Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Steve Brinkman: Jastrzębski Węgiel to mocna ekipa

Steve Brinkman: Jastrzębski Węgiel to mocna ekipa

Sebastian Firpo i Steve Brinkman reprezentują barwy rumuńskiego Tomisu, który już w najbliższą sobotę powalczy z Jastrzębskim Węglem o finał rozgrywek Challenge Cup. - Jastrzębski Węgiel to mocna ekipa - mówi przed spotkaniem Brinkman.

Finałowe rozgrywki pucharowe to dla Ciebie nie nowość, zupełnie inaczej dla zespołu, w którym grasz obecnie…

Steve Brinkman: – To wielki zaszczyt móc uczestniczyć w „finale czterech”. Jest to wspaniała okazja by zagrać pośród dobrych zespołów i zawodników z różnych stron świata. W swojej zawodowej karierze już raz sięgnąłem po puchar Top Teams w roku 2002 wraz z belgijskim Knack Roeselare. Jest to moje najpiękniejsze siatkarskie wspomnienie, ale teraz, gdy nadarza się okazja chciałbym stworzyć nowe związane z rozpoczynającym się już niedługo Final Four Challenge Cup.



Co możesz powiedzieć o zespołach, które awansowały do turnieju finałowego?

Poziom wszystkich zespołów występujących w finale jest wysoki. W półfinale zmierzymy się z polską drużyną. Jastrzębski Węgiel to mocna ekipa, która ma w swoich szeregach dobrze wyszkolonych zawodników. Chodzi mi przede wszystkim, o Guillaume Samicę czy Benjamina Hardyego, których mam przyjemność znać bardzo dobrze. W drugiej parze zagrają równie dobre zespoły, E.A. Patras (mój poprzedni klub) oraz czołowa drużyna z Turcji, Arkas Spor, w której gra mój serdeczny przyjaciel – Paul Duerden.

Kto zatem może sięgnąć po trofeum?

Wszystkie spotkania w ramach ścisłego finału nie będą należały do najłatwiejszych. Puchar zgarnie ten zespół, który okaże się najlepszy zarówno pod względem przygotowania jak i taktycznym.

A gdybyś miał kogoś wskazać?

To może być ktokolwiek… ale gdybym musiał na kogoś postawić, to byłby to Arkas Spor Izmir. Grają u siebie i z pewnością będą bardzo groźni.

Siła Tomisu tkwi w…

Naszym dużym atutem jak zagrywka, która wytrąca rywala z rytmu. Poza tym dobra atmosfera w zespole sprawia, że zawsze walczymy do końca.

Mówisz, że walczycie do końca. Jak zatem widzisz szanse swojej drużyny?

Jest to mój pierwszy rok w Rumunii. Wiem, że klub grał już wcześniej w europejskich pucharach, ale jeszcze nigdy nie dotarł do turnieju finałowego. Tomis to pierwszy zespół z tego kraju, któremu udało się awansować – zatem jest to wielka sprawa. Mamy wsparcie w całym kraju i tym bardziej nie zadowalamy się tym, że zakwalifikowaliśmy się do „finału czterech”. Nie chcemy spocząć na laurach, tylko krok po kroku, dążyć być może do niedzielnego finału.


Droga do Final Four Challenge Cup łatwa nie była, ale się udało…

Sebastian Firpo: – To wielkie wydarzenie, że nasz zespół zdołał awansować do finału. Dla nas i klubu będzie to okazja by poza krajowym podwórkiem powalczyć o medale. Droga wcale nie była łatwa, bo musieliśmy zmierzyć się z dobrymi zespołami z Holandii, Belgii i Białorusi. Dzięki temu nasz zespół zaistniał w Europie, a my cieszymy się z tego, że mieliśmy w tym swój udział.

Który mecz był najtrudniejszy?

Najtrudniej było w Holandii. Mimo, że pierwszy mecz wygraliśmy 3:0 to tak łatwo nie było już w spotkaniu wyjazdowym. W hali wypełnionej miejscowymi kibicami, holenderska drużyna grała rewelacyjnie i pewnie wygrała dwa pierwsze sety. Na całe szczęście w trzeciej partii udało nam się powrócić do naszej dobrej gry, odnaleźć rytm i zwyciężyć całe spotkanie 3:2. Wygrana dała nam przepustkę do następnych rund, w których korzystny wynik osiągaliśmy na własnym boisku i w rewanżu nie było już tak nerwowo.

Czy skład turnieju jest dla Ciebie zaskoczeniem?

Nie. Uważam, że poziom zawodów będzie zdumiewający. Jastrzębski Węgiel pokonując Sisleya Treviso udowodnił, że rzeczywiście prezentuje wysoki poziom. Oprócz polskiego zespołu, groźni będą Turcy, tym bardziej, że są gospodarzami turnieju. Nie zapominajmy również o Grekach, którzy w swojej lidze zajmują wysokie miejsce.

Kogo zatem widzisz w niedzielnym finale?

Najłatwiej powiedzieć, że wszystko może się zdarzyć. Mówiąc poważnie, stawiam, że w finale z gospodarzami zagra polski zespół.

A dlaczego nie Wy?

My sami stanowimy o sile swojej drużynie. I jeśli od początku do końca będziemy grać razem to być może nie pozostaniemy bez szans na zwycięstwo.

Dotarcie do „finału czterech” to już niesamowite osiągnięcie. Od ścisłego finału dzieli nas tylko jeden mecz, więc dlaczego nie spróbować zdobyć tego trofeum?.

*Z zawodnikami rozmawiała Weronika Grabowska (Strefa Siatkówki)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Więcej artykułów z dnia :
2009-03-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved