Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Puchar Polski > Wojciech Kaźmierczak: Zabrakło konsekwencji

Wojciech Kaźmierczak: Zabrakło konsekwencji

Półfinałowy mecz Pucharu Polski pomiędzy ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle a AZS Olsztyn, określany jest mianem siatkarskiego horroru. Oto, co na temat spotkania mieli do powiedzenia kędzierzynianie.

Świetny mecz w wykonaniu obu drużyn, gra punkt za punkt, emocje do ostatniej sekundy. Jednak to pana zespół schodził z parkietu pokonany. Czego zatem zabrakło?

Wojciech Kaźmierczak:Czego zabrakło? Chyba konsekwencji, tego, co robiliśmy w pierwszym secie. W pierwszym secie zagraliśmy naprawdę bardzo dobrze zagrywką, przyjęciem, wszystko kontrolowaliśmy. A później coś się zmieniło. Olsztyn też zaczął lepiej grać. Olsztyn chciał wygrać tak samo, jak my. Stało się inaczej. Oni się podnieśli po tym secie, gdzie graliśmy naprawdę spokojnie, spokojnie prowadziliśmy. Szkoda tego drugiego seta, bo mieliśmy dobry wynik i straciliśmy kilka punktów z rzędu. Olsztyn to wykorzystał. W drugim secie nas dopadli. My w czwartym secie podnieśliśmy się jakoś po tych dwóch przegranych partiach. Tie-break 15:13. Można powiedzieć, że trochę szczęścia, aczkolwiek Olsztyn to nie jest zespół, który łatwo się podda i odda nam mecz, który tak samo oni chcieli wygrać, jak i my.



Jak pan ocenia szanse Olsztyna w walce o Puchar Polski? Czy uważa pan Skrę za faworyta spotkania?

Cieszymy się na pewno z tego, że zafundowaliśmy kibicom tutaj 5 setów. Ta wspaniała publiczność świetnie się bawiła. My mamy niestety troszeczkę gorsze humory. A jakieś typowanie tego jutrzejszego wyniku? Ja się w takie rzeczy nie bawię. Niech wygra lepszy. Dzisiaj lepszy okazał się Olsztyn i Skra. Jutro zmierzą się w finale, zobaczymy, kto tam sobie poradzi. Droga do zwycięstwa, do zdobycia Pucharu Polski jest cały czas otwarta. Tak samo dla Olsztyna, jak i dla Skry Bełchatów.

Rozumiem, że nie załamujecie się i jesteście myślami już przy play-offach?

Nie, na pewno nie załamujemy się z powodu tego przegranego meczu. Na pewno jakieś wnioski trzeba będzie wyciągnąć, zobaczyć, dlaczego ten mecz przegraliśmy, co się stało. Wiadomo, chcieliśmy spróbować wygrać Puchar Polski, bo taka wygrana premiowała grą w Lidze Mistrzów, a my naprawdę chcemy w tej lidze zagrać. Teraz będziemy walczyć w play-offach. Zostały niespełna dwa miesiące grania, wszystko się wyjaśni. Teraz na pewno trzeba się pozbierać, mamy dwa mecze z Warszawą, trzeba je wygrać, wejść do czwórki i wtedy będziemy walczyć dalej. Zobaczymy, jak to wszystko wyjdzie, miejmy nadzieję, że jakoś się to ułoży, że wrócimy do dawnej świetności Mostostalu, obecnej ZAKSY.


Zagraliście naprawdę bardzo dobre spotkanie, ale ostatecznie to olsztynianie mogą cieszyć się ze zwycięstwa w meczu. Czego wam dziś zabrakło? Odrobiny siatkarskiego szczęścia, czy może koncentracji w grze?

Michał Masny:Ciężko mi mówić po takim przegranym meczu, ale chyba dzisiaj to spotkanie miało wszystko, co miało mieć pucharowe spotkanie i zabrakło mało, tylko dwa punkty i może moje dwa błędy w tie-breaku, te ostatnie piłki. Myślę, że to było bardzo dobre spotkanie z obu stron i gratulacje dla Olsztyna.

Wiem, że to na pewno dla pana trudne, bo emocje po meczu jeszcze nie opadły, ale mam nadzieję, że spróbuje pan skomentować grę waszych rywali.

Olsztyn grał dzisiaj bardzo dobrze, ale myślę, że nasze błędy im to ułatwiły. Nie chcę mówić, że Olsztyn to zła drużyna, że grali źle i wygrali tylko po naszych błędach, ale po prostu sporo błędów zrobiliśmy w trzecim secie i ja myślę, że tym im ułatwiliśmy grę.

Nie sądzi pan, że była szansa na szybsze rozstrzygnięcie wyniku i uniknięcie siatkarskiej loterii, jaką jednak jest tie-break?

Zawsze chcemy wygrać jak najszybciej, ale taka jest siatkówka i po prostu tutaj doszło do tie-breaka, wszystko grane było na przewagi. Ten ostatni set zdecydował o wszystkim.

Będzie pan trzymał jutro kciuki za Olsztyn?

Ja będę trzymał kciuki za siatkówkę.

Po spotkaniu na temat meczu krótko wypowiedział się atakujący ZAKSY, Jakub Novotny. Zmartwiony wynikiem spotkania Czech stwierdził, że kluczowe znaczenie dla przebiegu całego meczu miał zepsuty drugi set, w którym Kędzierzynie podarowali kilka cennych piłek Olsztynowi. Jego zdaniem do wygranej w tie-breaku zabrakło troszkę szczęścia, troszkę wiary. Pytany o szanse olsztynian w spotkaniu finałowym Nowotny stwierdził, że będzie walka, ale wygra ją Skra. Jeden z najlepszych atakujących PlusLigi po raz kolejny stanął przed szansą walki o puchar kraju, w którym występuje jako zawodnik. Dwukrotnie był bliski zdobycia Pucharu Francji, jest posiadaczem pucharu swojego rodzinnego kraju. Tym bardziej bolesna była dla niego ta porażka. – Na pewno chciałem tutaj wygrać, każdy chce wygrać. Po prostu się nie udało. Takie jest życie. – powiedział mocno rozgoryczony wynikiem meczu. Zawodnik myśli już jednak o przyszłości, o zbliżających się spotkaniach z zespołem warszawskich „akademików” i na pewno postara się nam jeszcze zaprezentować w tym sezonie z jak najlepszej strony. Bo o to, że nie dopóki piłka w grze, będzie walczył z całych sił, możemy być spokojni. – Na pewno będziemy teraz przygotowywać się na play-offy i będziemy chcieli dobić Warszawę. – deklaruje Novotny.

Rozmawiała: Ewa Staszewska- Strefa Siatkówki

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Puchar Polski

Więcej artykułów z dnia :
2009-03-08

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved