Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Dorota Świeniewicz: Muszę nabrać siły

Dorota Świeniewicz: Muszę nabrać siły

fot. archiwum

Od 1991 roku Dorota Świeniewicz rozegrała w reprezentacji Polski 290 spotkań. Gdyby znów grała z orzełkiem na piersi ta liczba przekroczyłaby trzysta. - Miałabym to wyśnione pożegnanie - mówi zawodniczka.

Kiedy rozmawialiśmy ostatni raz, to wybierała się pani na trzyletnie, dobrze płatne wczasy w Hiszpanii. Na kontrakt do Majorki. A teraz odnajduję panią w chłodnej Pile… Co robi tutaj sławna Dorota Świeniewicz?

 

Nic wielkiego. Próbuję znów trenować, wychowuję dwuletniego synka, dbam o rodzinę. Dziś o 9. rano wyjechałam na trening dziewczyn Farmutilu Piła do Wałcza. W południe wróciłam, zrobiłam zakupy, ugotowałam obiad. No i pojechałam na drugi trening na 16:00, wróciłam o 19:00, a teraz o 22:00 mam wreszcie chwilę spokoju. Zmęczona jestem, zrobiłam dzisiaj ponad 120 kilometrów. A przecież jutro i pojutrze szykuje się to samo .



 

Jest pani już zawodniczką klubu z Piły?

 

Nie, jestem siatkarką bez klubu, bez przydziału. Wróciłam do Polski za późno, by można było zgłosić mnie do rozgrywek .

 

A zagranica?

 

Miałam jej dość. Na Majorce prezes się przeliczył z finansami i po roku splajtował. Przeniosłam się do ligi włoskiej, do Santeramo, ale nic mi się tam nie podobało, było zimno, brzydko, całkiem jak nie na południu, więc wróciłam. Wynajęłam w Pile ładne mieszkanie, jest zielono, blisko mam lasy, zalew, czujemy się tu dobrze .

 

Czemu akurat to miejsce?

 

Odpowiedź jest prosta – tu pracuje trener reprezentacji Jerzy Matlak. I kiedy zamierzał wystartować w konkursie na selekcjonera, to do mnie zadzwonił. Spytał czy nie chciałabym wrócić do reprezentacji? Odpowiedziałam grzecznie: nie, bardzo dziękuję .

 

No więc cóż się zmieniło?

 

On wygrał ten konkurs, a kadrę połączył z pracą w Pile. Ja zaś doszłam do wniosku, że swoją postawą zasłużyłam na pożegnanie z kibicami, w Polsce. I sama do trenera zadzwoniłam .

 

Jest pani pomnikiem polskiej siatkówki. Dwa złote medale mistrzostw Europy, tytuł najlepszej zawodniczki świata, wygrana Liga Mistrzów. Czy można walczyć o coś więcej?

 

No pewnie! O trzecie złoto choćby, a finały są w tym roku w Polsce. Nawet piękna hala w Łodzi jest niemal gotowa. Ktoś obliczył, że w reprezentacji wystąpiłam, od 1991 roku, aż w 290 meczach. Jednak jeśli wrócę, to osiągnęłabym trzysta reprezentacyjnych spotkań, może więcej. No i miałabym to wyśnione pożegnanie. Tyle że trener Matlak jeszcze mi nawet nie powiedział, czy się nadaję…

 

Dobrze go pani zna?

 

Tak jak on mnie: doskonale! Prowadził drużynę w Świdnicy w drugiej lidze, kiedy miałam 15 lat, i wziął mnie do seniorek. Potem ściągnął do Bielska, do pierwszej ligi, gdzie pracowaliśmy razem kilka lat, mieliśmy medale. Wiele mnie nauczył. I zawsze był szczery. Jeżeli nie osiągnę zadowalającej formy, to mi to powie pierwszy .

 

A jak ta forma wygląda?

 

Dwa miesiące nic nie robiłam, odbijałam tylko rekreacyjnie, od czasu do czasu chodziłam na siłownię. Teraz wracam do treningu. Muszę nabrać siły, by znów fruwać nad siatką… Technikę mam, zresztą to właśnie Matlak mnie jej uczył! Jednak jakbym musiała się teraz ocenić, to nawet nie jest 50 procent możliwości, jeszcze nie. Muszę od nowa opanowywać nawet niuanse. Na przykład grę nową piłką Mikasy, którą wybrano na mistrzostwa Europy. Bo we Włoszech odbijałyśmy coś innego. Ale dostosuje się i to szybko .

 

Są w Pile kadrowiczki?

 

Nawet sporo! Jest Milena Sadurek. I Agnieszka, oj, nie pamiętam nazwiska, mówimy na nią "Dudi". Kosmatka, Maj, Kaczorowska… Spora konkurencja. W weekend byłam w Olsztynie na Pucharze Polski. Najlepiej teraz wyglądają dziewczyny z Bielska, zresztą tylko raz przegrały w lidze i o czymś to świadczy. Muszynianka z Piłą mogą być mocniejsze, lecz w tym sezonie trzymały po kilka srok za ogon, bo grały i europejskie puchary, wyszło zmęczenie. Tylko Bydgoszcz nieco słabsza. To znaczy mają armaty, ale brakuje amunicji .

 

Ile zarabia pani w Pile?

 

Jak to ile? Ja gram za darmo! Za darmo! Całą moją motywacją jest szansa powrotu do reprezentacji, a założenie koszulki z orzełkiem to zaszczyt. Mąż mówi zresztą, że ja, po ponad dwudziestu latach kariery, mogłabym już do końca życia grać za darmo .

 

Spotyka pani na parkietach jakieś inne mamy?

 

Coraz więcej. Magda Śliwa gra w Dąbrowie Górniczej. W szóstym miesiącu ciąży jest Gosia Glinka, chociaż wcale po niej tego nie widać! Ja mam mnóstwo radości z dziecka, szczególnie że wyszliśmy wreszcie z pieluch. Julek skończył dwa latka .

 

Kopie już piłkę?

 

Niestety, nie. Jego pasją są samochody. Zwłaszcza od czasu, gdy Święty Mikołaj podarował mu porsche. Takie na akumulator, na razie…

 

Z kadry wyrzucił Panią poprzedni trener, Marco Bonitta. Nazwała go pani w wywiadzie dla dziennika "Polska The Times" kawałkiem g… Pozostał żal?

 

Tak, bo nie spełniło się moje największe marzenie i nie pojechałam na igrzyska. Jednak to temat już zamknięty, Bonitta i jego czasy również. Ja żyję dniem dzisiejszym. I marzę o orzełku .

 

*Rozmawiał Paweł Zarzeczny – POLSKA Dziennik Zachodni

źródło: Dziennik Zachodni, naszemiasto.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Siatkówki Kobiet, reprezentacja Polski kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2009-03-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved