Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski mężczyzn > Daniel Castellani: Cały kraj patrzy na reprezentację

Daniel Castellani: Cały kraj patrzy na reprezentację

- Na pewnych turniejach będę rozwijał młodych z myślą o igrzyskach, na innych będę walczył o wynik. Ale chciałbym tutaj zostawić po sobie coś więcej niż zwycięstwa - mówi nowy trener reprezentacji Polski siatkarzy.

Rafał Stec: Jaki ma pan pomysł na reprezentację Polski?

Daniel Castellani: – Zaczynamy nowy cykl olimpijski i z analizy stanu posiadania wyłaniają się trzy grupy siatkarzy. Najstarsza, po trzydziestce, do której należą Zagumny, Świderski, Szymański etc, może dotrwać do igrzysk w Londynie, ale może też dotrwać tylko częściowo…



Dawid Murek wróci do kadry?

Znam go, pracuję z nim codziennie w klubie i nie wykluczam tego. Zaczyna się nowy cykl, pojawia się nowa motywacja. Ale wracam do stanu posiadania. Siłami najstarszych trzeba gospodarować najostrożniej. W drugiej grupie są ludzie pokolenia Wlazłego i Winiarskiego, młodsi, ale już niebywale doświadczeni. Wreszcie mamy szeroką grupę talentów najmłodszych.

Nazwiska?

Drzyzga, Nowakowski, Kurek, Jarosz, Bartman, Zatorski, Konarski… Z przeglądu wynika, że muszę myśleć równolegle nad dwiema sprawami – pracą bieżącą nad możliwie najlepszymi wynikami oraz rozwojem młodych, którzy będą stopniowo zastępować tych, którzy do igrzysk nie dotrwają. I pozwolą mieć w gotowości naprawdę szeroką kadrę. Trzeba myśleć strategicznie, inaczej ryzyko byłoby zbyt wielkie, bo trudno spodziewać się, by większość reprezentacji w Londynie stanowili 35-latkowie.

Nadzieje na przyszłość zagrają w Lidze Światowej?

Wybierzemy turnieje do rozwijania graczy mniej doświadczonych, którzy robią stałe postępy w lidze, i turnieje do osiągania dobrych wyników. W LŚ faktycznie okazję do pokazania się będą mieli młodsi, na mistrzostwa Europy pojadą najlepsi. Być może również ci młodsi, tego nie wiem, wszystko zależy od nich. O wyjeździe na ten drugi turniej będą decydowały wyłącznie umiejętności i aktualna forma. Liczę na zaciętą rywalizację.

Czyli z punktu widzenia wyniku celem jest medal ME?

Tak, chcę przebić się do czwórki i walczyć.

Szefowie PZPS akceptują plan oddania LŚ w ręce młodych? W przeszłości były z tym problemy, bo to u nas wielkie wydarzenie, ludzie chcą oglądać gwiazdy i zwycięstwa, presja jest ogromna…

Rozmawialiśmy, działacze się zgadzają. Poza tym nie twierdzę, że żaden bardziej doświadczony gracz nie weźmie w ogóle udziału w LŚ. Nie wykluczam występów Winiarskiego, Zagumnego czy Gruszki – na razie rzucam nazwiska przykładowe, decyzje będą zapadać później, w zależności od dyspozycji fizycznej – bo uznani siatkarze muszą młodym pomagać, bez nich rozwój będzie trudniejszy.

Kapitana wybierze pan sam czy zarządzi głosowanie w drużynie?

Nie podjąłem jeszcze decyzji. Mam kandydata, który podobałby mi się w roli kapitana, ale muszę się jeszcze zastanowić, ocenić wszystkie za i przeciw.

To ktoś kompletnie nowy, kto jeszcze tej funkcji nie pełnił?

Tak. Nazwiska nie podam, najpierw muszę porozmawiać z nim.

Czego reprezentacji brakowało, co chciałby jej pan dać od siebie? Jaką wadę wyeliminować?

Nie chciałbym mówić o wadach, o tym, co się nie udawało wcześniej. Wolę skupić się na przyszłości i opowiedzieć, jak ma wyglądać moja kadra. Zrobię wszystko, by grała agresywnie, miała jasny i zrozumiały dla każdego zawodnika system gry, była pozytywnie nastawiona, walczyła bardzo mocno i w każdym meczu, a zarazem pamiętała, że siatkówka to tylko gra. Prawda, że jesteśmy zawodowcami, prawda, że ciąży nad nami presja, ale na boisku trzeba się bawić. Zapomnieć o presji, czuć radość, czerpać przyjemność z bycia na boisku. Jeśli nie ma się tej świadomości, jeśli traci się z pola widzenia to, czym tak naprawdę się zajmujemy, wtedy moim zdaniem ginie esencja sportu. Oto moje wyzwanie.

Zdaje sobie pan sprawę, że spora część kibiców czuje, nie negując pańskiej trenerskiej klasy, lekkie rozczarowanie, bo PZPS obiecywał fachowca z wielkim nazwiskiem i wielkim dorobkiem, kogoś na miarę Rezende czy McCutcheona? I ocenianie pana działań zacznie się do zaraz?

Wielcy trenerzy mogli tutaj przyjechać i chcieć pracować. Wybrali inne opcje. Ja wybrałem Polskę. Co mogę jeszcze dodać? Zdążyłem przekonać się, że tutaj jest tak jak w innych krajach z piłką nożną. Cały kraj patrzy na reprezentację, wszyscy mają prawo proponować tych, którzy powinni grać etc. Cóż, wielka presja stanowi część tego wyzwania. To normalne. Ja skoncentruję się na tym, by przekonać siatkarzy, że jestem w stanie wyciągnąć z nich wszystko, co mają najlepszego.

Kiedy poprzednio rozmawialiśmy, wspominał pan o szerszym planie dla naszej siatkówki…

Tak, chciałbym wprowadzić system treningu fizycznego, technicznego, taktycznego, opieki medycznej etc, który objąłby wszystkie kategorie wiekowe i pozwolił stworzyć jednolity model. Nie mówię, że będę coś tworzył od zera, bo tutaj jest mnóstwo ludzi znających się na siatkówce i robiących dobrą robotę. Chcę ewolucji, poprawy, lepszej współpracy. Moim asystentem zostanie Krzysztof Stelmach…

…naturalny następca?

Niekoniecznie, choć oczywiście ma szansę. Ale nie tylko on. Chciałbym stworzyć grupę trenerów ligowych ściśle współpracujących z kadrą, będących w pewnym sensie częścią tej kadry, która obejmowałaby także Wagnera, Panasa, Sordyla i innych, a w przyszłości uczciwie konkurowaliby o posadę. Chciałbym synergii ligi i reprezentacji dla dobra całej polskiej siatkówki. Chciałbym kiedyś, gdy będę odchodził, zostawić coś po sobie dla następców. System i pracę zespołową. Kibicom mogę obiecać jedno: harówkę z ogromną pasją napędzaną przez radość z przebywania w kraju, który podobnie jak ja oddycha siatkówką.

Rozmawiał Rafał Stec – Gazeta Wyborcza.

źródło: Gazeta Wyborcza

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
reprezentacja Polski mężczyzn

Więcej artykułów z dnia :
2009-01-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved