Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Siatkarski kit za 180 tys. euro

Siatkarski kit za 180 tys. euro

fot. archiwum

- Miguel Angel Falasca rozegrał kolejny fatalny mecz. Przynajmniej na razie jest największym rozczarowaniem ligi i Skry, odkąd ta walczy w Lidze Mistrzów - pisze na swoim blogu dziennikarz Przemysław Iwańczyk.

Miał być hit, na razie wychodzi kit, w dodatku za 180 tys. euro rocznie.

 

Gdyby nie szczęśliwy zbieg okoliczności, po środowym fatalnym występie w Niemczech Skry nie byłoby wśród 16 najlepszych drużyn Europy. Tak jak w 1. kolejce fazy grupowej Friedrichshafen wprost zmiotło mistrzów Polski. Zawiodło wszystko – przyjęcie, zagrywka, atak. Najbardziej niepokojąca – zwłaszcza w kontekście dalszej walki w Europie – jest jednak postawa hiszpańskiego mistrza Europy. Siatkarza, który miał być głównodowodzącym, mózgiem Skry, a jest jej największym hamulcowym.



 

W środę w Niemczech nie wytrzymał nawet trener Daniel Castellani i już w pierwszym secie zdjął Falascę . Nic dziwnego, bo ten raz za razem pakował kolegów na tzw. minę. Na podwójny, potrójny blok, o piłkach zagranych nie w tempo nie wspominam. Mimo że jego zmiennik Maciej Dobrowolski dał bełchatowianom oddech w końcówce pierwszej partii, w następnych, jeszcze gorszych dla Skry, grał Falasca.

 

Hiszpan jest na razie głównym antybohaterem wszystkich spektakularnych porażek Skry w tym sezonie – obu spotkań z Friedrichshafen, czy w lidze z Jastrzębskim Węglem. Ma jeszcze trochę czasu, by nie stać się największym niewypałem transferowym w historii Skry.

 

Zdaniem fachowców Hiszpana nie usprawiedliwia nawet słabe przyjęcie Skry we wspomnianych meczów. Myli się nawet, kiedy ma dobrze dograną piłkę. W trudnych sytuacjach, jak w środę w Niemczech, nie pomaga kolegom, jego nerwowość zaczyna udzielać się wszystkim. Nie wiem, z jakiego powodu Castellani apelował w środę do drużyny, by nie zwracać uwagi na błędy kolegów, ale jest wielce prawdopodobne, że siatkarze z Bełchatowa byli poirytowani grą Falaski.

 

Kiedy „Gazeta" pytała siatkarzy Skry o współpracę z Falascą, ci uderzali w dyplomatyczne tony. – Wszyscy popełniamy błędy – mówił Daniel Pliński . Ale nie gra im się dobrze z Hiszpanem. Odczuwają to przede wszystkim skrzydłowi, zwłaszcza Mariusz Wlazły, który jest ostatnio cieniem atakującego z poprzednich sezonów (do mistrzostw świata w Japonii nawet nie wracam).

 

Koledzy dziennikarze z Łodzi mówią, że Hiszpan zarabia w Bełchatowie 180 tys. euro, dwa razy tyle, co w poprzednim klubie z Majorki. Za mniej niż połowę tych pieniędzy do PlusLigi spokojnie można ściągnąć np. zdecydowanie lepszego od Falaski (rocznik 1973) rozgrywającego Friedrichshafen Lukasa Tichacka (rocznik 1982). Albo za niewiele ponad 180 tys. euro Tichacka, świetnego atakującego Georga Grozera (rocznik 1984) i młodziutkiego libero Markusa Steuerwalda (rocznik 1989). Tak przynajmniej twierdzą menedżerowie znający rynek niemiecki. Wszyscy trzej stłukli w środę Skrę niemiłosiernie, a Tichacek bił Falascę na głowę.

 

Krótko mówiąc, wracając do tego ostatniego, aktualnego mistrza Europy, nie wszystko złoto co się świeci. Czasem można trafić na tombak…

 

Zobacz również:

Blog Przemysława Iwańczyka

źródło: iwanczyk.blox.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2009-01-22

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved