Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Radosław Rybak: Chcę tu zostać

Radosław Rybak: Chcę tu zostać

fot. archiwum

- Jeśli nie zostaną szybko wyjaśnione sprawy finansowe, drużyna może się rozpaść. Szkoda, bo w stolicy stworzyliśmy wokół siatkówki wspaniałą atmosferę – mówi Radosław Rybak, kapitan AZS-u Politechniki Warszawskiej.

W I rundzie play-off przegraliście z ZAK SA Kędzierzyn-Koźle wszystkie trzy mecze i odpadliście z walki o medale. Tak wysoki wymiar kary jest chyba jednak trochę mylący?

 

Radosław Rybak : Jasne, że tak. Rywalizację ustawił pierwszy mecz, w którym mieliśmy dwie piłki meczowe. Rywale grali wtedy bardzo asekuracyjnie. Jednak kiedy daliśmy im szansę i wygrali inauguracyjne spotkanie, złapali wiatr w żagle. Następnego dnia wyszli już na luzie i nas pewnie ograli. Kto wie, jakby się potoczyła rywalizacja, gdybyśmy wykorzystali piłkę meczową…



 

Zgodzi się pan, że ZAKSA była najłatwiejszą drużyną z pierwszej czwórki, z którą mogliście zagrać?

 

Tak. Przecież w fazie zasadniczej toczyliśmy z nimi wyrównane boje. Mogliśmy jeszcze trafić na Jastrzębski Węgiel. Z nimi osiągaliśmy jeszcze lepsze wyniki .

 

Teraz została wam walka o miejsca 5 – 8. Czy znajdziecie jeszcze motywację na te mecze?

 

Walka o dalsze miejsca w Plus Lidze jest bez sensu, a co za tym idzie, mniejsza jest motywacja. Oczywiście fajnie zająć piąte miejsce, ale nikogo w Polsce to nie interesuje, bo wszyscy zachwycają się meczami o mistrzostwo. Np. we Włoszech nie ma walki o pozycje 5 – 8 .

 

Wy już swoje cele osiągnęliście. Utrzymaliście się w lidze. Każdy wie, że Politechnika jest teraz bez sponsora. Czy mimo problemów chce pan zostać w stolicy na przyszły sezon?

 

Jestem związany kontraktem. Naprawdę chciałbym tu jeszcze pograć. Zdaję sobie sprawę, że w klubie jest wiele do poprawy. Chodzi głównie o stabilizację finansowo-organizacyjną. Mam nadzieję, że zespół skompletuje budżet na następny sezon. To nie są przecież jakieś wielkie pieniądze. Szkoda by było, aby Warszawa straciła siatkówkę .

 

A pana koledzy z zespołu, jakie mają plany?

 

Wiem, że sporo chłopaków ma już propozycje z innych klubów. To są młodzi ludzie, którzy pokazali się w tym sezonie z dobrej strony. Nie będzie łatwo ich zatrzymać. To zadanie dla klubu. Jedyne, co trzyma obecnie siatkarzy w Politechnice, to wspaniała atmosfera .

 

Ale jeśli nie będzie pieniędzy, nawet najlepsza atmosfera nie pomoże…

 

Zdaję sobie z tego sprawę. Jesteśmy przecież zawodowcami i gramy dla pieniędzy. Jeśli ktoś ma do wyboru Skrę Bełchatów, gdzie opóźnienia w wypłatach wynoszą najwyżej trzy dni, albo występy w klubie, gdzie trzeba czekać prawie pół roku, logiczne, że wybierze korzystniejszą dla siebie ofertę .

 

Czy dostaliście zapewnienie, kiedy otrzymacie zaległe pensje?

 

Były jakieś terminy, ale są już nieaktualne .

 

W tym roku macie największego pecha spośród wszystkich drużyn w lidze. Jak się gra z takimi obciążeniami?

 

Ciężko. Dopadło nas jakieś fatum i to na kilku frontach. Najpierw dostaliśmy wiadomość o chorobie trenera Krzysztofa Kowalczyka, potem odszedł od nas sponsor. Cały czas gramy z jednym wielkim znakiem zapytania. Kiedyś w szatni nie rozmawialiśmy o pieniądzach. Ale ostatnio co chwilę zawodnicy pytają o wypłaty. Wszystko ma swoje granice, ich cierpliwość też. Wierzę jednak, że chłopaki będą się trzymać razem, a wtedy ktoś zainteresuje się tą drużyną .

 

Spodziewa się pan najgorszego, czyli że zespół się rozpadnie?

 

Niestety tak. Jeśli działacze szybko nie znajdą sponsora, tak się stanie. Ta sprawa musi się jak najszybciej wyjaśnić .

 

*Rozmawiał Piotr Kaszubski, Życie Warszawy

źródło: Życie Warszawy

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2009-03-25

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved