Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Siergiej Grankin – nadzieja „sbornej”. Część druga

Siergiej Grankin – nadzieja „sbornej”. Część druga

Prezentujemy dziś drugą część wywiadu z Siergiejem Grankinem, pierwszym rozgrywającym Dynama Moskwa i reprezentacji „Sbornej”, w którym mówi trochę o sowich przyjaźniach, trochę o trenerach i trochę o swych marzeniach oraz celach.

Pierwszą część wywiadu Siergiej zakończył rozważaniami na temat wagi popełnianych przez siebie i innych rozgrywających błędów, a zwłaszcza takich które są pocałunkiem śmierci dla gry zespołu, a tym samym wyniku meczu. On sam miał to szczęście, że w jego karierze takich przypadków nie było. Nie zdarzyło się żeby, kiedy wszystko postawione było na jedną kartę zawiódł siebie i swoich kolegów, a przynajmniej nikt nie postawił mu takiego zarzutu.

A co on sam uważa za swój dotychczasowy najtrudniejszy test na twardość charakteru? – Finał młodzieżowych mistrzostw świata w Indiach. Doszliśmy do niego stosunkowo spokojnie, ale kiedy spotkaliśmy się w nim z Brazylijczykami, to się podziało… Nie oddaliśmy im nawet seta, ale żeby tego dokonać każdy z nas musiał dać z siebie wszystko, do ostatka.



Rok później Zoran Gajić powołał Grankina do reprezentacji. Jako drugiego rozgrywającego, bo partię pierwszych skrzypiec grał wtedy Konstantin Uszakow. Jego autorytet nie podlegał wtedy dyskusji. I mało kto przypuszczał, że debiutant tak szybko wejdzie na wysokie obroty i zamieni weterana w podstawowym składzie. Miało to miejsce już w drugim meczu fazy grupowej Ligi Światowej w Genui, gdzie Rosja grała z gospodarzami, reprezentacją Włoch. Po tym spotkaniu pierwszy trener reprezentacji powiedział o Siergieju, że jeszcze popełnia często błędy, ale umie nie tylko przyznawać się do nich i analizować je, ale także poprawiać. No i tak się złożyło, że z jego „winy” poszli w odstawkę „wujkowie”, czyli Wadim Chamuckich i Konstantin Uszakow. Czy „siostrzeniec” zyskał coś w kontaktach z nimi?

Oczywiście, obaj wymienieni wielcy rozgrywający byli dla mnie wzorem już wtedy, kiedy dopiero zaczynałem. Nie mogę powiedzieć konkretnie, co od nich zapożyczyłem. Na pewno coś od każdego z nich i to nie tylko w obszarze dotyczącym gry, ale i w szerzej pojętej, życiowej perspektywie. Przyjmowali mnie bardzo przyjaźnie, ze zrozumieniem. Chociaż nasze stosunki nie były przyjacielskie. Różnica wieku dawała znać o sobie.

Należy się tylko domyślać, że w braku przyjacielskich stosunków kluczową rolę odgrywała nie tyle różnica wieku, ile niezależny charakter Siergieja. On z pietyzmem odnosi się do osiągnięć starszych kolegów z klubu i reprezentacji ale schlebianie komukolwiek ani tym bardziej poufalenie się nie leży w jego naturze. Być może właśnie dlatego Siergiej wybrał taką, a nie inną boiskową specjalizację że jest samowystarczalny i jego stosunki z innymi ludźmi kształtują się na równoprawnych, partnerskich zasadach. Chyba tylko z wyłączeniem Loszy Ostapienki, z którym związany jest węzłami dawnej przyjaźni. W jednakowym czasie pojawili się obaj w Jarosławiu, razem dzielili najpierw pokój hotelowy a potem wynajęte mieszkanie, po kolei pichcili coś w kuchni kiedy nudziło im się zwykłe wyżywienie klubowe, i wspólnie wchodzili na kolejne szczeble kariery i sukcesów grając w tych samych klubach.

Na pytanie, jak na taką przyjaźń wpłynął fakt zakwaterowania ich obu w Moskwie pod różnymi, oddalonymi adresami nasz bohater odpowiada: – Na naszą przyjaźń nie miało to żadnego wpływu. Inna rzecz, że obaj doroślejemy, więc zmienia się jej charakter. Ale dla każdego z nas jedno jest pewne, że jeżeli coś się wydarzy, zawsze jest do kogo zwrócić się o radę i pomoc. Teraz Losza przechodzi rehabilitację po kontuzji, w ciągu najbliższego miesiąca powinien powrócić do składu. Ale odradzamy mu pośpiech. Pomimo tego że dla Dynama jest graczem bardzo ważnym.

Opowiadają, że jeszcze w zaraniu chmurnej młodości obaj zawodnicy podobno poprzysięgli sobie do 26 lat nie wstępować w związki małżeńskie. Pytany czy taki fakt miał istotnie miejsce a jeżeli miał, to czy w dalszym ciągu obaj przyjaciele przestrzegają ślubów kawalerskich Siergiej Grankin odpowiada: – No istotnie, było coś na rzeczy. Ale teraz sytuacja się zmieniła. O ile wiem, Losza na razie nie ma planów w tej materii, ale ja i Tania jesteśmy razem już pięć lat, jeszcze od czasów Jarosławia, także w pełni dojrzeliśmy do małżeństwa.

Wybór towarzyszki życia to ważki problem. Ale jednak problem osobistego wyboru. Natomiast trenerów, od których w dużej mierze zależy czy zawodowa kariera zostanie uwieńczona sukcesem czy nie, na ogół się nie wybiera. W tym sensie Grankin miał do tej pory szczęście do szkoleniowców. I do Szlapnikowa, który wyprowadził go na szerokie wody profesjonalnej siatkówki, i do Borszcza, który nadał mu przyspieszenie w moskiewskim Łuczu, i do Gajića, któremu zawdzięcza chrzest reprezentacyjny, i do Alekny, który powierzył mu kierowanie atakami Dynama i reprezentacji olimpijskiej. I wreszcie do Bagnoliego, pod kierownictwem którego razem z kolegami z klubu został mistrzem kraju. Który z nich był mu najbliższy mentalnie, z kim pracowało się łatwiej, a z kim trudniej?

Każdy z nich jest specjalistą wysokiej klasy. Ale każdy ma odrębny charakter, styl, poglądy na sposób przygotowań i wymagania w stosunku do graczy. I każdemu z nich jestem za coś wdzięczny. Najciężej chyba było mi w Jarosławiu. Szlapnikow dyktował nam twarde warunki i to on był osią zespołu. Z Alekną było mi znacznie lżej. Nie w sensie obciążeń treningowych, a presji psychicznej. Według mnie, zawodowy sportowiec powinien umieć pracować z każdym trenerem. Ale chyba najbardziej pożądane jest, kiedy trener obiektywnie ocenia twoją pracę. To jest chwali lub gani kierując się czynnikami obiektywnymi, a nie pod wpływem emocji. Takim właśnie przypadkiem jest Bagnoli. Umiał znaleźć podejście do każdego. Pierwszą rzeczą jaką powiedział obejmując Dynamo było to, że dla niego najważniejsze jest posiadanie kontaktu z rozgrywającym. I mimo że nie znam włoskiego, szybko znaleźliśmy z nim wspólny język. Jeżeli chodzi o wymagania, to naturalnie jest przywiązany do systemu włoskiego. Opiera się on na założeniu, że gracza nikt do niczego nie zmusza. Zawodnik sam musi ustawiać swój plan obciążeń, a nie trener, który odpowiada tylko za cały proces szkoleniowy. Oczywiście, jeśli trzeba, to pomoże, ale poganiać do pracy nie będzie. W odróżnieniu od niektórych rosyjskich trenerów którzy nie wyzbyli się jeszcze, według mnie, radzieckiego stereotypu, kiedy wiele rzeczy było wykonywanych pod przymusem.

Jeżeli sięgnąć pamięcią wstecz, to chyba nie było ani jednego przypadku aby któryś z trenerów prowadzących Grankina nie zarzucał mu braku zaangażowania. A on sam, osiągnąwszy tak wiele w ledwie dwudziestym trzecim roku życia, czy jest z siebie zadowolony? I do czego dąży?

W życiu zawsze są jakieś cele, do których się dąży. Przegraliśmy mistrzostwa Europy, które u siebie powinniśmy byli wygrać. Potem niepowodzenie na mistrzostwach świata. I olimpiada, na której na pewno mogliśmy zając wyższe miejsce. Należę do ludzi nastawionych na osiąganie założonych celów. Na przykład myślę, że jeżeli zwyciężać, to zawsze. Tak jak Brazylijczycy którzy przez sześć lat nie wiedzieli, co to takiego drugie miejsce. Tak grać jak oni, chyba można się co do tego zgodzić, to cel godny do wyznaczenia.

Ale z Brazylijczykami „sborna” parę razy już sobie poradziła, w tym na olimpiadzie. Pozostaje jeszcze druga bariera, amerykańska. – W Pekinie, obiektywnie rzecz biorąc, byli najsilniejsi. Choć szczęście również odegrało tutaj swoją rolę. Szczególnie w meczu z nami. Na pewno nie było mowy o ich wyraźnej przewadze, w dużej mierze rozstrzygnęły niuanse….

…które w wielu przypadkach zależały od Grankina. Z jakimi uczuciami wyjeżdżał on z Pekinu? – Z czystym sumieniem. Zrobiłem tam wszystko, co mogłem. A żeby zrobić więcej w przyszłości, należy lepiej pracować. Innej drogi nie znam.


Siergiej Grankin – urodził się 21 stycznia 1985 roku w Essentuki k. Stawropola. Siatkówkę zaczął uprawiać w Kisłowodsku. Wzrost – 193 cm. Specjalizacja – rozgrywający. Występował w „Nieftianiku’ Jarosław i moskiewskim „Łuczu”. Od 2006 roku reprezentuje barwy moskiewskiego „Dynama” Mistrz świata juniorów (2002) i drużyn młodzieżowych (2004). Mistrz świata drużyn młodzieżowych (2005). W pierwszej reprezentacji Rosji od roku 2006. Brązowy (2006 i 2008) oraz srebrny (2007) medalista Ligi Światowej, srebrny medalista mistrzostw Europy (2007) i Pucharu Świata (2008), brązowy medalista Igrzysk Olimpijskich (2008). Z moskiewskim Dynamem zdobywca Pucharu Rosji (2006) srebrny medalista mistrzostw Rosji i Pucharu Rosji (2007), mistrz Rosji (2008).

Zobacz również:

Siergiej Grankin – nadzieja „sbornej”

źródło: inf. własna, Wriemia Wolejboła

nadesłał: ,

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne

Więcej artykułów z dnia :
2009-01-21

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved