Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Dziwna i bolesna kontuzja Milczarka

PlusLiga: Dziwna i bolesna kontuzja Milczarka

Jest królem defensywy, ma aspiracje sięgające gry w kadrze, ale może pauzować nawet pół roku. Libero Politechniki Robert Milczarek już dwa tygodnie leczy bardzo nietypowy uraz – pękniętą kość ogonową.

Do nieszczęśliwej kontuzji doszło 24 stycznia, kilka godzin przed meczem z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle w Arenie Ursynów.

Siedziałem na specjalnie dostawionej trybunie. Na chwilę wstałem, by się z kimś przywitać. Niestety, w międzyczasie krzesełko się automatycznie złożyło, a ja, chcąc ponownie usiąść, z impetem uderzyłem w ostry rant od oparcia. Miałem pecha, bo trafiłem prosto w kość ogonową. Ból był nie do wytrzymania – relacjonuje Robert Milczarek.



Po prześwietleniu lekarze stwierdzili, że siatkarz będzie musiał pauzować co najmniej przed tydzień. – Po dziesięciu dniach poszedłem na trening, ale już podczas rozgrzewki zrezygnowałem. Bolało mnie do tego stopnia, że nie mogłem szybko chodzić – dodaje libero Politechniki.

Postanowił zmienić sposób leczenia. Najpierw chodził na fizykoterapię, ale lekarz zaproponował mu inny sposób na szybkie uzdrowienie. – Jeśli się uda, za kilka dni wrócę do zajęć – zapowiadał tydzień temu „Milczar“. Niestety, akupunktura też nie pomogła. – Wróciłem do fizykoterapii. A kiedy wrócę do zdrowia? Tego nie wie nawet lekarz. Po takim urazie przerwa może trwać tydzień albo nawet pół roku – kontynuuje załamany Milczarek, filar warszawskiej defensywy, który jeszcze nigdy nie doznał tak wrednej kontuzji. – Zdarzały się różne stłuczenia, ale czegoś podobnego nie przeżyłem. Niby ból jest obecnie mniejszy, ale jak zaczynam truchtać, się nasila. Dochodzi nawet do tego, że boli mnie w okolicach przyrodzenia – żali się.

Pełniący obecnie obowiązki trenera Politechniki Ireneusz Mazur (zastępuje poważnie chorego Krzysztofa Kowalczyka) przyznał, że zmagał się z podobną kontuzją. – Kiedy jeszcze grałem w siatkówkę, podczas treningu upadłem na parkiet. Tylko że ja miałem stłuczenie, a nie pęknięcie. Mimo tego byłem wyłączony z gry przez miesiąc. Kość ogonowa to bardzo unerwione miejsce, więc strasznie boli. Dochodzi do tego, że człowiek może nawet z tego powodu wymiotować – mówi Mazur, który znał Milczarka jeszcze za czasów pracy w Skrze Bełchatów. – Ten chłopak ma ogromny charakter. Przez długi czas grał przecież w pierwszym składzie mistrzów Polski. Jest bardzo wszechstronny. Występował już na pozycjach atakującego i przyjmującego, ale ostatnio został libero i chyba na tej pozycji czuje się najlepiej. W Skrze wypadł ze składu m.in. dlatego, że doznał kontuzji barku, a potem ciężko mu było wrócić do pierwszego składu. Dobrze mu zrobiła zmiana otoczenia. W stolicy rozpoczął karierę jakby na nowo – dodaje opiekun Politechniki.

Do czasu kontuzji Milczarek grał w tym sezonie fenomenalnie. W głównej mierze dzięki niemu poprawiło się w Politechnice przyjęcie zagrywki, co było największą bolączką drużyny w ubiegłym sezonie. Poza tym libero znakomicie motywuje kolegów do walki. O ile w ataku najlepszy jest Radosław Rybak, to Milczarek jest królem defensywy. – Na pewno Robert może jeszcze wrócić do kadry – pociesza go na koniec Mazur.

*Autor Piotr Kaszubski (Życie Warszawy)

źródło: Życie Warszawy

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2009-02-12

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved