Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski kobiet > Radosław Ciemięga: Trener Matlak gwarantuje sukces

Radosław Ciemięga: Trener Matlak gwarantuje sukces

- Jeśli nie zdarzy się nic nadzwyczajnego, Jerzy Matlak przywiezie z Mistrzostw Europy medal. Jestem o to spokojny - mówi Radosław Ciemięga, wiceprezes Farmutilu Piła, klubu nowego trenera reprezentacji kobiet.

Od lat obecny trener reprezentacji kobiet Jerzy Matlak pracuje w Pile. Radosław Ciemięga, wiceprezes pilskiego klubu, może o nim powiedzieć więcej, niż ktokolwiek inny.

Radosław Nawrot: Przed Farmutilem Piła najważniejsze mecze – play-off Ligi Mistrzów i walka o mistrzostwo kraju. Już bez trenera Jerzego Matlaka, który został trenerem kadry narodowej?



Radosław Ciemięga: Właśnie umówiliśmy się na spotkanie w sprawie trenera Matlaka z prezesem Polskiego Związku Piłki Siatkowej Mirosławem Przedpełskim. On dotąd nigdy nie był u nas, w Pile. Zaprosimy go na mecz Ligi Mistrzyń z Foppapedretti Bergamo. Spotkamy się wtedy i ustalimy, co robić.

Co tu ustalać? Związek chce, aby trener Matlak zrezygnował z pracy w Pile i skupił się na pracy w kadrze.

Z tym się liczyliśmy i liczymy. Pytanie tylko, od kiedy ma zrezygnować?

Z końcem sezonu.

Nie chcemy tego. Nie widzimy kolizji między pracą trenera Matlaka w reprezentacji i w Pile, wręcz przeciwnie. Uważamy, że to dobrze, aby trener reprezentacji angażował się i pomagał w klubach.

W klubie. Jednym konkretnie.

No tak… ale czy to wina trenera Matlaka, że mieszka i pracuje akurat w Pile?

A propos „mieszka”. Nie tylko pracujecie w jednym klubie, ale jesteście też sąsiadami.

Tak, od roku mieszkamy po sąsiedzku.

Jerzy Matlak jest dobrym sąsiadem?

Cóż, soli sobie codziennie nie pożyczamy, ale zdarza się, że wpadamy do siebie na herbatkę.

A jak długo Jerzy Matlak trenuje w Pile?

Zaczął 11 lat temu.

Zatem chyba nikt w Polsce nie zna go lepiej niż ty?

Tak sądzę.

Czy zatem zauważyłeś, że odkąd trener Matlak stał się kandydatem do pracy w reprezentacji, zaczął wyraźnie zwalczać swój wizerunek trenera-dyktatora i choleryka, który do niego przylgnął?

Trener Matlak się zmienił. Nie krzyczy już tak podczas przerw, zwłaszcza meczów transmitowanych przez telewizję. W wieku ponad 60 lat trudno jednak zmienić swój charakter, a Jerzy Matlak na pewno najłatwiejszego charakteru nie ma. Z drugiej strony, nie jest człowiekiem, do którego nie trafiają żadne argumenty. Ja widzę to tak, że Jerzy Matlak jest bez dwóch zdań wybitnym fachowcem, więc to czy krzyczy na siatkarki, czy nie, nie ma większego znaczenia. Także dlatego że on za każde dziewczyny, które prowadzi, poszedłby w ogień. Tego nie widać, ale Matlak dba o każdy szczegół. O ich skarpetki, koszulki, o to, żeby zjadły, co trzeba i kiedy trzeba. I nie na wyszczerbionym talerzu. O takie pierdoły, o które nie dbają inni trenerzy. To oraz fakt, że zna się na siatkówce, powoduje, że i siatkarki pójdą za nim w ogień.

Jak długo zajmuję się siatkówką, tak takiego faceta jak on nie spotkałem. On budzi się i myśli o siatkówce, potem zajmuje się nią cały dzień i z myślą o niej zasypia. I nie byłbym taki pewien, czy siatkówka czasem też mu się nie śni. Tym się różni od innych trenerów, którzy mają swoje treningi, mecze, ale poza nimi zajmują się swoim życiem. Życiem Jerzego Matlaka jest siatkówka.

To najlepszy trener w Polsce?

Nie ma lepszego. A coś o tym wiem, bo współpracowałem z 11 trenerami. Siłą Matlaka nie jest tylko wiedza o siatkówce, ale także jej znajomość. A to nie to samo. On wie wszystko o tym sporcie, o jego kulisach.

Jak to się stało, że Jerzy Matlak znalazł się w Pile?

Gdy przed laty budowaliśmy w Pile zespół siatkarski, przyszła do nas kapitan drużyny Dorota Rucka i stwierdziła, że dotychczasowy trener – mniejsza o nazwisko – jest zbyt miękki i że z nim nic nie osiągną. Zaczęliśmy wtedy rozglądać się za nowym trenerem i ja się tym zajmowałem. Byłem wtedy zafascynowany Hubertem Wagnerem, który wówczas prowadził kobiece drużyny. Podjąłem z nim rozmowy, ale wtedy do Piły przyjechał z siatkarkami z Andrychowa właśnie Jerzy Matlak. Poszliśmy na kolację. On był wtedy już trenerem w Polsce uznanym i opowiadał o wielkiej siatkówce. Kiedy krótko potem odszedł z Andrychowa i przeniósł się do Wisły Kraków, rozpoczęliśmy negocjacje. Wkrótce został trenerem Nafty Piła i pod jego ręką odniosła ona największe sukcesy, w tym czwarte miejsce w Europie w 2000 r.

W 2002 r. zwolniliście trenera Matlaka.

Dementuję. Nigdy nie zwolniliśmy trenera Matlaka. Skończyła mu się po prostu umowa i rozstaliśmy się na jakiś czas.

Dlaczego?

Mądrzejsi od nas wymyślili, że po kilku latach wspólnej pracy następuje zmęczenie materiału. Coś takiego miało miejsce z nami. Uważam, że ta paroletnia przerwa w naszej współpracy wyszła obu stronom na dobre. Zrozumieliśmy, że niezależnie od wszystkiego, jesteśmy sobie nawzajem potrzebni. Gdy trener Matlak przychodził do Piły, był szkoleniowcem renomowanym, ale miał na koncie jeden złoty medal. Z nami zdobył cztery kolejne. I vice versa – bez niego Nafta nie odniosłaby sukcesów.

Matlak jest apodyktyczny…

Może dlatego odnosi swoje sukcesy. Rzeczywiście, to nie jest człowiek łatwy do współpracy. Bardzo mocny charakter, bardzo mocna osobowość. Ma jednak pewną cechę, która rekompensuje wszelkie utrudnienia we współpracy z tak mocną osobowością.

Jaką?

Trener Matlak gwarantuje sukces.

Gwarantuje?!

Jeśli nie zdarzy się nic nadzwyczajnego, jeśli Matlak będzie mieć do dyspozycji wszystkie siatkarki – wyjąwszy Małgorzatę Glinkę, bo już wiadomo, że ona wypada – wówczas przywiezie z Mistrzostw Europy medal. Jestem o to spokojny. Spotkamy się we wrześniu i przekonamy, czy miałem rację.

Dlaczego zatem przez tyle lat Jerzy Matlak nie był wybierany trenerem reprezentacji?

Nie wiem. Ja nie miałem zahamowań, by na niego stawiać. Pamiętam marzec 2003 r., gdy był wybierany Andrzej Niemczyk, którego znałem tylko z opowieści. To było na spotkaniu we Wrocławiu. Powiedziałem ówczesnemu prezesowi PZPS, Januszowi Biesiadzie, że trenerem kadry powinien być Matlak. On odpowiedział, że to wykluczone i że Matlak nie wchodzi w rachubę. Nie wiem dlaczego. Wybrano Niemczyka, co okazało się też dobrym pomysłem.

Może władze siatkówki bały się Jerzego Matlaka?

Nikt nie powiedział, że z trenerem Matlakiem łatwo się współpracuje, jednak warto to robić. Bo Matlak znaczy sukces. Podczas pierwszego okresu naszej współpracy zdobył cztery złote medale. Zdobyłby i piąty, gdyby nie fakt, że kto inny przygotowywał mu zespół, a na dodatek z zespołu wypadła kontuzjowana Maria Liktoras. Podczas drugiego okresu pracy w Pile, przy mniejszych już możliwościach finansowych, trzykrotnie sięgnął po srebrny medal. A za każdym razem nikt nie wskazywał na nas jako na faworyta. I nie mam wątpliwości, że w tym roku Matlak znów będzie w finale.

Pojawiły się jednak opinie, że trener Matlak jest dobry, ale tylko na polskie podwórko.

To nie jest trener prowincjonalny. Przecież odniósł szereg sukcesów międzynarodowych. To ostatni trener, który z polskim zespołem kobiecym był w Final Four Pucharu Europy. Teraz wyszedł z grupy śmierci Ligi Mistrzów. To mało? Poza tym ten facet to fenomen. Rozpoczął pracę trenera zaraz po studiach, jako dwudziestokilkuletni chłopak. Od 38 lat pracuje w lidze. I tylko z kobietami. To nawet Nikołaj Karpol, który jest od niego starszy, nie ma takiego doświadczenia. Jeżeli jest trener, który może z naszymi siatkarkami zlać wyżej notowanych przeciwników, to właśnie Matlak.

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
reprezentacja Polski kobiet

Więcej artykułów z dnia :
2009-01-26

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved