Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Pilanki, dokonałyście rzeczy wielkich

Pilanki, dokonałyście rzeczy wielkich

To był szalony, ale jakże wspaniały tydzień. Chyba nawet najlepszy w historii klubu. Najpierw Farmutil Piła pokonał mistrza Polski, by niebawem dokonać nie lada sztuki w podmoskiewskim Odincowie. Na deser podopieczne trenera Matlaka pokonały mistrzynie Europy.

Gdy na początku sezonu forma pilskich siatkarek daleka było od przyjętej normy, wielu zastanawiało się, co jest tego przyczyną. Dziś powoli o tym zapominamy emocjonując się tym, co teraz wyprawiają nasze wicemistrzynie Polski. A są wyraźnie na fali wznoszącej.

Jerzy Matlak przestrzega jednak przed hurraoptymizmem: – Teraz jest nieźle, ale forma wcale nie będzie utrzymana przez cały dalszy ciąg sezonu. Przyjdzie mała zadyszka, ale myślę, że w najważniejszych meczach będzie dobrze – mówi szkoleniowiec pilskiego zespołu.



A Matlak wie, co mówi. Jak powiedział w dobie największego kryzysu w którym taplała się jego drużyna, że jeszcze ten zespół będzie wygrywał z najlepszymi, to tak się stało. W bardzo krótkim odstępie czasu pilanki pokonały mistrza kraju, wicemistrza i mistrza Europy. Któż by się tego spodziewał!

Liga Mistrzyń była dla nas prawie przegrana. Nikt nie liczył na awans. Bo cudów nie ma, a Farmutil pierwszą rundę fazy grupowej zaliczył bez nawet jednej wygranej. Porażka w Perugii, w Amsteveen oraz przed własną publicznością z Zarieczem. Któż po takiej serii liczyłby na cokolwiek?

A jednak mecz w Odincowie odmienił wszystko. I stało się faktem, iż awans do rundy play off LM leży w naszych rękach. Trzeba było jednak pokonać Perugię. Patrząc realnie na sprawę, leżało to w zasięgu naszego zespołu. Nasze optymistyczne nastawienie brało się także z wyniku pierwszej potyczki we Włoszech.

Pamiętamy ten mecz doskonale. Nie można go było przegrać (prowadzenie w setach najpierw 2:0 a potem w tie – breaku 9:2!). Rewanż przy Żeromskiego także miał pięć odsłon. Włoszki awans miały już zapewniony, ale wcale nie oznacza to, że do Piły przeyjechały bez nastawienia na wygraną. Wprawdzie plany nieco pokrzyżowała im kontuzja Lucii Crisanti, ale po trzech partiach Perugia prowadziła w Pile 2:1.

Farmutil wrócił do gry w secie czwartym, gdy dobrą zmianę dała Edyta Kucharska, a Michaela Teixeria grała jakby sama to spotkanie chciała wygrać. Trener Matlak przecierał oczy patrząc na poczynania brazylijskiej siatkarki.

W tie – breaku Sirio prowadziło 11:10, w końcówce jednak gra blokiem duetu KosmatkaHendzel dopełniła reszty ale i tak z niepokojem oczekiwano rezultatu z Amsteveen, gdzie rywalizowało Zareczie z Martinusem. Gdy w Holandii po dwóch setach było 1:1, wiadome było, że awans jest już nasz, a potentat z Odincowa za burtą.

Potem jednak wobec przydziału organizacji final four klubowi z Perugii „kuchennymi drzwiami” do dalszej fazy rozgrywek Rosjanki awansowały. I nie trafiły najlepiej. W I rundzie fazy play off zmierzą się z włoskim Scavolini Pesaro. Farmutil z kolei zmierzy się w dwumeczu także z włoską drużyną Volley Bergamo.

A Matlak tak bardzo wierzył, że zagramy po raz kolejny z RC Cannes.

*Autorem tekstu jest Mariusz Markowski (dzienniknowy.pl)

źródło: Dziennik Nowy

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Więcej artykułów z dnia :
2009-01-29

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved