Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Sławomir Szczygieł: Naszą siłą jest zespołowość

Sławomir Szczygieł: Naszą siłą jest zespołowość

- Wydaje mi się oczywiste, że człowiek chce się rozwijać i poprawiać swoje umiejętności. Ja zawsze staram się wziąć to, co najlepsze od moich kolegów z zespołu - mówi Sławomir Szczygieł.

Gdzie spędził Pan święta?

Sławomir Szczygieł: – Jak zawsze było rodzinnie. Byliśmy w tym roku w domu w Jastrzębiu. Niestety, nie było nam dane, aby pojechać do Strzyżowa, ale trudno. Być może za rok będzie więcej czasu, to tam pojedziemy.



Jakie życzenia noworoczne składali panu koledzy i znajomi?

Zawsze życzą tego samego – zdrowia. Wiadomo, że zdrowie jest w życiu najważniejsze.

Od wielu lat gra pan w polskiej lidze. A w którym z klubów czuł się Pan najlepiej?

Nie jest to proste pytanie. Wydaje się jednak, że był to jednak Rzeszów, gdyż tam właśnie grałem najdłużej i doskonale znałem to miasto. Jednakże nie ukrywam, że w Kędzierzynie również czuję się bardzo dobrze. Sam pochodzę z małej miejscowości – Strzyżowa, więc nie potrzeba mi do szczęścia jakiś centrów handlowych czy galerii, aby sobie zorganizować czas.

W tym roku wygraliście dwa bardzo ważne, być może przełomowe spotkania z Resovią – Pana byłym klubem. Jak Pan podchodzi do takich spotkań?

Wiadomo, że każdy ma sentyment do klubów, w których grał, zwłaszcza jeżeli jest to klub, gdzie się poznawało tajniki siatkówki i uczyło podstaw tego sportu. Takich rzeczy się nie zapomina. Poza tym wiadomo, że pozostaje tęsknota za miejscem dzieciństwa, a ponadto nigdy nie wiadomo, czy się nie wróci w to miejsce, stąd też trudno palić za sobą mosty. Z drugiej jednak strony każdy chce pokazać, że być może przydałby się danej drużynie, że za wcześnie z niego zrezygnowano – to zawsze wywołuje dodatkową motywację.

Za nami już 11 kolejek ligi. Wasze wyniki świadczą o was bardzo dobrze. Co pozwala wam zwyciężać kolejne zespoły?

Już wielokrotnie podkreślaliśmy, że tym chyba najważniejszym czynnikiem jest zespołowość. Wydaje się, że to jest właśnie nasza największa siła. Tak było i dzisiaj [rozmowa po meczu z Treflem – red.], gdy w trzecim secie przegrywaliśmy już siedmioma punktami, ale dzięki naszej wierze, wspólnym wysiłkiem zdołaliśmy odrobić straty i zwyciężyć.

Czym zaskoczyło was Jastrzębie – wasz jedyny pogromca?

Odpowiedź jest prosta: swoją dobrą grą. Naprawdę nie spodziewaliśmy się takiej ich dyspozycji. Wspaniale prezentował się zwłaszcza Samica, który zagrał tutaj w Kędzierzynie jak do tej pory swój najlepszy mecz w sezonie Jednakże z perspektywy czasu wiadomo było, że ta porażka musi przyjść. Dobrze, że mamy to już za sobą, bo z tą przegraną zeszło z nas ciśnienie. Już nikt nie wyczekuje naszej pierwszej porażki, my się jej nie musimy obawiać i możemy na luzie podchodzić do każdego spotkania.

ZAKSA nie należy do najwyższych zespołów w PlusLidze. Mimo to czasami potraficie ustawić na siatce zaporę nie do przejścia dla rywali. Czy to wynik jakiejś specjalnej taktyki?

Nie mamy jakieś recepty na wszystkich. Taktykę ustala się na każdego rywala oddzielnie. Tak jest z każdym elementem. Dzisiaj na przykład w zagrywce mieliśmy założenia, aby serwować tylko w Kocika. Czasami umawiamy się na pewne zagrania w odniesieniu do konkretnych ustawień. Trudno mówić o taktyce na cały sezon. Wracając jednak do bloku, to często tak jest, że wiele punktów przynosi właśnie ten element, który jest gdzieś ukryty, przed sezonem niedoceniany.

To już Pana drugi sezon w Kędzierzynie. Przed rokiem wszedł Pan do składu zamiast Damiana Domonika, a i w tym roku, gdy trener Stelmach potrzebuje wzmocnić środek, to zawsze może na Pana liczyć. Jaka jest Pana recepta na sukces?

Przed rokiem dano mi szansę, abym grał w tym zespole. Starałem się ją wykorzystać jak najlepiej i udało mi się wejść do pierwszej szóstki. W tym roku jest tak, że się z Wojtkiem wzajemnie uzupełniamy. Raz on gra więcej, raz ja – zależnie od dyspozycji danego dnia i potrzeb zespołu. A ja zwyczajnie staram się odwdzięczyć za to zaufanie, jakim obdarzono mnie, sprowadzając mnie do tej drużyny.

Mimo długiej kariery wydaje się, że wciąż stara się Pan wzbogacać swój warsztat i coś poprawiać. Jaka jest Pana recepta na to, aby nie osiąść na laurach?

Wydaje mi się to oczywiste, że człowiek chce się rozwijać i poprawiać swoje umiejętności. Ja zawsze staram się wziąć to, co najlepsze od moich kolegów z zespołu. W kolejnych klubach zawsze rozgrywający mi coś podpowiadali wskazywali, aby ta nasza współpraca układała się jak najlepiej. Tak jest i teraz z Michałem Masnym.

Czy wierzy Pan, że jest możliwe powtórzenie wyników z pierwszej fazy rozgrywek w rundzie zasadniczej?

Jasne, że tak. Wiadomo, że teraz zacznie się liczenie punktów i walka o miejsca w tabeli. Jednakże wierzę w to, że się uda.

W najbliższym czasie czeka Was również Puchar Polski. Jakie plany macie na te rozgrywki?

Sport polega na tym, że wychodzi się na parkiet po to, aby zwyciężać. My, jak każdy uczestnik, chcemy te rozgrywki wygrać. Na razie jednak przed nami pierwsza przeszkoda w drodze do triumfu. Zobaczymy, czy przyjdzie nam się zmierzyć z AZS-em Częstochowa czy Pamapolem Wieluń, choć pewnie większe szanse ma w tej parze wicemistrz Polski. Zależy nam na tych rozgrywkach, gdyż wygranie raptem kilu spotkań gwarantuje awans do Ligi Mistrzów. My jednak na razie koncentrujemy się na kolejnych spotkaniach w lidze, w kontekście których Puchar Polski jest dość odległą perspektywą.

*Rozmawiał Jacek Żuk (mosto.pl)

źródło: mosto.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2009-01-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved