo siatkarzom z kraju kwitnącej wiśni w secie trzecim.

Pomimo wyrównanej walki w pierwszych minutach czwartego seta, ostatnia partia spotkania wyraźne należała do Japończyków. Jeszcze przed pierwszą przerwą techniczną (8:7) egipskich przyjmujących ponownie swą zagrywką postraszył Matsumoto. Po afrykańskiej stronie siatki zdecydowanie zubożała liczba możliwości rozegrania, co bardzo szybko wykorzystali japońscy siatkarze. Po ataku Shimuzu, gospodarze turnieju prowadzili już 16:12 na drugiej przerwie technicznej. Przewagę siatkarzy z kraju kwitnącej wiśni powiększył jeszcze Matsumoto zdobywając dziewiętnasty punkt (19:14). Końcówka wyraźnie należała do gospodarzy turnieju, którzy po punkcie zdobytym przez Fukuzawę zwyciężyli 25:17.

Zdecydowanie najlepiej punktującym zawodnikiem wśród Japończyków był Shmitzu, który zapisał na swoim koncie 23 oczka. O cztery mniej zdobył dla drużyny Fukuzawa. Po egipskiej stronie siatki liderem był zdobywca czternastu punktów Abdelhay.

Egipt – Japonia 1:3
(15:25, 25:22, 21:25, 17:25)

Składy zespołów:

Egipt: Ahmed Abdalla (8), Abdelhay Ahmed (14), Ahmed Abdel Latif (7), Youssef Saleh (9), Atia Rashad (5), Badawy Mohamed (6), Alaydy Wael (libero) oraz Awad Hamdy (6), Abouelhassan Ashraf, Afifi Ahmed (1) i Elshikh Ahmed (6)

Japonia: Abe (1), Matsumoto (9), Shimizu (23), Fukuzawa (19), Tomimatsu (5), Isijima (1), Tanabe (libero) oraz Matsuta, Usami, Yoneyama (5) i Furuta (2)

Zobacz także:

Wyniki i tabela Pucharu Wielkich Mistrzów

źródło: fivb.org, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
turnieje światowe

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2009-11-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved