Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Udany sezon Chemika Police

Udany sezon Chemika Police

fot. archiwum

W sezonie 2005/2006 Chemik awansował do I ligi, w kolejnych dwóch walczył w barażach o utrzymanie się, a w tym niewiele brakło, aby wskoczyć do czołowej czwórki rywalizującej o awans do elity. Może w przyszłym cyklu?

Klub z Polic nie należy to ligowych potentatów, dlatego przed sezonem w zespole nie doszło do żadnych spektakularnych ruchów transferowych. Na przeprowadzkę ze Szczecina zdecydowały się Katarzyna Ciesielska i Katarzyna Bury . Zawodniczką Chemika została także Magdalena Soter , która poprzednio grała w PLKS Pszczyna, a z drużyną pożegnała się jedynie Magdalena Strąg . Najważniejsze było, że klub zatrzymał najważniejsze zawodniczki z poprzedniego sezonu. Zgranie oraz ciężka praca na treningach miała przynieść sukces w tym sezonie. Głównym zadaniem podopiecznych Mariusza Bujka było utrzymanie się bez konieczności rozgrywania baraży.

 

Cel ten został zrealizowany. – Miałyśmy zająć miejsca 5-6 i ten cel zrealizowałyśmy. Apetyt rośnie jednak w miarę jedzenia i liczyłyśmy na to, że uda nam się wejść do czwórki. Nie udało się – mówi rozgrywająca Katarzyna Ciesielska. Prezes polickiego klubu, Wiktor Szostak , dodaje: – Jestem zadowolony z całości sezonu, chociaż przytrafiły nam się niepotrzebne porażki .



 

Ostatecznie zespół uplasował się na 5. pozycji. Na swoim koncie zgromadził 33 punkty, a do walki w play-offach zabrakło mu zaledwie dwóch "oczek". Na własnym parkiecie policzanki odniosły 6 zwycięstw (18 punktów, stosunek setów 21:16), na wyjazdach udało się zdobyć 15 "oczek" (sety 19:21). W meczach z drużynami z pierwszej czwórki policzanki wywalczyły cztery punkty.

 

Jedynym zespołem, z którym siatkarki Chemika dwukrotnie wygrały 3:0 była krakowska Wisła. Sześć punktów wywalczyły też w pojedynkach z KSZO Ostrowiec i Remagum Mysłowice, a pięć w konfrontacjach z SMS Sosnowiec. Trzy oczka zainkasowały w dwumeczu z akademiczkami z Poznania i wydaje się, że właśnie stracone punkty w pojedynkach z podopiecznymi Wojciecha Lalka zadecydowały o tym, iż policzankom nie udało się wejść do play-offów.

 

Zespół z Poznania nam nie leży. Jest to wysoka drużyna i ciężko nam się z nią gra – uważa Ciesielska.

 

W pierwszej fazie rundy zasadniczej zdarzyły się też spotkania, w których gładko uległy 0:3 TPS Rumii, Sokołowi Chorzów oraz Budowlanym Toruń. Jednak w rewanżach z tymi ekipami podopiecznym Bujka udało się zrehabilitować za bolesne wpadki.

 

Jedynym przeciwnikiem, na którego "Chemiczki" nie znalazły skutecznej recepty był rywal zza miedzy, czyli Piast Szczecin. W derbach Zachodniopomorskiego policzanki nie zdołały wywalczyć ani jednego punktu, a porażka z Piastem w ostatnim spotkaniu rundy zasadniczej zadecydowała o tym, że to szczecinianki grają o ekstraklasę, a Chemik ma długie wakacje.

 

Nie ma co się załamywać, choć niedosyt pozostał. Atmosfera na derbach była super, oba fan kluby dopingowały swoje drużyny, walka toczyła się również na parkiecie, ale czegoś zabrakło nam do zwycięstwa – oceniła rozgrywająca polickiego zespołu.

 

Chyba najcenniejsze punkty zawodniczki Bujka urwały na własnym parkiecie Budowlanym Łódź (z Małgorzatą Niemczyk w składzie) oraz w wyjazdowym pojedynku w Chorzowie z tamtejszym Sokołem. Policzanki kolejne ligowe spotkania rozegrają dopiero w październiku. Wydaje się, iż jest to spore niedopatrzenie Polskiego Związku Piłki Siatkowej.

 

Mamy prawie siedem miesięcy przerwy. Zawsze sezon kończył się w połowie kwietnia i myślę, że było to lepsze rozwiązanie. Obecnie zlikwidowano mecze o trzecie i piąte miejsca. Mam nadzieję, że taka długa przerwa nie wpłynie negatywnie na nasz zespół – komentuje Ciesielska .

 

Z sezonu na sezon siatkarki z Polic robią postępy. Może w następnym uda im się powalczyć o czołowe lokaty w I lidze, a może nawet powrócić – po latach siatkarskiego niebytu – do ekstraklasy? Ale aby tak się stało potrzebne są środki finansowe. Trzeba zatrzymać obecne zawodniczki i pokusić się o wzmocnienia.

 

Jesteśmy w trakcie rozmów z głównym naszym sponsorem, czyli Zakładami Chemicznymi Police – mówi Szostak . – Obecnie jest kryzys, nawet w sporcie mówi się, że trzeba będzie troszkę zaoszczędzić, ale mam nadzieję, że dziewczyny nas zrozumieją, nawet jeśli środków finansowych będzie nieco mniej .


 

Radosław Nowicki: Co było słabością Chemika w zakończonym dla was sezonie?

 

Mariusz Bujek : Największym mankamentem jest to, że dziewczyny jeszcze do końca nie wierzą w siebie i we własne umiejętności. Fizycznie i taktycznie są przygotowane do walki o coś więcej niż piąte czy szóste miejsce w I lidze. Brakuje im wyrachowania i zimnej głowy. Niektórzy twierdzą, że nie udało się jeszcze wejść do czwórki przez niewielki wzrost, ale przecież obecnie na świecie jest wiele niskich drużyn, które grają bardzo szybką i widowiskową siatkówkę .

 

Jak pan podsumuje występy poszczególnych zawodniczek?

 

Bardzo wiele ciepłych słów mogę powiedzieć o Katarzynie Ostrowskiej, która przez dłuższy czas grała z kontuzją. Kasia sprostała wyzwaniu, a jej waleczność zasługuje na pochwały. Marta Wellna przebudziła się w drugiej części sezonu i zasłużyła na to, aby grać od początku do końca w każdym meczu. Jeśli utrzyma taką dyspozycję, to ma szansę być naprawdę dobrą skrzydłową. Z przekroju całego sezonu wynika, że najlepiej przyjmowała Justyna Raczyńska i też zasługuje na słowa uznania, chociaż ostatnio miała problemy z atakiem. Uważam, że za mało kombinuje na siatce. W ataku prym wiodła Ewa Kwiatkowska. Ona inne dziewczyny zdecydowanie przewyższała skutecznością. Bardzo dobrze spisywała się także w zagrywce. Jednak koniec sezonu nie był dla niej najbardziej udany. Wydaje mi się, iż potrafi dużo więcej. Chyba zbyt wcześnie uwierzyła, że jest bardzo dobra. My tak gramy, jak gra Kwiatkowska, a to jest niespotykane, że środkowa decyduje o obrazie gry całego zespołu. Bardzo dobrze przez cały sezon radziła sobie Katarzyna Ciesielska. W Chorzowie się pogubiła i zastąpiła ją Joanna Pomykacz. One dwie bardzo fajnie się uzupełniają. Mimo tego, że rywalizują ze sobą, to grają bardzo poprawnie. Myślę, że są jeszcze zbyt młode, żeby pociągnąć w najważniejszych momentach zespół, ale cała siatkarska przyszłość przed nimi. Największy zawód sprawiła mi Natalia Matusz. Zbyt wiele od niej zależało i to ją przerosło, chyba jeszcze do tak odpowiedzialnej roli nie dorosła. Monika Bryczkowska po kontuzji, to nie była ta sama zawodniczka, która grała jeszcze rok temu, ale mam nadzieję, że w następnym sezonie będzie o wiele lepiej. Katarzyna Bury miała zbyt wiele zaległości, w okresie przygotowawczym złapała kontuzję, więc nie była do końca dobrze przygotowana do sezonu. Myślę, że w miarę upływu czasu Kasia stanie na wysokości zadania i spełni moje oczekiwania, ale potrzebuje dużo solidnego treningu. Przed Magdą Soter jeszcze bardzo dużo pracy, aby ustabilizować formę. Ona potrafi zaprezentować się bardzo dobrze, a w następnym pojedynku zagrać jak młodziczka. Agata Furmanek w połowie sezonu doznała kontuzji, ale gdy pojawiała się na boisku, to nie zawodziła .

 

Co dalej?

 

Jeśli wzmocnimy się dwoma zawodniczkami to z pewnością będzie nam dużo łatwiej walczyć o wyższe cele w przyszłym sezonie. Jednak musimy mierzyć siły na zamiary, bo finanse mogą spowodować, iż zostaniemy z tym, co mamy .

 

*Autorem tekstu oraz rozmowy jest Radosław Nowicki

źródło: Gazeta Wyborcza, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2009-03-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved