Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Michał Ruciak: Damy sobie radę

Michał Ruciak: Damy sobie radę

fot. archiwum

- Bełchatowianie pokazali, jak ograć zespół, w którym było czterech reprezentantów Brazylii - powiedział Michał Ruciak. - Może przeciwnikom zostanie to w pamięci i pomoże nam w Japonii? Poza tym jest spora różnica między naszym obecnym zespołem, a drużyną, która gładko przegrała z nimi w Lidze Światowej.

Wyjazd z reprezentacją do Japonii na Puchar Wielkich Mistrzów to kolejne duże obciążenie dla zawodników. Czy nie przeszkodzi wam potem w ligowej walce?

Michał Ruciak:To dla nas nic nowego. Całe wakacje ciężko pracowaliśmy, potem były mistrzostwa w Turcji i obawy o naszą formę po powrocie. Ale daliśmy radę i PlusLiga na tym nie ucierpiała. Teraz powinno być podobnie, choć czasu na regenerację będziemy mieć jeszcze mniej. Po przyjeździe tylko kilka dni na przestawienie się na ligę. Może faktycznie dwie kolejki po powrocie nie będą w naszym wykonaniu rewelacyjne, ale jakoś sobie poradzimy.

A może ten powrót ułatwi wam fakt, że coraz więcej ligowych trenerów wzoruje się na metodach Daniela Castellaniego?



Nie ukrywam, że dostrzegam wiele pomysłów zaczerpniętych z pracy reprezentacji. W lidze widać, że młodzi trenerzy wprowadzają to, co przyniosło nam sukces w Turcji. Ale nie wszytko. Część rzeczy robią według swojego doświadczenia. Po prostu u nas nie ma dwóch takich samych trenerów.

Przy powołaniach na puchar w Japonii nie było zaskoczeń. Pańska nominacja nie wywołała już tylu emocji, co wcześniej, gdy przed Ligą Światową i mistrzostwami Europy sugerowano, że nie jest pan w świetnej formie i nie przyda się reprezentacji…

Nie zgadzam się z tym, że w poprzednim sezonie nie byłem w formie. To właśnie po nim trafiłem do kadry. On dał mi szansę.

Na co?

Praca w kadrze i sukces na mistrzostwach Europy pozwoliły nam nabrać doświadczenia i dodały nam pewności siebie. Widać to w lidze, gdzie większość reprezentantów pokazuje bardzo dobrą grę.

Tej pewności nie zabraknie wam teraz nawet mimo tego, że do Japonii jedziemy bez Pawła Zagumnego i Piotra Gruszki?

Szkoda, że nie mogę jechać. Paweł to nasz najlepszy rozgrywający. Ale z dobrej strony pokazują się w lidze Grzesiek Łomacz i Paweł Woicki, który prowadzi grę lidera PlusLigi. A o tym, jak dobrze gra Łomacz, przekonaliśmy się z moją drużyną w ostatniej kolejce. Ale w tej kadrze nadal jest wielu świetnych graczy. Damy sobie radę.

Na mistrzostwach Europy udowodniliście, że potraficie wygrywać z najlepszymi. Teraz czas na zwycięstwo z Brazylią?

Myślę, że w Japonii będzie ku temu dobra okazja. Pomogą nam ostatnie mistrzostwa, a także wygrana Skry w Klubowych Mistrzostwach Świata z Cimedem. Bełchatowianie pokazali, jak ograć zespół, w którym było czterech reprezentantów Brazylii. Może przeciwnikom zostanie to w pamięci i pomoże nam w Japonii? Poza tym jest spora różnica między naszym obecnym zespołem, a drużyną, która gładko przegrała z nimi w Lidze Światowej.

Wracając do Skry. Czy pan także jest przeciwnikiem złotej reguły, na którą tak ostro narzekali także bełchatowianie?

Ta reguła powoduje ogromną różnicę w grze, ale każdy zawodnik jest w stanie się dostosować.

Ale te nowe przepisy preferują graczy wysokich, potrafiących grać na potrójnym bloku. Czy byłoby w takiej grze miejsce dla Michała Ruciaka?

Wiem, że taka zmiana jest możliwa, ale przestawienie się na te nowinki potrwałoby nawet dwa lata. Ja może bym sobie poradził, ale gorzej np. z rozgrywającymi, którzy stracą możliwość kombinacyjnego rozgrywania. To byłby już zupełnie inny, prostszy sport.

W czasie Klubowych Mistrzostw Świata PlusLiga rozegrała dwie kolejki. Czy bez udziału Skry były one emocjonujące?

Widać po tych dwóch kolejkach bez ekipy z Bełchatowa, że liga była ciekawa, a jej poziom, w porównaniu do poprzedniego sezonu, się podniósł. Wystarczy teraz popatrzeć na zespół z Bydgoszczy, który nie był stawiany w roli faworyta, a ma już 15 punktów. Jednak największe emocje dopiero przed nami. Myślę, że będzie ich jeszcze więcej w drugiej rundzie.

Pańska ZAKSA w tym sezonie to drużyna, która rozbiła Resovię, czy może raczej ta, która ostatnio nie dała rady Jastrzębskiemu Węglowi?

Po części jedno i drugie. Forma nie jest tak stabilna, jak sobie życzymy. Grając z Rzeszowem nasza mentalność była na wysokim poziomie. Poza tym wszystko nam wychodziło. Inaczej było w Jastrzębiu, gdzie nie zagraliśmy dobrego spotkania. A szkoda, bo liczyliśmy na punkty. Musimy w przyszłości pracować nad tym, żeby nie było czegoś takiego, że raz wygrywamy 3:0, a następne przegrywamy 0:3.

A może huśtawka formy jest spowodowana także tym, że drużyny w czołówce są na podobnym poziomie?

To prawda, bo ciężko gra się o każdy punkt. Często decydują szczegóły, np. atut własnej hali. Pamiętajmy, że wcześniej Resovia wygrała z Jastrzębiem.

ZAKSA grała już z trzema naszymi drużynami, które powalczą w Lidze Mistrzów. Jak pan ocenia ich szanse?

To mocne ekipy, mogą się pokazać. Oczywiście największe szanse ma Bełchatów, szczególnie gdy do normalnego grania powrócą Mariusz Wlazły i Michał Winiarski. Skra będzie naszym najmocniejszym punktem, ale liczę że Resovia i Jastrzębski Węgiel mogą sprawiać niespodzianki. To może pomóc rozwijać ten sport. To jest dobra droga, a nie zmienianie przepisów.

Na co pan liczy po powrocie z Japonii?

Można powiedzieć, że ta przerwa spowoduje, że liga zacznie się od nowa. Trzeba będzie się zgrać z rozgrywającym, przestawić na trochę inną taktykę. Ale to całe zamieszanie potrwa najwyżej ze dwie kolejki. A potem będzie miesięczna przerwa w ligowym graniu. Wtedy odrobimy zaległości.

Rozmawiał Kamil Składowski – Przegląd Sportowy

źródło: Przegląd Sportowy

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2009-11-15

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved