Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Marek Kardos: Polska i Słowacja to prawie jeden kraj

Marek Kardos: Polska i Słowacja to prawie jeden kraj

fot. archiwum

35-letni Marek Kardos Słowak, grający w AZS-ie Częstochowa to zmiennik Fabiana Drzyzgi na pozycji rozgrywającego. Kardo grał m.in w Volley Club Rennes w Francji. Dziś zdobywa punkty i dzieli się doświadczeniem w biało-zielonych barwach.

Jest pan nowym rozgrywającym w AZS-ie oraz jedynym obcokrajowcem. Jak układa się Panu współpraca w klubie?

– Jestem takim obcokrajowcem jak Polak więc wszyscy mnie bardzo miło przyjęli. Nie miałem problemów z zaaklimatyzowaniem się w Częstochowie. Jest to profesjonalny klub i ja jestem profesjonalistą, więc robię swoje.

Miał pan propozycje współpracy z innymi klubami, dlaczego wybrał pan Częstochowę?



– Po pierwsze chciałem być blisko mojej żony i blisko państwa w którym mieszkam. Druga rzecz, po rozmowie z Ryszardem Boskiem, który mnie przekonał, chciałem grać w dobrej, mocnym klubie, jakim jest AZS Częstochowa.

Jest pan z Fabianem na tej samej pozycji. Udziela pan rad młodszemu koledze?

– Tak, udzielam rad z mojego doświadczenia, również on mi doradza w trakcie meczu, gdy mam problemy z grą. Z Fabianem mam bardzo dobą relację. Mimo tego, że jest młody, nie mam problemów, aby się z nim dogadać.

Pochodzi pan z Słowacji, czego panu brakuje w Polsce z pana ojczystego kraju?

– Brakuje mi rodziny, mojego synka i żony, która obecnie studiuje w Bratysławie. Polska i Słowacja to prawie jeden kraj, podobne charaktery.

Pochwał pod pańskim adresem od kolegów z drużyny nie brakuje, a panu z kim najlepiej układa się współpraca?

– Ze wszystkimi, jestem otwarty dla wszystkich. Wiadomo, że inaczej rozmawia się z starszymi zawodnikami, niż z młodymi, od których się uczę o komputerach, a ja lubię czytać książki, może oni przerzucą się na książki?

Który z klubów wspomina pan najmilej?

– Oczywiście Mostostal, z którym zdobywaliśmy sukcesy i Francja, w której przyjęli mnie bardzo dobrze. Mogłem robić to co uwielbiam za dobre wynagrodzenie.

Grając w Kędzierzynie i sięgając po wysokie miejsca, wyjechał pan do zagranicznych klubów i po latach wrócił, czyżby odczuwał pan sentyment do Polski?

– Nieważne jaki jest to kraj. Dla mnie jest ważne, aby grać siatkówkę na najwyższym poziomie. Czy to jest Mostostal, Bełchatów, Warszawa. Ważne aby dać z siebie 120%. W moim wieku szukałem takiego klubu jak AZS Częstochowa.

Całkiem niedawno miał pan problemy ze zdrowiem. Już jest lepiej?

– Oczywiście, że jest lepiej. Ja jestem niezniszczalny.

Zdarzyło się w Pańskiej karierze, że puściły Panu nerwy na boisku?

– Na razie nie, mam nadzieję, że nigdy to się nie przytrafi. Jestem wojownikiem, ale nigdy nie straciłem kontroli nad sobą.

Mówią, że polska publiczność jest najlepsza na świecie, podziela pan to zdanie?


– Tak to prawda, atmosfera jest podobna jak w Słowacji podczas hokeja. Tak samo krzyczą. Kiedy grałem w Mostostalu kibice byli bardzo fajni. Natomiast w Częstochowie kibice są młodzi i jest trochę agresji, a ja to uwielbiam.

Autorka wywiadu: Paulina Kalota

źródło: azsczestochowa.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2009-11-14

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved