Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Podsumowanie 14. kolejki PlusLigi Mężczyzn

Podsumowanie 14. kolejki PlusLigi Mężczyzn

fot. archiwum

Po dwóch tygodniach przerwy związanej z udziałem zawodników w Meczu Gwiazd, od piątku do niedzieli na parkietach pięciu hal rozgrywane były mecze 14. kolejki siatkarskiej PlusLigi Mężczyzn.

Rzut oka na zestawienie par w połączeniu z podglądem tabeli przed rozpoczęciem kolejki świadczył, iż będzie to jeden z ciekawszych siatkarskich weekendów w tym sezonie. Rozgrywane miały być mecze, których wyniki mogły przemeblować dotychczasowy ład ligowej tabeli, szczególnie na jej górze i dole. Jaki był efekt? Zmiany nastąpiły, acz tylko na dole.

 

Kolejkę rozpoczęło piątkowe spotkanie w Radomiu, gdzie tamtejszy Jadar podejmował ekipę Delecty Bydgoszcz. Był to mecz z gatunku tych, w których gra się nie o trzy a o sześć punktów. Do piątkowego popołudnia, ósme, gwarantujące bezpieczny byt na następny sezon w siatkarskiej elicie miejsce zajmowali gracze z grodu nad Brdą. Dla nich zwycięstwo za trzy punkty oznaczało duży spokój i ogromne prawdopodobieństwo pozostania do końca sezonu, na pozycji gwarantującej grę w fazie play-off. Siatkarze z Radomia natomiast nie mieli wielkiego wyboru. Dla nich każde inne rozwiązanie, niż zdobycie kompletu punktów byłoby porażką. W opinii wielu fachowców, faworytem spotkania była ekipa Delecty. Radomianie jednak na opinie te zupełnie nie zwracali uwagi i pewnie wygrali mecz 3:0, w setach do 17, 18 i 21. Byli lepsi w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła. Na szczególne wyrazy uznania zasłużyli Kubańczycy Salas Moreno i Hernandez Mendes oraz MVP spotkania Wojciech Żaliński .



 

W sobotę o godz. 17:00, zabrzmiały pierwsze gwizdki w halach w Gdańsku, Częstochowie i Warszawie. Najwięcej emocji przeżyli kibice w warszawskiej Arenie Ursynów. Naprzeciw siebie stanęły dwie największe rewelacje tegorocznych rozgrywek PlusLigi, AZS Politechnika Warszawska i ZAKSA Kędzierzyn Koźle. Gospodarze mięli za sobą sensacyjne zwycięstwo z Jastrzębskim Węglem, goście równie sensacyjną porażkę z Delectą Bydgoszcz. Warszawianie zagrali bez swojego podstawowego atakującego Radosława Rybaka , którego zastąpił Rafał Buszek . Mimo to w pierwszych dwóch setach absencja Rybaka zdawała się być niezauważalna. Silna zagrywka, dobry blok i sporo błędów po stronie gości sprawiły, iż gracze Politechniki prowadzili 2:0. Kolejna niespodzianka w Warszawie wisiała w powietrzu. Wówczas to do odrabiania strat wzięli się zawodnicy z Kędzierzyna, którzy prowadzeni przez Michala Masnego , MVP zawodów, wygrali dwie kolejne partie, doprowadzając do „seta prawdy”. Piąty set padł także łupem gości, którzy wywieźli ze stolicy cenne dwa punkty. Poszczególne sety kończyły się w stosunkach: 25:23,25:18,22:25,21:25,11:15.

 

Z kolei pod Jasną Górą doszło do spotkania zespołów, których mecze w ostatnich latach zawsze były hitami kolejek i stały na bardzo dobrym poziomie. Do spotkania oba zespoły przystąpiły w tradycyjnych już w tym sezonie składach. Jedynie na przyjęciu zespołu z Górnego Śląska wystąpił Brazylijczyk Rafa , który zastąpił kontuzjowanego francuza Samica . Oba zespoły miały świeżo w pamięci ostatnie tryumfy w europejskich pucharach. Częstochowianie uzyskali awans do kolejnej fazy rozgrywek Ligi Mistrzów, Jastrzębianie z kolei także awansowali do kolejnej rundy rozgrywek, tyle że w Pucharze CEV. Po dwóch pierwszych setach na tablicy widniał remis 1:1. Obie partie dodatkowo zakończyły się identycznymi wynikami 25:21. Najpierw wygrali goście, następnie gospodarze. Wydawało się, iż zawodnicy mają spore szanse na rozegranie pięciu setów. Rozegrano natomiast już tylko dwa, wygrane przez Jastrzębian w tym samym stosunku 22:25. MVP meczu został rozgrywający śląskiej ekipy Nico Freriks . Dzięki zwycięstwu 3:1 i zainkasowaniu trzech punktów drużyna Jastrzębskiego Węgla pozostaje w gronie trzech zespołów, walczących o trzecią lokatę przed fazą play-off. Lokatę, która może być o tyle cenna, iż pozwoli grać z teoretycznie słabszym rywalem, którym będą najprawdopodobniej Akademicy z Częstochowy lub Warszawy.

 

Ostatnim z sobotnich spotkań było starcie ostatniego w tabeli Trefla Gdańsk z zajmującym piątą lokatę AZS UWM Olsztyn. Różnica punktowa dzieląca obie ekipy przed meczem, zdawała się wskazywać na zespół z Olsztyna, jako zdecydowanego faworyta. Jednak graczom z Warmii i Mazur zupełnie nie wyszedł ostatni mecz z bełchatowską Skrą, w którym zostali zdemolowani w trzech krótkich setach, a w zespole z Gdańska pracę rozpoczął nowy trener Jerzy Strumiło , co mogło tchnąć nowego ducha w graczy z Trójmiasta. Rzeczywiście pierwszy set pokazał, iż każdy wynik w tym meczu jest możliwy. Gdańszczanie po wyrównanym secie zwyciężyli 25:23. Zapowiadało się ciekawe i wyrównane widowisko. Na zapowiedziach jednak się skończyło. Trzy kolejne sety okazały się pokazem świetnej gry tylko jednego zespołu. Olsztynianie po prostu nokautowali „żółto-czarnych” w każdym z kolejnych trzech setów. Gdańszczanom udało się tylko zdobyć kolejno 15, 16 i 13 punktów! Dobra gra Brazylijczyka Bruno Zanuto , którego niektóre akcje pokazywały, iż to doskonały zawodnik, to było za mało. Zupełny brak zrozumienia tak w przyjęciu jak i w ataku, częste roszady w składzie, błędy. Tak oto z grubsza wyglądała gra zawodników trenera Strumiło. Zupełnie inaczej wyglądała gra zawodników trenera Sordyla . Dobre przyjęcie powodowało, iż Paweł Zagumny mógł rozgrywać piłkę, tak jak tylko pozwalała mu fantazja i ogromne przecież umiejętności. Jeśli dodamy do tego dobrą skuteczność w ataku i bloku oraz niesamowitą wręcz grę w obronie olsztyńskiego libero Krzysztofa Andrzejewskiego , to wynik nie mógł być inny. Najlepszym graczem spotkania wybrano Zagumnego, acz wcale nie mniej zasłużył na to Andrzejewski. Olsztynianie wskoczyli tym samym na czwarte miejsce w tabeli PlusLigi.

 

Siatkarski weekend kończył mecz, który można było nazwać absolutnym hitem kolejki. W Bełchatowie naprzeciw siebie stanęli mistrz kraju Skra Bełchatów i zespól, który przed sezonem określany był mianem pretendenta do tytułu, Resovia Rzeszów. Wszyscy, którzy ostrzyli sobie apetyt na ten pojedynek, musieli obejść się smakiem. Praktycznie od pierwszej do ostatniej piłki spotkania prowadzili zawodnicy z Bełchatowa. Rozgrywający Miguel Angel Falasca , mając w ataku trzech dobrze grających: Wlazłego , Murka i Antigę mógł rozgrywać jak tylko chciał, a dodawszy do tego dobrą dyspozycję na środku Marcina Możdżonka , dominacja musiała być po stronie Bełchatowian. Po drugiej stronie siatki wyróżnić warto Fina Mikko Oivanena , który był najlepiej punktującym zawodnikiem spotkania. MVP potyczki został jednak atakujący mistrzów Polski, Mariusz Wlazły . O ile przegrana Rzeszowian może nie jest niespodzianką, to jej rozmiary mogą przygnębiać kibiców drużyny ze stolicy Podkarpacia. Porażka w trzech setach do 21, 21 i 18, to z pewnością nie to czego spodziewali się wszyscy kibice siatkarscy w kraju. Resovia zawodzi nie pierwszy raz w tym sezonie. Walka o jedno z dwóch czołowych miejsc na zakończenie fazy zasadniczej wydaje się już przegrana. Pozostaje obrona trzeciej lokaty, na którą chęć mają też zespoły z Jastrzębia i Olsztyna. Tymczasem Skra Bełchatów umocniła się na pozycji lidera rozgrywek i jeśli za tydzień wywiezie punkty z Kędzierzyna, może spokojnie przygotowywać się do spotkań z ósmą drużyną ligi w pierwszej rundzie play-off.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2009-01-25

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved