Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > siatkówka światowa > Bagnoli oficjalnie szczęśliwy i dumny

Bagnoli oficjalnie szczęśliwy i dumny

Wczoraj na posiedzeniu prezydium WFS wszystko stało się jasne: trenerem męskiej „sbornej” został Daniele Bagnoli, żeńskiej – Władimir Kuzjutkin. O kulisach wyboru pisze Aleksiej Biezjazycznyj, którego spostrzeżenia wielokrotnie prezentowaliśmy czytelnikom Strefy Siatkówki.

Tym razem dołączamy jeszcze przeprowadzone „na gorąco” rozmowy z zainteresowanymi. Interesujące są szczególnie wynurzenia Daniele Bagnolego o „szczęściu i dumie” i „spełnieniu marzeń”. PR? Czy po prostu szczerość?

Posiedzenie prezydium WFS, liczącego 25 członków, którego tematem był wybór trenerów reprezentacji Rosji w siatkówce odbyło się w budynku należącym do federacji, na Wielkiej Łubiance, dziesięć minut spacerem od Placu Czerwonego. Pierwsza część, poświęcona reprezentacji męskiej, trwała krótko – niecałą godzinę. Może dlatego, że wybór był dość ograniczony? Na konkurs wpłynęła tylko jedna oferta, złożona przez Daniele Bagnolego. Trudno więc było oczekiwać niespodzianek i istotnie ich nie było – włoski szkoleniowiec został namaszczony na stanowisko selekcjonera jednogłośnie.



Należy jednak stwierdzić że mimo wszystko sam kandydat, mimo tak komfortowej sytuacji, zdradzał wyraźne objawy zdenerwowania. Ubrany w błękitne dżinsy (!) i wkładany przez głowę sweterek (!) – wypadł w przerwie między swoim wystąpieniem a ogłoszeniem ostatecznego werdyktu z sali obrad i popędził, nie zwracając uwagi na oczekujących dziennikarzy, na trzecie piętro (radzono na drugim). Okazało się, że szukał miejsca, w którym mógłby zapalić. Za to już po wszystkim, kiedy wyszedł na korytarz po raz drugi, wyglądał już zupełnie inaczej, uśmiechnięty i rozluźniony. Więcej, pełen wiary we własne siły i absolutnie zadowolony z siebie. Nie unikał też rozmów z dziennikarzami.

Czyżby miał pan wątpliwości co do swojej nominacji?

Oczywiście, dziś postawiono kropkę nad „i”. Ale mimo wszystko mocno to przeżywałem. Proszę zrozumieć, że cała ta historia zaczęła się już dwa lata temu, kiedy WFS zwróciło się do mnie po raz pierwszy. No ale życie spełniło w końcu moje marzenia. Jestem szczęśliwy. I teraz odczuwam ogromną dumę.

Jaki będzie pana pierwszy krok na stanowisku pierwszego trenera „sbornej” Rosji.

Na razie wsiądę do samochodu i pojadę na lotnisko (śmiech). Lecę do Polski na rewanżowy mecz pomiędzy Dynamem a Skrą. Ku mojemu żalowi w zeszłym tygodniu dużo straciliśmy, znacznie utrudniliśmy sobie zadanie awansu do ćwierćfinału. A ja powinienem rzetelnie wypełnić kontrakt z Dynamem.

Po zakończeniu sezonu klubowego odejdzie pan z Dynama?

Rozumie się. To było jednym z warunków uczestnictwa w konkursie. W roku 2009 i 2010 w pełni skoncentruję się na pracy z reprezentacją Rosji. Okres mojego kontraktu z WFS mija po zakończeniu Mistrzostw Świata 2010 we Włoszech.

Kto zostanie pańskim asystentem?

Jak na razie problem ten nie jest jeszcze rozstrzygnięty. Ale zamierzam zaprosić do współpracy w charakterze asystenta rosyjskiego specjalistę. Latem „sborna” będzie podzielona na dwie grupy. Jedna, pod moim kierownictwem będzie uczestniczyć w eliminacjach Ligi Światowej, druga, pod kierownictwem mojego asystenta, będzie trenować w ośrodku w Anapie (kurort na czarnomorskim wybrzeżu Kaukazu – przyp. A.K).

Czy przygotował pan już zgłoszenie do Ligi Światowej?

Nie. Rozszerzoną listę przedstawię raczej pod koniec marca. Końcową – 19 nazwisk – w pierwszej dekadzie kwietnia. O ile mi wiadomo, w regulaminie przewidziano właśnie takie terminy. Dlatego jest czas aby przeprowadzić rozmowy z niektórymi siatkarzami.

Jeszcze mniej czasu zajęło prezydium WFS oficjalne potwierdzenie nominacji słynnego amerykańskiego szkoleniowca Dane’a Selznicka na trenera obu reprezentacji Rosji w siatkówce plażowej, ponieważ na to stanowisko nie ogłaszano żadnego konkursu. Warunku kontraktu z Amerykaninem (co ciekawe, potomkiem emigrantów z Mińska, którego można by wobec tego nazywać z białoruska Daniłą Jewgieniewiczem) były omówione szczegółowo już na początku stycznia. Wczoraj ten chyba najsłynniejszy trener nowoczesnej siatkówki plażowej i posiadacz „kalifornijskiego uśmiechu za milion dolarów” po prostu zaprezentował się osobiście swoim pracodawcom.

Nawiasem mówiąc, wystąpienie Selznicka miało miejsce już po tym, jak ostatecznie podjęto decyzję co do stanowiska trenera żeńskiej „sbornej” w siatkówce halowej. A ten najbardziej intrygujący problem (z racji uczestnictwa w konkursie dwóch kandydatów) zajął członkom prezydium z górą dwie godziny. Według obserwatorów to, kto ostatecznie uzyska uznanie prezydium było rzeczą niemożliwą do przewidzenia. Twarze Wadima Pankowa i Władimira Kuzjutkina, siedzących naprzeciwko siebie w czarnych, skórzanych fotelach w oczekiwaniu na wezwanie na „dywanik” były na tyle napięte, na ile nieprzeniknione. W końcu Kuzjutkin, który niedawno ze swoją Bałakowską AES uzyskał pierwsze zwycięstwo po trwającym 115 dni paśmie porażek stracił na swoje wystąpienie około 15 minut. A Pankow, który jutro wyprowadzi Zariecze Odincowo na rewanżowy mecz Ligi Mistrzów ze Scavolini, w którym nie jest bez szans, bo pierwszy mecz z tym włoskim superklubem przegrał 2:3) był przepytywany przez minut prawie pięćdziesiąt.

Procedura glosowania też była niezwykła. Spoza zamkniętych drzwi dochodziły jakieś dźwięki, lecz były one absolutnie nierozpoznawalne. A nazwisko nowego szkoleniowca „sbornej” zdradził dziennikarzom nie kto inny, jak… Pankow, przegrany w tym starciu.

Wybrali Kuzjutkina – powiedział, wychodząc w końcu do foyer, po czym uśmiechnął się i opuścił towarzystwo.

Potem przed dziennikarzami pojawił się zwycięzca, Władimir Kuzjutkin. – Nasze szanse były równe – powiedział. – Chciałbym wyrazić wdzięczność prezydium za zaufanie. Wiem, że czeka mnie niełatwa praca. Ale przystępuję do niej z ogromnym zadowoleniem.

Czy będzie pan namawiał do powrotu do „sbornej” doświadczonych liderów, czy zamierza pan stawiać na młodzież?

Drużynę czekają radykalne zmiany w składzie. A co się tyczy pierwszej części panów pytania, to tematem dnia są tylko Gamowa i Safronowa. Będziemy rozmawiać. Nawiasem mówiąc, jak swojego asystenta w „sbornej” widziałbym Wadima Anatoljewicza Pankowa. Ma nadzieję, że wyrazi zgodę.

Dziennikarze, z lekka zaskoczeni całym obrotem sprawy, zapytali wiceprezesa WFS, Stanisława Szewczenkę, dlaczego wybrano właśnie Kuzjutkina, a nie Pankowa. – To był trudny wybór – padła odpowiedź. Na Pankowa głosowało 8 członków prezydium, na Kuzjutkina 12, 5 wstrzymało się od głosu. Myślę, że kluczowym okazało się większe doświadczenie Kuzjutkina. Uwzględniając zmianę pokoleń, która czeka „sborną” to jest bardzo ważne.

Jakie zadania postawiła federacja przed reprezentacjami na ME–2009? – Mężczyźni mają wygrać Mistrzostwa Europy w Turcji, a w roku następnym dojść co najmniej do finału Mistrzostw Świata. Od dziewcząt oczekuje się zdobycia w Polsce medalu. Przy czym, jeżeli nawet drużyna nie wejdzie do trójki, ale pokaże dobrą, dającą nadzieje na dalsze postępy grę to również zadowoli federację.

No cóż, przynajmniej jasno powiedziane, przynajmniej jeżeli chodzi o mężczyzn. Widać wyraźnie, że WFS jest spragnione jak nigdy prestiżowego sukcesu. Czy Bagnoli sprosta zadaniu? Zobaczymy. Bo mimo wszystko wydaje mi się, że WFS w swoich rachunkach nie zawsze bierze pod uwagę to, jakie plany i ambicje mają jej przeciwnicy…

źródło: inf. własna, Sport Express

nadesłał: ,

Więcej artykułów z kategorii :
siatkówka światowa

Więcej artykułów z dnia :
2009-02-18

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved