Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski mężczyzn > Paweł Zagumny: Oby był lepszy niż Lozano

Paweł Zagumny: Oby był lepszy niż Lozano

- Ja nie składam broni, ale zobaczymy, czy dostanę powołanie - mówi o swojej reprezentacyjnej przyszłości Paweł Zagumny. Olsztyński rozgrywający został siatkarzem roku 2008 w plebiscycie "Siatkarskie Plusy 2008".

Nie mistrz Włoch Michał Winiarski, nie najpopularniejszy polski siatkarz Mariusz Wlazły, ale Paweł Zagumny został siatkarzem roku. Jest pan zaskoczony?

Jakbym nie był, to byłoby ze mną coś nie tak. Oczywiście, bardzo przyjemnie jest wygrać taki plebiscyt, to super sprawa, ale nie traktuję tego jakoś śmiertelnie poważnie. To było głosowanie kibiców, więc wybór raczej nie do końca obiektywny. Wszyscy koledzy, którzy razem ze mną kandydowali (także Marcin Wika i Paweł Woicki – red.), są świetnymi siatkarzami i każdy z nich zasługiwał na to wyróżnienie.



A pan miał chyba lepsze lata niż ten rok 2008.

Bywały lepsze, bywały gorsze, ale ktoś musiał wygrać. Cieszę się, że to jestem ja.

Faktycznie, był jakiś zakład, że po odebraniu statuetki wytrzyma pan na scenie dłużej niż 20 sekund?

Był, był, a jakże. Wygrałem go, bo dwadzieścia sekund pękło (uśmiech).

Parę godzin wcześniej chyba też spotkało pana zaskoczenie. Bo przegranej 0:3 w Meczu Gwiazd PlusLigi pewnie nie brał pan pod uwagę.

Zaskoczenie? Czy ja wiem… Patrząc na drugą stronę siatki, nie można powiedzieć, że tam grały jakieś ułomki. Może zbyt łatwo przegraliśmy, ale w takich meczach nie gra się na bij, zabij. Tak naprawdę na serio był tylko pierwszy set, a potem już grało się na luzie. Szkoda, że nie pograliśmy dłużej, ale nie dało się. Sędzia trochę nam przeszkadzał.

No i nie dane było panu pograć z Pawłem Papke, swoim starym kolegą, także z AZS Olsztyn.

Taka była umowa, że gram przez półtora seta, po czym schodzę z boiska. W takich meczach po to się powołuje dwunastu ludzi, żeby każdy sobie pograł.

Normę uśmiechów pod siatką wykorzystał pan chyba na parę lat w przód.

Bo nieczęsto się gra na takim kompletnym luzie. Siedząc na ławce, też trochę pożartowaliśmy sobie z kolegami.

Czyli pasuje panu inicjatywa rozgrywania takich spotkań?

Jak najbardziej. Myślę, że te mecze mogłyby być co roku zaraz po sylwestrze. No, bo kiedy znajdziemy lepszy termin? Po lidze zaczyna się reprezentacja…

Trzeciej niespodzianki nie było, bo wyboru Daniela Castellaniego na trenera kadry spodziewali się wszyscy. To krok w dobrą stronę?

Czas pokaże. Trener Castellani sprawdził się w klubie (Argentyńczyk prowadzi Skrę Bełchatów, z którą wygrał dwa razy mistrzostwo i Puchar Polski oraz był trzeci w Lidze Mistrzów – red.), a z reprezentacją oby był lepszy niż Raul Lozano. Nie znam człowieka i nie mogę nic więcej o nim powiedzieć.

Przed kamerami wstępnie zadeklarował pan chęć dalszej gry w kadrze. Miał pan już okazję to samo powiedzieć Castellaniemu?

Była luźna rozmowa podczas gali i taki temat się przewinął. Nie składam broni, ale zobaczymy, czy dostanę powołanie. Niedługo trzeba będzie podać kadrę na Ligę Światową i trener Castellani ma dzwonić.

A co pan powie o Jerzym Matlaku na stanowisku trenera siatkarek?

Słyszałem, że to człowiek z ogromną charyzmą. Widać, że chęci do pracy są, duży zapał jest, a jak będzie? Wyniki pokażą.

Po uroczystej gali w Hiltonie był bal. Poszalał pan sobie na tanecznym parkiecie?

Delikatnie. Najważniejsze, że żona dobrze się wybawiła. Jak się czuję w tańcu? Orłem nie jestem, parkiet nie jest moim żywiołem.

Podsumowując, za panem całkiem sympatyczny weekend.

Bardzo przyjemny, bo na luzie psychicznym. Także pod tym względem taka impreza to ważna i potrzebna sprawa. Również dla popularyzacji siatkówki.

*Autor – Piotr Sucharzewski

źródło: Gazeta Olsztyńska

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
reprezentacja Polski mężczyzn

Więcej artykułów z dnia :
2009-01-21

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved