Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Robert Prygiel: Dobra gra Politechniki nie jest zaskoczeniem

Robert Prygiel: Dobra gra Politechniki nie jest zaskoczeniem

fot. archiwum

W sobotnim meczu w Warszawie Jastrzębski Węgiel przegrał z Politechniką po niezwyklem nerwowym meczu. Kapitan przyjezdnej drużyny, Robert Prygiel stwierdził, że dla niego dobra gra przeciwnika wcale nie była zaskoczeniem.

Czy nie zlekceważyliście miejscowych, bo ten mecz zaczął układać się po waszej myśli, a później zaczęliście popełniać masę, zupełnie niepotrzebnych błędów.

 

Nie mieliśmy podstaw aby zlekceważyć siatkarzy Politechniki. Oglądaliśmy ich mecze i wiedzieliśmy, że grają naprawdę nieźle. Co prawda lepiej prezentują się na wyjazdach, niż u siebie, ale jest to drużyna z potencjałem. Z takim rywalem nie można sobie pozwolić aby wyjść na parkiet i grać na pół gwizdka, trzeba być przez cały czas maksymalnie skoncentrowanym. Błędów, przede wszystkim na zagrywce, popełniliśmy sporo i najgorsze jest to, że popełniali je zawodnicy, którzy serwisem nie powinni ryzykować. Mimo wszystko myślę, że poziom tego meczu nie był wcale niski, gdyż kibice mieli okazję zobaczyć wiele obron i udanych kontrataków .



 

Jak wyglądało całe zamieszanie z „Samikiem”?

 

Z tego co słyszałem to Guillaume stał na drodze Bartka Neroja , jednak to jest kwestia interpretacji. Nam chodziło o moment podczas tej akcji, kiedy sędzia liniowy pokazał chorągiewkę w górze, co oznaczało, że piłka wracała po stronie antenki, po której nie można kontynuować gry. Właśnie to nas bardziej zdenerwowało… Była jeszcze sytuacja, kiedy całkiem przypadkowo piłka trafiła w mojego buta i wróciła na pole przeciwnika. Tymczasem sędzia pokazał, że piłka znalazła się w boisku. Chyba najbardziej kontrowersyjny był moment, kiedy będący w drugiej linii rozgrywający Politechniki, Bartek Neroj , walczył o piłkę rękoma nad siatką. Sędzia uznał, że ręce miał poniżej taśmy, my to rozumiemy, bo arbiter tego spotkania jest w lepszym położeniu i widzi lepiej sytuację niż zawodnicy. Ale po tej walce Bartek podbił piłkę do góry, a środkowy wystawia tą piłkę do atakującego i my tą akcję przegrywamy, dodatkowo otrzymując jeszcze kartkę. Całkiem niepotrzebnie tak się stało, ale to są emocje i pewnych rzeczy nie jest człowiek w stanie kontrolować .

 

Nie chcę się tutaj tłumaczyć, gdyż mieliśmy swoją szanse, aby wygrać to spotkanie. Nie podważając dobrej gry Politechniki, ten mecz sportowo przegraliśmy. Ale kto wie patrząc na wynik (trzy sety toczyły się na przewagi – przyp. red.), jaki byłby rezultat tego spotkania, gdyby dwa, trzy błędy popełnił przeciwnik. Wówczas wynik mógłby być zupełnie odwrotny .

 

Nie uważa pan, że Politechnika wyrasta na czarnego konia tych rozgrywek? Przykładowo z wami zdobyła cztery punkty…

 

To zależy kto, co ma na myśli. Dla mnie czarnym koniem tych rozgrywek jest kędzierzyńska ZAKSA. To drużyna, która od samego początku zajmuje pierwsze, drugie miejsce w tabeli, a nikt przed rozpoczęciem ligi nie stawiał jej tak wysoko. A Politechnika… Z tym zespołem spotkaliśmy się przed rozpoczęciem sezonu na turnieju w Krośnie. Większość tych chłopaków znamy doskonale. Muszę przyznać, że klub ze stolicy poczynił dobre zakupy, szczególnie para z Ukrainy – Gladyr – Kapelus robi wrażenie. Dla mnie zawodnikiem numer jeden we wczorajszym meczu był Robert Milczarek , który już w pierwszym spotkaniu w Jastrzębiu spisywał się wyśmienicie. Myślę, że taki zawodnik jak Rafał Buszek powinien po każdym meczu Milczarkowi kupować duże piwo (śmiech), bo robi za niego w drugiej linii czarną robotę. Dla mnie dobra postawa „Inżynierów” nie jest żadnym zaskoczeniem .

 

Przed Jastrzębskim Węglem kolejne trudne mecze. Za kilka dni mecz w Challenge Cup, a później przyjeżdża Skra Bełchatów.

 

Wspominałem przed meczem, że jesteśmy zawodowcami. Po meczach wygranych nie popadamy w euforię i nie żyjemy tymi wygranymi dniami czy tygodniami, gdyż od poniedziałku trzeba pracować, bo zbliża się kolejny mecz. Dobrze wiemy, że pycha i uwielbienie w sporcie mogą zostać bardzo szybko ukarane. Tak samo jest po meczach przegranych… Nie rozpaczamy tygodniami, miesiącami i nie przeżywamy tych porażek specjalnie bo w ten sposób się tylko się „dołujemy”. No cóż, w Warszawie przegraliśmy, mamy dobry materiał do analizy. Chętnie obejrzymy sobie ten mecz jeszcze raz, bo być może w ferworze walki mówiliśmy, że sędzia popełnia błędy, a być może on miał rację. Od poniedziałku przygotowujemy się do meczu pucharowego z Lokomitovem oraz do spotkania ze Skrą Bełchatów. Po tej porażce w stolicy będziemy mieli sobie coś do udowodnienia. Zdajemy sobie sprawę, że wiele osób w nas wierzy, także chcemy się >>odkuć<< w pucharze, a później czekamy na mistrza Polski, z którym w 2008r. na trzy spotkania nie przegraliśmy żadnego (śmiech). Także teoretycznie w tym meczu powinniśmy wystąpić w roli faworyta (śmiech) .

 

* Kacper Merk (Radio TOK FM), Piotr Kaszubski (Życie Warszawy) i Tomek Tadrała (Strefa Siatkówki)

źródło: inf. własna, Radio TOK FM, Życie Warszawy

nadesłał: ,

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2009-01-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved