Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Igor Prielożny o lidze i siatkarskich gwiazdach

Igor Prielożny o lidze i siatkarskich gwiazdach

fot. archiwum

Po niedzielnym spotkaniu Aluprofu z Farmutilem, trener bielszczanek Igor Prielożny był zadowolony z wyniku, z poziomu gry trochę mniej. Opowiada się również za tym by do PlusLigi Kobiet zacząć sprowadzać zagraniczne gwiazdy.

Czy jest pan zadowolony z poziomu gry w meczu z Piłą?

Igor Prielożny:Oczywiście nie. Miałem nadzieję, że to ustawienie w którym pokonaliśmy Muszynę w Katowicach przyniesie inny efekt. Nie weszliśmy dobrze w mecz, popełnialiśmy błędy. Z drugiej strony drużyny kiedy przyjeżdżają do Bielska nie mają nic do stracenia. Bardzo trudno gra się wtedy przeciwko tak nastawionemu zespołowi. W jednej partii Katarzyna Konieczna serwuje znakomicie, my mamy problemy z przyjęciem. Jednak w kolejnym secie ta sama Konieczna, ryzykując psuje serwy. Nasza Anna Barańska zagrała bardzo stabilnie w polu zagrywki przez cały mecz. Takie detale decydują o poziomie spotkania. Cieszy mnie procentowa skuteczność ataków w trzecim secie, natomiast taki zespół jak my nie może sobie pozwolić, by rywal zdobył aż tyle punktów atakiem, ile zdobyła Piła właśnie w tym trzecim secie.

Drugiego seta BKS wygrał dzięki błędom Farmutilu w końcówce.



Tak, ale to samo można powiedzieć o pierwszym secie. Piła wygrała pierwszą partie poprzez nasze błędy i bardzo słabe przyjęcie. Musieliśmy przez to szukać niekonwencjonalnych rozwiązań w ataku. Brakuje nam stabilności przez całe spotkanie. Nie mamy w tej chwili zawodniczki, która mogłaby podczas całego spotkania zagrać w jakimś elemencie ze skutecznościa powiedzmy 80%, nie mówiąc już o 100%. Aby tak się stało potrzebujemy więcej takich spotkań jak to dzisiejsze. Przeciwnik nie miał nic do stracenia, od początku wszystko mu wychodziło, a my musieliśmy się przełamać i to się dziś udało.

Anna Kaczmar w poprzednich meczach prezentowała się bardzo dobrze. Dziś jej wystawy bywały mało dokładne.

Drużyna z Piły zagrała trochę inaczej niż się spodziewaliśmy i musieliśmy szukać nieco innych rozwiązań. Natomiast Anna Kaczmar musi zagrać wolniej i swobodniej. Za bardzo dziś chciała i wtedy to tak właśnie wychodzi. Ja ją jednak doskonale rozumie.

Czy na Ligę Mistrzyń będzie przygotowywany jakiś szczyt formy, czy najwyższa forma ma być na krajowe play-offy?

Uważam, że można zespół przygotować na dwa szczyty formy. W Lidze Mistrzyń najważniejsze rzeczy będą się działy w grudniu i styczniu. Anna Barańska była w bardzo dobrej dyspozycji podczas kwalifikacji do Mistrzostw Świata i podczas Mistrzostw Europy. Teraz popracujemy jeszcze z Anią przez dwa tygodnie trochę indywidualnie i wiem, że będzie przygotowana na tip-top. Jestem również pewien, że kolejny szczyt formy będzie miała w marcu na finały Pucharu Polski i play-offy. Ważne by ta jej forma trochę falowała i miała czas na odpoczynek tak fizyczny jak i psychiczny. Ten przykład pokazuje, że można.

Wygląda na to, że Aluprof i Muszynianka będą wszystko wygrywały. Czy liga nie będzie przez to nudna?

Nie można na całą ligę spoglądać przez pryzmat tylko tych dwóch zespołów. Cała reszta to bardzo wyrównana stawka i każdy może wygrać z każdym. Oczywiście bardzo ważna jest walka o mistrzostwo kraju, ale kibice innych zespołów nie będą spoglądać jak gra Muszyna czy Bielsko. Oni będą fascynować się grą swoich drużyn i to dla nich na pewno nie będzie nudne. Jeśli zaś chodzi o te dwa czołowe zespoły, to też trzeba się maksymalnie koncentrować, by nie pogubić gdzieś punktów, bo przed play-offami warto być jak najwyżej w tabeli. W poprzednim sezonie Muszyna kosztem gry w Lidze Mistrzyń pogubiła punkty w PlusLidze Kobiet. Jednak na play-offy udało się tej drużynie odbudować formę i dodatkowo wykorzystać doświadczenie wyniesione z Ligi Mistrzyń. W tym roku jedziemy na tym samym wózku, dlatego ważny będzie każdy punkt.

Czy warto pójść śladem męskiej ligi i zacząć sprowadzać klasowe zawodniczki z zagranicy do PlusLigi Kobiet?

Nie mam żadnych wątpliwości i jestem o tym przekonany w 100%. Na podstawie doświadczenia można wywnioskować, że na przykład siatkarki rodem z Czech sprawdziły się w polskiej lidze. Natomiast nie wiem jak by to wyglądało, gdyby sprowadzono siatkarki powiedzmy z Turcji. Nie mamy dostatecznej bazy danych na temat zagranicznych siatkarek a nie każda bardzo dobra siatkarka potrafi się odnaleźć w innych warunkach. Natomiast wartość takich siatkarskich gwiazd jest oczywiście ogromna, nie tylko w trakcie spotkań, ale również podczas treningów. Są siatkarki, które są gwiazdami ligowymi, ale one nigdy nie przeskoczą tego progu, by być gwiazdami na skalę reprezentacji. Po zdobyciu przez Polskę Mistrzostwa Europy było w tej ekipie kilka gwiazd. Glinka, Świeniewicz, Skowrońska. Jednak żadna z nich nie grała w polskiej lidze. Gdyby tak do polskiego bardzo dobrego klubu z reprezentantkami kraju sprowadzono jeszcze dwie gwiazdy światowego formatu to mielibyśmy naprawdę silny klub z europejskimi aspiracjami. W Polsce nie ma jeszcze takiej promocji siatkarek. Uważam, że w tej kwestii ciągle najlepiej jest we Włoszech.

Z Igorem Prielożnym rozmawiał Marek Knopik (Strefa Siatkówki)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2009-11-16

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved