Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Kibic siatkarski w garniturze

Kibic siatkarski w garniturze

Co jest największym kapitałem Politechniki? Nie możny sponsor szastający pieniędzmi, tylko młodzi, wykształceni i zamożni... kibice - wynika z badań przeprowadzonych przez Studenckie Koło Naukowe Zarządzania w Sporcie.

Kto przychodzi na mecze siatkówki w Warszawie? – Głównie ludzie młodzi, studiujący lub z wyższym wykształceniem. Dość liczną grupę w porównaniu z innymi dyscyplinami sportu stanowią też kobiety – wylicza Wojciech Jankowski, jeden z autorów raportu „Kibicu, daj się poznać”.

Jak wynika z badań, na meczach AZS najwięcej jest ludzi w przedziale wiekowym od 19 do 24 lat (34 proc.), a więc przede wszystkim studentów (76 proc.). – Politechnika to przecież drużyna akademicka – tłumaczy Jolanta Dolecka, prezes klubu. – Stąd to przywiązanie właśnie do naszej drużyny. Gros kibiców zna się z uczelni, a wspólne oglądanie spotkań to dla wielu z nich najlepszy sposób spędzania wolnego czasu.



Kolejną grupę stanowi młodzież licealna (19 proc.) i najbardziej wartościowi z marketingowego punktu widzenia kibice w wieku od 25 do 34 lat (18 proc.). – Ponad 80 proc. z nich ma wyższe wykształcenie i niezłe zarobki – mówi Wojciech Jankowski. – O czym świadczą choćby ich miesięczne wydatki na rozrywkę. Aż 57 proc. ogółu kibiców Politechniki wydaje na ten cel od 50 do 200 zł, a 36 proc. znacznie więcej, bo od 200 do ponad 400 zł. Tylko 7 proc. zadeklarowało wydatki mniejsze niż pięćdziesięciozłotowe.

Według Tomasza Redwana, specjalisty od marketingu sportowego, wyniki badań zrobionych dla Politechniki potwierdzają ogólnokrajowy trend. – Siatkówka już od lat 60. była uważana za sport inteligencki – twierdzi. – Dlatego te badania nie zaskakują. Na meczach PlusLigi ponad 80 proc. kibiców ma mniej niż 35 lat, a 64 proc. może pochwalić się wyższym wykształceniem.

A siatkówka, wolna od tak powszechnego głównie na stadionach piłkarskich chamstwa, przyciąga na trybuny tych, którzy chcą spędzić czas w przyjemnej atmosferze i obejrzeć widowisko na dobrym, europejskim poziomie. W Polsce zaś tylko PlusLiga gwarantuje jedno i drugie. Dlatego m.in ponad 40 proc. kibiców stołecznej Politechniki stanowią kobiety, a 12 proc. widzów przychodzi na mecze z dziećmi.

Kibice Politechniki są też lojalni wobec swojej drużyny, choć i pod tym względem przed władzami klubu stoi ogromna szansa. Co prawda 20 proc. z nich deklaruje, że chodzi na każdy mecz, a 22 proc. pojawia się w Arenie Ursynów bardzo często, to jest jeszcze grupa 37 proc., która ogląda spotkania na żywo tylko od czasu do czasu. – To zadanie dla klubu. Teraz trzeba zrobić wszystko, by te 37 proc. w kolejnych sezonach przeszło do grupy stałych bywalców ligowych spotkań – uważa Jankowski. – Dlatego władze Politechniki powinny poszerzyć ofertę okołomeczową, tworząc np. sektory rodzinne, wprowadzić rodzinne bilety i rozbudować usługi gastronomiczne.

Badania pokazały również, że kibice Politechniki mogą być poważnym atutem w rozmowach z potencjalnymi sponsorami, których tak brakuje drużynie ze stolicy. Nie dość, że jest najbiedniejszym klubem w siatkarskiej ekstraklasie, to jeszcze z finansowania chce się wycofać główny udziałowiec firma J.W. Construction.

Większość z pytanych kibiców jest pozytywnie nastawiona do firm wspomagających klub, nawet do umieszczenia ich logo w nazwie drużyny. To zaś już jest rzadkością np. w piłce nożnej. – Co więcej to grupa lojalnych konsumentów – mówi Tomasz Redwan. – Kiedy robiliśmy badania dla całej ligi, ponad 80 proc. kibiców deklarowało, że z grupy tych samych produktów wybiera ten z nazwą sponsora klubu. Czegoś takiego nie da się uzyskać innymi niż sponsoring sportowy technikami marketingowymi.

Nieszczęściem klubu jest to, że znajduje się w stolicy – twierdzi Jolanta Dolecka. – Paradoksalnie bowiem w Warszawie praktycznie nie ma lokalnych, a zarazem bogatych firm zainteresowanych miejscowym sportem. Większość z nich jest z innych regionów lub są tylko przedstawicielstwami zachodnich koncernów. A wśród tamtejszej kadry menedżerskiej nie ma zainteresowania sponsorowaniem lokalnego zespołu. Tylko nieliczni w ogóle chcą rozmawiać, a co dopiero przeanalizować nasze propozycje. Większość po prostu odsyła nas z kwitkiem. Nie interesuje ich stołeczny sport.

A z tym zaś nie ma np. problemów w Radomiu, gdzie gra Jadar, Bydgoszczy, gdzie bez kłopotów finansowych funkcjonuje Delecta, i Kędzierzynie, który to klub sponsorują zakłady azotowe.

Kibice w liczbach:

Studenci i uczniowie - 42 proc.
Kobiety - 41,5 proc.
Osoby z wyższym wykształceniem - 37 proc.
Osoby spoza Warszawy - 28 proc.
Posiadacze karnetów - 15,4 proc.
Osoby z wykształceniem średnim - 15 proc.

*Autorem tekstu jest Maciej Kułak

źródło: sport.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2009-03-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved