Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Siatkarski Dyzma rusza na ratunek Trefla

Siatkarski Dyzma rusza na ratunek Trefla

- Nie lubię szwindli, jak zobaczę, że zawodnicy zawodzą moje zaufanie, to nie zawaham się pójść po trupach - mówi nowy trener Trefla Gdańsk Jerzy Strumiłło. 60-letni szkoleniowiec w środę dołączy do drużyny, która przebywa na obozie w Cetniewie.

Łukasz Pałucha: Dlaczego po 30 latach pracy za granicą przyjął pan propozycję z Polski, z Trefla Gdańsk?

Jerzy Strumiło: Siatkówka to w Polsce sport kultowy, a liga należy do najlepszych na świecie. Nie ukrywam więc, że mimo sukcesów, jakie odnosiłem za granicą, praca w Treflu będzie promocją mojej osoby. Jeśli dobrze się sprzedam w naszej ekstraklasie, to być może zostanę w niej na dłużej. Wpływu na moją decyzję nie miały pieniądze. Mam propozycje z Egiptu, Omanu czy Emiratów Arabskich, mogłem wyjechać na Bliski Wschód. Do sprawy podszedłem jednak ambicjonalnie i chcę pomóc Treflowi. Poza tym moim przyjacielem jest prezes Trefla Kazimierz Wierzbicki.



Stresuje się pan przed przyjazdem do Gdańska?

Stresuję, ale pozytywnie. Pierwszy raz mam drużynę w dole tabeli, to będzie dla mnie nowe doświadczenie, bo prowadziłem wcześniej zespoły, które walczyły o czołowe pozycje, o mistrzostwo kraju. Teraz będzie większa adrenalina, czeka mnie niedosypianie po nocach, ale bez tego nie ma sukcesu. Na razie moja kariera trenerska przypominała tę Nikodema Dyzmy. Tak jak on miałem szczęście, kroczyłem od zwycięstwa do zwycięstwa i chcę to utrzymać w Gdańsku.

Dlaczego Trefl gra tak słabo, czy powodem były tylko kontuzje gwiazd zespołu?

Na pewno Trefl został źle potraktowany przez los. Już na samym początku przyszedł cios w postaci kontuzji Zanuto, potem kolejne urazy. To nie może być jednak wytłumaczeniem aż tak słabej gry. Najbardziej bolesne były porażki z drużynami z dołu tabeli. Może zabrakło doświadczenia, zaufania w zespole… Wolałbym jednak nie zabierać głosu w tym temacie, to nie moja sprawa. Moją sprawą jest teraz utrzymanie zespołu w ekstraklasie.

Może trzeba wzmocnić drużynę. Na pewno mógłby pan polecić zespołowi jakichś zagranicznych siatkarzy?

Teraz ciężko byłoby znaleźć odpowiedniego zawodnika. Dostępni są tylko albo bardzo dobrzy, na których trzeba wyłożyć mnóstwo pieniędzy, albo słabi, którzy nigdzie nie znaleźli zatrudnienia. Uważam więc, że przeprowadzanie na siłę akcji transferowej nie ma sensu. Przede wszystkim trzeba doprowadzić do stanu używalności Kadziewicza, Serafina, Janicia czy Samardzicia, umiejętnie szafować siłami Zanuto. Z tych zawodników, którzy są w Treflu, można zrobić dobrą drużynę, która zacznie wygrywać.

*Więcej w Gazecie Wyborczej Trójmiasto

*Autor – Łukasz Pałucha


Jestem Polakiem i pochodzę z Gdańska. To dla mnie wielka sprawa, że będę mógł tutaj pracować. Poza tym w Polsce, podobnie jak w Brazylii, siatkówka jest bardzo medialna. Tego nie ma nigdzie indziej na świecie. A najlepszym dowodem na to jest fakt, że dzwoni pan do mnie, choć dzieli na aż 1,5 tysiąca kilometrów. Zanim jednak przyjąłem tę pracę to rozmawialiśmy [z Tadeuszem Wierzbickim – przyp. red.] o sytuacji Trefla. Doskonale wiem jakie problemy z kontuzjami trzebią ten zespół – przyznaje nowy szkoleniowiec gdańskiego beniaminka.

Jerzy Strumiłło o sobie może powiedzieć, że jest człowiekiem sukcesu, a bardzo dobrych wyników na europejskiej arenie absolutnie mu nie brakuje. – Cztery razy zdobyłem mistrzostwo Belgii, trzy razy Szwajcarii, a po jednym razie Austrii, Turcji i Niemiec. Drugich i trzecich miejsc w ogóle nie liczyłem. Grałem też w finale Pucharu Europy. Teraz mistrzostwo Polski? Bardzo ładnie mnie pan podchodzi. Na pewno marzy mi się taki wynik z Treflem w najbliższej przyszłości – nie ukrywa nowy trener gdańskich siatkarzy.

źródło: Dziennik Bałtycki, gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2009-01-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved