Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Ryszard Bosek: Siatkarze z Jastrzębia stracili głowę

Ryszard Bosek: Siatkarze z Jastrzębia stracili głowę

- Uważam, że jastrzębianie byli zdecydowanie lepsi od Turków. Za szybko jednak uwierzyli, że już ich mają. Te południowe zespoły to trzeba" trzymać pod wodą", ile się da. Tak, żeby wyszli z niej dopiero, jak jest po meczu. Jeśli pozwoli im się złapać powietrze, to oni nie wiadomo dlaczego nagle odżywają - uważa Ryszard Bosek

Przegrany finał siatkarskiego pucharu Challenge w Izmirze, pozostanie jednym z mniej przyjemnych wspomnień w karierach siatkarzy Jastrzębskiego Węgla. Pomimo prowadzenia 2:1 w setach nasz zespół pozwolił gospodarzom turnieju Final Four Arkasowi Izmir odebrać sobie wygraną.

Sztab szkoleniowy JW potwierdza, że zawodników mogła zgubić zbytnia pewność siebie. – Te dwa zdecydowanie wygrane przez nas sety być może nas rozluźniły i zdekoncentrowały, a tie-break to już była loteria. Presja ze strony kibiców tureckich też oczywiście na nas była. Specjalni płatni klakierzy przechodzili z jednej strony boiska na drugą, żeby nam uprzykrzać życie, ale to nie był problem. Przegraliśmy na boisku. Jakby każdy z osobna dołożył dwie, trzy piłki, to wynik byłby odwrotny – przyznaje Leszek Dejewski, drugi trener jastrzębian.



Bardziej doświadczeni gracze, jak Robert Prygiel czy Australijczyk Benjamin Hardy żałują ponoć podwójnie. – Byli mocno podłamani. Dla nich była to być może ostatnia szansa, żeby coś wielkiego w Europie ugrać – uważa Dejewski. Turecki finał dowiódł, jak dziwną grą jest siatkówka. W wygranym w meczu półfinałowym jastrzębianie mieli gorsze statystyki od graczy rumuńskiego Tomisu Konstanca i wygrali. Po finale liczby przemawiały za nimi, a jednak puchar pozostał w Izmirze. – Statystyki meczu nie wygrywają. Liczy się tylko to, kto zdobędzie ostatni punkt. Na cztery mecze mogliśmy z nimi przegrać tylko raz i to był właśnie ten jedyny raz. Szkoda straconej szansy – mówi smutno Dejewski.

Bosek zaś wytyka pewne błędy taktyczne. – Nie wiedzieć czemu Jastrzębie przestało grać krótką. Wcześniej zdecydowanie górowali nad rywalem tym elemencie. Pewnie kończyli ataki z szóstej strefy. W tureckim ataku wystarczyło tylko wyłączyć Gokhana i Duerdena, bo reszta właściwie nie stanowiła zagrożenia – zauważa były trener jastrzębskiego zespołu.

Losy niedzielnego spotkania przesądziły zablokowane ataki Guillaume Samiki, który mimo tego, że gasł już od czwartego seta finału, pozostał na parkiecie – Francuz miał bardzo często masowane nogi i wyglądało, że nie miał już sił – dostrzegł Bosek.

Czy jakiś inny polski klub jest w stanie powtórzyć sukces Płomienia w Europie? – Nie jest to prosta sprawa, bo poziom się wyrównał. Nie grają już tylko Rosjanie i Włosi. Także w Grecji czy Turcji są kluby, które mają furmankę pieniędzy i kupują kogo chcą. Arkas to bogaty klub, wydaje więcej od Jastrzębia, ale zespołu nie miał lepszego. Dzisiaj siatkówka jest jak tenis: moment dekoncentracji i przegrywasz – kończy Bosek.

Autor: Marcin Fejkiel, Gazeta Wyborcza Katowice

źródło: Gazeta Wyborcza

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Więcej artykułów z dnia :
2009-03-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved