Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Mariusz Wlazły: Liczy się zwycięstwo

Mariusz Wlazły: Liczy się zwycięstwo

- Chcemy się zrewanżować za to, że tak nas zmasakrowali w pierwszym spotkaniu. Nieważny jest styl, liczy się zwycięstwo - powiedział przed spotkaniem z VfB Friedrichshafen atakujący PGE Skry Bełchatów, Mariusz Wlazły.

Jarosław Bińczyk: Jak przyjął pan decyzję o nominacji Daniela Castellaniego na trenera reprezentacji Polski?

Mariusz Wlazły: Nie było to dla mnie wielkim zaskoczeniem, bo już wcześniej Daniel był głównym kandydatem. Można się było spodziewać takiej decyzji. Moim zdaniem jego praca może przynieść polskiej siatkówce wiele dobrego.



To dobry wybór?

Nie wiem, to dopiero okaże się po wynikach. Na pewno to bardzo ambitny człowiek i świetny trener.

Współpraca z Raulem Lozano nie układała się panu najlepiej. Z Castellanim łatwiej się porozumieć?

To całkiem inna osobowość niż Lozano, wręcz całkowite przeciwieństwo. Dla mnie wielkim plusem jest to, że z Danielem można porozmawiać, przekonać go. W kadrze znów będzie dialog między trenerem a zawodnikami, a nie wymuszanie posłuszeństwa. Nie zmienia to jednak faktu, że na sukcesy sportowe trzeba będzie solidnie zapracować.

Pomoże pan Castellaniemu?

Tak, ale najpierw muszę doprowadzić do porządku swoje zdrowie. Nie chcę składać żadnych deklaracji, bo nie wiem, co ze mną będzie za pół roku.

Przejdźmy do spotkania z Friedrichshafen. Do awansu brakuje wam seta…

Ale my jedziemy tam wygrać, a nie grać o zdobycie brakującego seta. Bo po pierwsze, walczymy o pierwsze miejsce w grupie, a po drugie, chcemy się zrewanżować za to, że tak nas zmasakrowali w pierwszym spotkaniu. Nieważny jest styl, liczy się zwycięstwo. Nie wolno jednak zapominać, że to tylko sport i, odpukać, wszystko się może zdarzyć.

Dlaczego w Bełchatowie przegraliście aż 0:3?

Bo Niemcy zagrali tak, jak my z Iskrą Odincowo w Łodzi. Ryzykowali w każdym elemencie i wszystko im wychodziło. Najbardziej rozbili nas silną zagrywką.

Skra gra w tym sezonie nierówno. Dlaczego?

Cały sezon mamy dziwny przez kłopoty z kontuzjami. Co chwila ktoś wypadał, dlatego trenerzy musieli korzystać z tych, którzy akurat na nic nie narzekali albo byli zdrowsi niż pozostali. Jednak mimo słabszej formy drużyny udało nam się wygrać kilka spotkań, które powinniśmy przegrać. To najbardziej mnie cieszy, ponieważ świadczy o sile drużyny, która zwycięża, choć nie gra najlepiej. Dzięki temu jesteśmy na pierwszym miejscu w lidze, a w Lidze Mistrzów mamy wciąż szansę nie tylko na awans, ale na wysoką pozycję. Teraz, gdy wszyscy wrócili do zdrowia i formy, powinno być dużo lepiej.

Ale jeden zawodnik jest daleki od formy – to Mariusz Wlazły. Prezentuje pan 30 proc. tego, co potrafi.

Zdaję sobie sprawę, że gram słabo. Niestety, pewnych spraw nie da się przeskoczyć.

Chodzi o zdrowie?

Tak, cały czas boli mnie kolano. Walczymy z tym cały czas. Teraz jest trochę lepiej, ale czasami w trakcie gry ból wraca. Nie jest taki, jakby mi nogę urywało, ale bardzo przeszkadza. Najgorsze, że niewiele można zrobić, bo do całkowitego wyleczenia potrzeba trzymiesięcznej przerwy w grze i treningach.

Może trzeba było odpuścić sobie mecz gwiazd PlusLigi?

Występ w nim nie był konieczny, ale każdy sportowiec chce wziąć udział w takim wydarzeniu. Poza tym wcale się tam nie zmęczyłem.

Na koniec zapytam, jaki będzie wynik we Friedrichshafen?

Korzystny dla nas.

*Rozmawiał – Jarosław Bińczyk

źródło: sport.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Więcej artykułów z dnia :
2009-01-21

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved