Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > inne > Janusz Biesiada: Co mają do powiedzenia?

Janusz Biesiada: Co mają do powiedzenia?

fot. archiwum

- Nie można bezkarnie w sposób chamski i kłamliwy oskarżać ludzi o wiele rzeczy. Sąd to w sposób do bólu precyzyjny udowodnił, odrzucając wszystkie 6 zarzutów przeciwko Januszowi Biesiadzie.

Chciałbym usłyszeć co mają do powiedzenia na ten temat władcy Polskiego Związku Piłki Siatkowej – mówi Janusz Biesiada w rozmowie z Tomaszem Kowalczykiem na antenie Programu Pierwszego Polskiego Radia.

Jakie to było uczucie usłyszeć: Janusz Biesiada jest niewinny?

Janusz Biesiada : – Pierwszy raz w życiu doświadczyłem takiej sytuacji. Odczytywanie aktu oskarżenia a później słowa pani sędzi: uniewinniam ze wszystkich zarzutów. To potwierdzenie tego wszystkiego o czym ja wiedziałem, myślę że duża część ludzi też była o tym przekonana.



Związek miał jednak kłopoty finansowe. Kto w takim razie był za to odpowiedzialny?

Oświadczam, że związek nie był w żadnym kryzysie finansowym. Ja wielokrotnie prosiłem o ukazanie audytów, dokumentacji księgowej, żeby wszyscy przedstawiciele walnego zgromadzenia mogli usłyszeć czy są długi czy nie ma długów.

Obecny prezes Mirosław Przedpełski twierdzi, że związek musiał spłacać długi.

Mirek opowiada różne rzeczy. Niestworzone historie. Lepiej by było jakby mniej mówił, bo mówi głupio. Zarzuty o których wspominał zostały odrzucone, zmasakrowane przez sąd.

Po ogłoszeniu wyroku wspomniał pan, że są osoby które przyczyniły się do tego, że został pan oskarżony. Kto konkretnie?

Mirosław Przedpełski publicznie ogłosił dwa lata temu, że związek żąda od Janusza Biesiady z tytułu poniesionych strat dwa i pół miliona złotych. Mijają dwa lata i żadnej sprawy nie ma. Jak ktoś się domaga od kogoś pieniędzy to musi to udokumentować. Tydzień przed rozprawą z ust oskarżyciela posiłkowego z ramienia PZPS na rozprawie dowiedziałem się, że dokumentacja PZPS za minione lata została zniszczona. Czego domaga się ode mnie pan Przedpełski? Pieniędzy na podstawie zniszczonych dokumentów? Pan oskarżyciel posiłkowy nie przychodzi na ogłoszenie wyroku, a już najśmieszniejsze z tym panem, Łukaszem Cieślakiem jest co innego. W 2004 roku występował jako pełnomocnik Polskiej Konfederacji Sportu przeciwko PZPS. Minęło pół roku i z mojego przeciwnika jako prezesa PZPS stał się moim przeciwnikiem, ale tym razem jako przedstawiciel PZPS.

Co teraz? Janusz Biesiada wytoczy proces? Role się odwrócą?

Nie wiem. Zastanawiające jest to, że ci wszyscy panowie pracujący kiedyś ze mną zostali wybrani do nowego zarządu. Jest tylko jedna zasadnicza zmiana, nie ma Janusza Biesiady. Pan Adamski był wiceprezesem związku za mojej kadencji, Artur Popko był członkiem prezydium czyli ścisłego kierownictwa i Ligi Profesjonalnej. Skoro było tak źle, to znaczy że ci panowie też działali źle do spółki z Januszem Biesiadą. Ale teraz jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki działają fantastycznie. Dalej funkcjonują tylko, że teraz mają za figuranta pana Przedpełskiego. Ja figurantem nie byłem, a teraz sobie go wybrali no i kto inny tam rządzi. Na pewno nie Przedpełski.

Bogusław Adamski?

Bez komentarza.

Artur Popko?

Bez komentarza.

Co pan teraz sobie myśli o tych ośmiu ostatnich latach?

Nie można bezkarnie w sposób chamski i kłamliwy oskarżać ludzi o wiele rzeczy. Sąd to w sposób do bólu precyzyjny udowodnił, odrzucając wszystkie 6 zarzutów przeciwko Januszowi Biesiadzie. Chciałbym usłyszeć co mają do powiedzenia na ten temat władcy Polskiego Związku Piłki Siatkowej.

źródło: Polskie Radio

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
inne

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2009-04-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved