Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Nowe wyzwanie Oskara Kaczmarczyka

Nowe wyzwanie Oskara Kaczmarczyka

fot. archiwum

Kiedy kilka lat temu wśród siatkarskich scoutów Oskar Kaczmarczyk stawiał pierwsze kroki, nie przypuszczał, że będzie mu dane pracować dla męskiej reprezentacji Polski. Nie jest to jednak pierwszy kontakt statystyka Jadaru z kadrą.

Oskar Kaczmarczyk zanim trafił do reprezentacji Polski przez cztery lata, jako statystyk, pracował w Jaworznie. Najpierw w drugiej lidze, a później na zapleczu ekstraklasy. Poza statystyką pełnił również funkcję drugiego trenera. Nie miał komputera. Wszystkie informacje notował na kartkach. Koledzy z Energetyka byli pod wrażeniem jego podzielność uwagi, Kaczmarczyk potrafił rozpisywać dwie drużyny, jednocześnie prowadząc protokół meczowy. Z programami do statystyk zetknął się w Płomieniu Sosnowiec, do którego trafił po dwumiesięcznym epizodzie w księgarni. Po sezonie otrzymał kilka ofert m. in. z pierwszoligowego Bielska-Białej, jednak wybrał Jadar Radom. Jak sam podkreśla był to dobry wybór, ale jednak liczy, że kiedyś będzie miał jeszcze okazję dostać szansę współpracy z Grzegorzem Wagnerem. Dlaczego? Bo to byłoby kolejne wyzwanie. Póki co czeka go kilka miesięcy wytężonej pracy w kadrze. To właśnie Kaczmarczyk wraz z Fabio Stortim będzie szefem banku informacji męskiej reprezentacji Polski.

Od marca wraz z Fabio Stortim jesteście statystykami męskiej reprezentacji Polski. Nie jest to pana pierwszy kontakt z kadrą…

Oskar Kaczmarczyk : To prawda. Po raz pierwszy z reprezentację pracowałem przed rokiem, kiedy nasze panie prowadził Marco Bonitta. Miałem ogromne szczęście, gdyż trafiłem pod skrzydła Alfredo Martilotti, scouta naszej kadry. To, co robił ten człowiek było dla mnie na początku czystą magią. Dzięki niemu nauczyłem się innego spojrzenia na statystyki. Alfredo pokazał, że wiele rzeczy można zautomatyzować. Nie było już konieczności rozpisywania od podstaw każdego meczu w wordzie czy excelu. >>Fredek<< miał już gotowe schematy, do których wystarczyło wrzucić tylko odpowiednie makra .



Wszystko zaczęło się od Szczyrku, do którego wybrałem się z własnej woli i za własne pieniądze. Pojechałem tam w jednym celu, nauczenia się programu do tworzenia statystyk. Był to okres, kiedy ¾ z nas, statystyków, czekało przymusowe przejście na włoską Data Volley. Fredi dostrzegł, że w mig opanowałem Data Volley, proponując mi współpracę. Jak wspomniałem, miałem ogromne szczęście trafiając na tego Włocha. Mam satysfakcję, że jestem jednym z kilku scoutów, którzy zostali naznaczeni Martilottim. Myślę, że te doświadczenia zaprocentowały powołaniem do kadry przez Daniela Castellani .

Spodziewał się pan, że zostanie dostrzeżony przez Castellaniego?

W ogóle się tego nie spodziewałem. Propozycja przedstawiona przez Daniela Castellaniego była całkowitym zaskoczeniem, chociaż muszę przyznać, że po doświadczeniach z reprezentacją prowadzoną przez Marco Bonittę, po cichutku liczyłem na jedną z kadr B .

W marcu odebrałem telefon… Była to dla mnie ogromna niespodzianka, która dodatkowo zmobilizowała mnie do pracy. Obecnie jestem na etapie zrzucania kilogramów (śmiech), gdyż mam świadomość, że w kadrze muszę być gotowy na każdą ewentualność – nie tylko do tworzenia statystyk, ale również… do plasowania piłek .

Praca z kadrą i to męską musi być sporym wyzwaniem?

W chwili obecnej w Polsce mamy około dziesięciu statystyków, którzy prezentują ten sam poziom. Każdy z nas podstawy pracy z programem ma opanowane w tym samym stopniu, dlatego sam mechanizm tworzenia statystyk nie będzie specjalnym wyzwaniem. Jako drugi statystyk reprezentacji będę się uczył podejścia do tej pracy. Współpracę z reprezentacją traktuję jako szansę na kolejny krok w przód, na zebranie doświadczeń i poznanie włoskiego punktu widzenia na scouting, gdyż tam robią to doskonale .

Może śmiesznie to zabrzmi, ale wyzwania związane z pracą w reprezentacji wiążą się również z takimi sprawami jak organizacja wielodniowych podróży. Pracując w klubie pakuję walizkę na dwa dni, w kadrze muszę nauczyć się myśleć o podróży na 2-3 tygodnie, gdzie nie ma miejsca na wpadki i np. niespakowany kabelek do drukarki (śmiech).

Podoła pan temu wyzwaniu?

Dobrą szkołę dał mi Mirosław Zawieracz. To bardzo wymagający szkoleniowiec. Po doświadczeniach z tym trenerem, śmiało mogę powiedzieć, że z nikim nie boję się pracować .

Przez pierwsze dwa lata ma pan podglądać Stortiego, jako drugi scout reprezentacji, później już sam będzie pan odpowiedzialny za statystyki. Czy ten czas będzie poświęcony nauce?

Wcześniej wspomniałem już, że pracowałem z Fredim Margillotim, teraz przyszła pora na Fabio, statystyka Skry Bełchatów. Obaj panowie pochodzą z zupełnie innych szkół, choć dalej włoskich. Ale praca statystyka opiera się głównie na doświadczeniu, bo im więcej się go ma, tym się jest lepszym w tym, co się robi na codzień. Przecież statystyk nie wymyśli nic nowego poza tym, co może wyciągnąć z programu, na którym pracuje .

Nawet po czterech latach pracy w kadrze nie będę mógł powiedzieć, że wiem już wszystko i mogę teraz spokojnie osiąść na laurach. Ten czas z pewnością pozwoli mi poznać inny punkt widzenia statystyk i pracy na linii trener – zawodnicy. Po tym etapie przyjdzie pora szukania nowych aspiracji, być może uda mi się zbudować własną teorię, ale tego nie można dokonać bez odpowiedniego doświadczenia oraz odpowiedniej współpracy z trenerem. A, żeby to jeszcze lepiej przedstawić para Castellani – Storti nie była dla mnie jakimkolwiek zaskoczeniem bo pracowali ze sobą przez ostatnie lata w Skrze i przynosiło to wspaniały efekt. Mam uczyć się właśnie ich myśli i współpracy, co, gdzie, kiedy i po co, a później mam zostać pierwszym statystykiem kadry. Jeśli to nastąpi czy mam uważać, że to co nauczyłem się w kadrze będę mógł wykorzystywać w innych klubach ślepo wierząc że to zda egzamin? Nie, bo każdy zespół, każdy nowy zawodnik, każdy nowy trener wymaga odpowiedniej modyfikacji założeń, a żeby to potrafić trzeba nabrać odpowiedniego doświadczenia .

Poza tym, okres dwóch lat jest dla mnie też czasem na naukę włoskiego, bo na meczu nie ma już czasu na szukanie odpowiednich słów. Masz 2-5 sekund żeby się porozumieć, inaczej będzie za późno. Póki co moje włosko-angielskie esperanto wystarcza jedynie do prostej komunikacji przy posiłku. Jeśli mamy się kontaktować z trenerem, muszę ten język znać perfekcyjnie .

Nie będzie konfliktu pomiędzy pracą w reprezentacji, a pracą w Jadarze?

Nie potrafię odpowiedzieć jeszcze na to pytanie. Na dzień dzisiejszy wiem, że mam dla reprezentacji pracę w trakcie sezonu ligowego. Od jesieni mam robić wszystkie mecze ligowe sam. Nie będzie to dla mnie problemem, bo i tak większość z nich robię. Jednak tym razem nie będzie odpuszczenia i pytań po co mi ten mecz? Mój kontrakt z Jadarem kończy się 30 czerwca. Nie mogę wykluczyć, że będę pracował tylko dla reprezentacji lub też w innym klubie…

Sezon reprezentacyjny jest bardzo długi. W trakcie ruszają przygotowania do ligi, znajdzie pan czas na wakacje?

Nie powiem, że mam obiecane… Ale może na tydzień uda się gdzieś wyjechać na urlop .

* rozmawiał Tomek Tadrała (Strefa Siatkówki)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2009-05-02

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved