Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Puchar Polski > W Olsztynie panie zagrają o Puchar Polski

W Olsztynie panie zagrają o Puchar Polski

fot. archiwum

Przez dwa dni o Puchar Polski w Olsztynie będą rywalizowały najlepsze żeńskie drużyny. Na zwyciężczynie prócz trofeum czeka miejsce w eliminacjach do Ligi Mistrzów. Wszystkie cztery drużyny mają chęć na zdobycie Pucharu Polski.

Skoro w finałach grają cztery najsilniejsze drużyny, to oznacza jedno, łatwych meczów nie będzie – mówi Natalia Bamber, kapitan bielszczanek

 

Stolica Warmii i Mazur wprawdzie słynie z siatkówki, ale tej w wykonaniu męskim. Dlatego decyzję o organizacji tego prestiżowego turnieju właśnie w Olsztynie, wspólnie podjęły władze Polskiego Związku Piłki Siatkowej oraz władze miasta. A trzeba zdawać sobie sprawę, że chrapkę na goszczenie najlepszych drużyn kobiecych miały również Lublin i Poznań. – Lublin do końca nie jest przygotowany, natomiast Poznań ma pewne problemy z halą – swoją decyzję uzasadnił Mirosław Przedpełski, prezes PZPS. – Olsztyn do tej pory kojarzył się z rywalizacją mężczyzn i trzeba to koniecznie zmienić. Rozmowy z władzami miasta nie trwały długo i szybko doszliśmy do porozumienia.



 

Rzeczywiście, po raz ostatni na szczeblu centralnym występowały seniorki Warmissu-Volley Olsztyn, które po sezonie 2005/2006 pożegnały się z drugą ligą.

 

W hali Urania przez dwa dni (sobota,niedziela) o Puchar Polski walczyć będą: broniące trofeum siatkarki Farmutilu Piła, które w półfinale zmierzą się z Muszynianką Fakro Muszyna, w drugiej parze zawodniczki BKS Aluprof Bielsko-Biała staną do walki z GCB Centrostal Bydgoszcz. – Chcemy złapać za ogon trzy sroki, czyli zdobyć mistrzostwo, Puchar Polski oraz zajść daleko w Lidze Mistrzyń – zapowiadają w tym sezonie zawodniczki Muszynianki Fakro.

 

Wygranie turnieju w Olsztynie to dla nich najkrótsza droga do europejskich rozgrywek. Od kilkunastu tygodni mistrzynie Polski większość czasu spędzają na podróżach i meczach. – Nie mamy nawet czasu porządnie potrenować – przyznaje Bogdan Serwiński, prezes i trener Muszynianki. W przygranicznym miasteczku o napiętym terminarzu pomyślano jednak przed sezonem i sprowadzono wiele klasowych zawodniczek (w zespole jest aż sześć mistrzyń Europy!). Na ławce rezerwowych siedzą m.in. Milena Rosner, kapitan reprezentacji Polski na Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie, oraz Joanna Kaczor, jedna z najbardziej utalentowanych zawodniczek. Niekwestionowanym liderem jest Joanna Mirek, najlepsza siatkarka ligi w ubiegłym sezonie.

 

Muszynianka do PlusLigi awansowała sześć lat temu, ale już zdążyła zdobyć dwa mistrzostwa Polski (w 2006 i 2008 r.). W klubie liczą jednak, że w gablocie stanie też Puchar Polski, bo do tej pory w tych rozgrywkach drużynie szło kiepsko (ani razu nie zagrały w finale). W Muszynie zdają sobie też sprawę, że właśnie przez Puchar Polski wiedzie najkrótsza droga do Ligi Mistrzyń. – Chciałybyśmy wygrać turniej w Olsztynie – mówiła kilka tygodni temu Aleksandra Jagieło, kapitan zespołu.

 

W półfinale w Olsztynie Muszynianka zmierzy się z Farmutilem Piła, który prowadzi Jerzy Matlak. Selekcjoner reprezentacji Polski w ubiegłym sezonie często komentował budżet mistrzyń Polski, a w jednym z wywiadów przyznał: – Gdybym miał takie zawodniczki jak Muszynianka, to mistrzostwo dostałyby z przydziału.

 

W obecnym sezonie siatkarki z Piły rundę zasadniczą zakończyły na trzecim miejscu, ustępując jedynie pierwszemu Aluprofowi i Muszynie. Są też niemal pewne awansu do 1/2 finałów play-off – w rywalizacji do trzech zwycięstw prowadzą z zawodniczkami Gwardii Wrocław 2:0. Co ciekawe, wcześniej w lidze górą były wrocławianki, co zgodnie uznano za wpadkę wicemistrzyń kraju. Trener pilanek Jerzy Matlak twierdził, iż powodem zadyszek jego zespołu (poza zbyt szczupłą kadrą) jest zmęczenie (co z ową szczupłą kadrą się wiąże). Farmutil słynie w Polsce z tego, że ma w swych barwach kilka siatkarek o potężnej zagrywce. To pozwala mu odrabiać straty i zdobywać punkty seriami.

 

Niezwykle interesująco zapowiada się także drugi półfinałowy pojedynek. W ub.r. bydgoszczanki po raz pierwszy w historii klubu opuściły ekstraklasę. Ich rozbrat z elitą nie trwał jednak długo. Jeszcze latem z powodów finansowych z rozgrywek wycofał się AZS AWF Poznań i właśnie miejsce po zespole z Wielkopolski zajął Centrostal Bydgoszcz.

 

Jednak zanim do tego doszło, to bydgoscy działacze zdążyli już zebrać skład, który miał rywalizować na parkietach I ligi. I właśnie ten zespół przystąpił do walki w ekstraklasie i swoją postawą od pierwszej kolejki zaczął wszystkich zaskakiwać. Najbardziej udanym transferem było pozyskanie doświadczonej rozgrywającej Moniki Smak. Słowaczka w przeszłości broniła już barw m.in. BKS-u Bielsko-Biała i francuskiego RC Cannes.

 

Drugą gwiazdą bydgoskiej drużyny jest Ewa Kowalkowska. To prawdziwa ikona klubu, którego jest wychowanką. W obecnych rozgrywkach w rankingu atakujących zajmuje wysokie drugie miejsce. Dobre lokaty w statystykach przekładają się też na sukces całego zespołu. W dużej mierze to zasługa trenera Piotra Makowskiego, który niedawno otrzymał propozycję bycia asystentem Jerzego Matlaka w żeńskiej reprezentacji Polski.

 

Przed rozpoczęciem rozgrywek celem GCB Centrostalu było utrzymanie się w ekstraklasie. Obecnie nad Brdą wszyscy mają ambicje medalowe. Po rundzie zasadniczej drużyna zajmowała czwarte miejsce. Teraz walczy o półfinał i ma duże szanse na awans, bo po dwóch spotkaniach I rundy play-off prowadzi 2:0 z MKS Dąbrowa Górnicza.

 

Z kolei BKS Aluprof Bielsko-Biała prowadzony przez Igora Prielożnego, to drużyna, która po wygraniu 17 meczów ligowych z rzędu była blisko przejścia do historii polskiej siatkówki. Wystarczyło, by w ostatniej kolejce rundy zasadniczej pokonała słabiutką Gedanię Żukowo, ale niespodziewanie BKS poległ 1:3. W I rundzie play-off siatkarki z Bielska-Białej, których kapitanem jest Natalia Bamber, pewnie prowadzą z AZS Białystok 2:0. – Jak każdy zespół, który doszedł do finałów, interesuje nas tylko zdobycie Pucharu Polski – mówi Natalia Bamber. – W tej chwili nie mamy w głowie innego celu, to dla nas jedno z najważniejszych wydarzeń w tym roku. Skoro do Olsztyna przyjeżdżają cztery najlepsze drużyny w kraju, a we wcześniejszych fazach pucharu nie było żadnych niespodzianek, to oznacza jedno – łatwych meczów nie będzie.

 

Bilety na półfinały w cenie 25, 20, 10 zł do nabycia w sekretariacie hali Urania w godz. 8 – 15. Wejściówki na pojedynek finałowy, które kosztują 30, 25 i 15 zł, będą sprzedawane także w dniu zawodów na 90 min przed meczem.

źródło: Gazeta Wyborcza

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Puchar Polski

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2009-03-12

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved