Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Ciężki bój Resovii w Radomiu

PlusLiga: Ciężki bój Resovii w Radomiu

Niespodziewanie, występujący w roli faworyta w pojedynku z Jadarem Radom, rzeszowianie musieli podzielić się punktami z rywalem. Dzięki temu podopieczni Jana Sucha opuścili ostatnie miejsce w tabeli PlusLigi.

Resovia Rzeszów wygrała dzisiejszy pojedynek z Jadarem dopiero w tie-breaku. Dlaczego? Solidny zespół jest jak dobrze naoliwiona maszyna. Gorzej dzieje się, gdy jeden z elementów szwankuje, bądź całkiem przestaje działać. Gdyby nie kontuzja Krzysztofa Ignaczaka na początku trzeciego seta, Resovia prawdopodobnie rozbiłaby radomską drużynę 3:0. Brak najlepszego libero w Polsce po drugiej stronie siatki pozwolił Jadarowi urwać jeden punkt faworytom.

W pierwszej odsłonie goście objęli szybkie prowadzenie dzięki świetnej zagrywce Łukasza Perłowskiego, która sprawiała ogromne problemy radomskim siatkarzom. Rzeszowianie szybko doprowadzili do wyniku 2:7 uskrzydleni dopingiem kibiców, którzy licznie przybyli na mecz, by wspierać swoją drużynę. Żadnych problemów z przyjęciem nie miał ani Marcin Wika, ani Krzysztof Gierczyński, dlatego Ivan Ilić swobodnie rozgrywał piłki, adresowane najczęściej do Mikko Oivanena. Ten z kolei bez pardonu wykorzystywał każdą okazję do zdobycia punktu. Spokojnie omijał nawet potrójny blok gospodarzy. Radomianie natomiast nie kończyli swoich ataków, nabijali się na blok, bądź co chwila psuli zagrywkę. Set pierwszy pokazał różnicę co najmniej dwóch klas między tymi zespołami. Na drugą przerwę techniczną goście zeszli z siedmiopunktowym prowadzeniem. Trener Jan Such przeprowadził podwójną zmianę: za Żalińskiego wszedł Maikel Salas, a Macionczyka zastąpił Marcin Owczarski. Salas wystawił szybką piłkę na lewe skrzydło do Hernandeza, który skończył atak i ustanowił wynik 10:17, by po chwili inny Kubańczyk – Ihosvany Hernandez zaatakował z krótkiej. Potem Marcin Owczarski nie poradził sobie na pojedynczym bloku, a Resovia zakończyła akcję w kontrze. Przy wyniku 13:23 Marcin Wika zafundował Adrianowi Stańczakowi atomową zagrywkę, której młody libero nie dał rady przyjąć. Potem jeszcze Wojciech Żaliński splasował w aut i Resovia miała piłkę setową, którą skończył Łukasz Perłowski atakując z krótkiej.



Druga partia rozpoczęła się potrójnym blokiem rzeszowian na Hernandezie. Potem Oivanen zaserwował asa między Stańczaka i Hernandeza. Kolejny punkt gospodarze stracili przez błąd ustawienia, a po chwili ponownie na blok nadział się tym razem Wojciech Żaliński. Trudną zagrywkę Oivanena w końcu dokładnie przyjął Adrian Stańczak, a Marcin Kocik zaatakował z drugiej linii. Radomianie nie byli jednak w stanie dogonić gości, gdyż nawet jeśli wykonali skuteczną akcję, to po chwili serwowali w pół siatki, bądź na aut. Resovia posyłała swe zagrywki w stronę Hernandeza, radomianie natomiast w Gierczyńskiego, który dzisiejszego popołudnia przyjmował wręcz perfekcyjnie. Atak ze skrzydła Marcina Wiki doprowadził do wyniku 4:8. Później mimo słabego przyjęcia, Marcin Kocik przebił się przez podwójny blok. Zaraz potem zaserwował w siatkę, ale już w następnej akcji zaatakował z bardzo niewygodnej pozycji i zdobył szósty punkt przy jedenastu przeciwnika. Świetną akcją popisali się rzeszowianie przy wyniku 9:12, kiedy to Krzysztof Ignaczak wystawił z szóstego metra świetną piłkę do Oivanena, którą ten oczywiście uplasował w boisku gospodarzy. Potem widoczny zaczął być radomski środkowy – Grzegorz Kosok. Najpierw zaatakował z krótkiej, by po chwili wykonać zagrywkę, która zatańczyła na taśmie i wpadła w pole przeciwnika. Radomianie dostali wiatru w skrzydła. Żaliński atakował pewnie, nie wstrzymywał ręki, a Resovia popełniła kilka prostych błędów: Wika zaserwował w siatkę, a Ilić nie wystawił krótkiej w tempo do Perłowskiego i ten minął się z piłką. Radomianie doprowadzili do remisu, ale goście szybko sprowadzili ich na ziemię i ponownie odskoczyli na kilka punktów. W końcówce jednak Marcin Kocik obił potrójny blok, a Gierczyński zaatakował w taśmę. Przy wyniku 23:24 Ivan Ilić posłał piłkę do swojego największego pewniaka – Mikko Oivanena, który zakończył seta 23:25.

W trzeciej partii radomskie przyjęcie uspokoił Konrad Małecki. Rozgorzała walka punkt za punkt, Jadar już tak łatwo nie oddawał pola przeciwnikowi. Przy rezultacie 4:5 kontuzji doznał Krzysztof Ignaczak, którego na boisku zastąpił Aleksandar Mitrović. Nie tylko rzeszowianie zaczęli grać innym zawodnikiem na pozycji libero – także w Jadarze doszło do zmiany: Stańczaka zastąpił Hernandez. Gospodarze wyraźnie wyczuli swoją szansę na powalczenie w tym spotkaniu i konsekwentnie zagrywali właśnie w pierwszą strefę, gdzie przyjmował Mitrović. Taktyka opłaciła się, gdyż Serb grający nominalnie na pozycji przyjmującego, zupełnie nie radził sobie jako libero. Przy remisie 8:8 Arkadiusz Terlecki zaatakował z krótkiej, później Gierczyński nadział się na podwójny blok, a Kocik zdobył asa serwisowego. Radomianie doprowadzili do rezultatu 15:11. Goście jednak szybko odrobili stratę dzięki asowej zagrywce Gierczyńskiego i atakom Oivanena. Przy wyniku 19:18 Terlecki wygrał walkę na siatce z Perłowskim, a w następnej akcji zafunkcjonował radomski potrójny blok. Ljubomir Travica poprosił o czas, ale na niewiele to się zdało, gdyż Marcin Wika przyjął serwis Kocika na drugą stronę i z przechodzącej akcję zakończył Terlecki. Po chwili sytuacja się powtórzyła, tyle że niedokładnie odebrał Mitrović, a Żaliński przy siatce zdobył punkt. Seta trzeciego wynikiem 25:20 skończył Marcin Kocik atakiem z drugiej linii.

W czwartej partii radomianie nadal wykorzystywali osłabienie przeciwnika i ciągle posyłali zagrywki w stronę Mitrovicia, który wciąż nie mógł dograć dokładnej piłki do siatki, a Ivan Ilić musiał wystawiać z drugiej linii. Co prawda Gierczyński próbował wesprzeć kolegę i brać na siebie ciężar przyjęcia, lecz nie zawsze ta sztuka mu się udawała. Przy remisie 5:5 Konrad Małecki zafundował przyjezdnym asa serwisowego w dziewiąty metr. Potem zafunkcjonował radomski pojedynczy blok, Oivanen dotknął antenki i w następnej akcji zaatakował daleko w aut. Ljubomir Travica przeprowadził podwójną zmianę: na boisku pojawił się Paweł Woicki i Paweł Papke, którzy widocznie ożywili grę. Woicki od razu popisał się świetnymi wystawami za plecy do Gierczyńskiego i Gawryszewskiego, które pozwoliły nadgonić rezultat. Później jeszcze Paweł Papke obił blok radomian i już Resovia objęła jednopunktowe prowadzenie. Przy remisie 11:11 Małecki zaatakował z drugiej linii, a zaraz potem Papke po raz kolejny obił palce przeciwników. Woicki wykonał taktyczną zagrywkę, z którą gospodarze mieli problemy, jednak skutecznie akcję zakończył Konrad Małecki. Właśnie jego ataki i w części Żalińskiego pozwoliły na objęcie prowadzenia 15:13. Na przerwę techniczną gospodarze zeszli z dwupunktową przewagą. Przy tym rezultacie wyjechał również na wózku kontuzjowany Krzysztof Ignaczak, którego kibice pożegnali gromkimi brawami. Rzeszowianie po przerwie odrobili straty i na tablicy ukazał się wynik 18:20. Jednak potem stracili w jednym ustawieniu 6 punktów. Salas zaserwował w Mitrovicia, a ten przyjął tak niefortunnie, że piłka wyleciała w trybuny. Potem Kocik na pojedynczym bloku zatrzymał Gierczyńskiego. Następnie rzeszowianie popełnili błąd dotknięcia siatki. Tym samym pozwolili rywalom na wygranie czwartego seta 25:21.

Tie-break rozpoczął atak Gierczyńskiego w aut spowodowany złym przyjęciem. Sytuację naprawił jednak Marcin Wika, który fenomenalnie zaatakował z drugiej linii. Żadna z drużyn nie pozwalała jednak odskoczyć przeciwnikowi choć na kilka punktów. Przy remisie 4:4 Żaliński i Kosok zablokowali Wikę, a po chwili ponownie Kosok tym razem w parze z Małeckim zatrzymali Oivanena ze skrzydła. Trener Travica poprosił o czas. Zdekoncentrował tym Żalińskiego, który po przerwie zaserwował w siatkę, a zaraz potem Kocik wykonał atak w taśmę. Przy rezultacie 8:7 radomianie nie przyjęli zagrywki Wiki, a chwilę potem siatkarz dołożył jeszcze asa serwisowego. Później jednak trafił w siatkę. Nie inaczej jednak zachował się Grzesiek Kosok – również popsuł zagrywkę. Po stronie gości w polu serwisowym zameldował się Łukasz Perłowski. Jego zagranie przełamało palce świetnie przecież przyjmującego przez cały mecz Konrada Małeckiego. W następnej akcji sędzia odgwizdał piłkę niesioną po stronie gospodarzy, a Perłowski ciągle męczył zagrywką Małeckiego. Przy rezultacie 9:13 ciężar przyjęcia wziął na siebie Marcin Kocik, a atak zakończył Wojtek Żaliński. Radomianie podgonili wynik, ale Marcin Wika popisał się skutecznym atakiem i zakończył partię 13:15.

Za najlepszego zawodnika meczu uznano Marcina Wikę.

Jadar Radom – Asseco Resovia Rzeszów 2:3

(14:25, 23:25, 25:20, 25:21, 13:15)

Składy zespołów:

Jadar Radom: Maciończyk, Kocik, Terlecki, Żaliński, Pawliński, Kosok, Stańczak (libero) oraz S. Hernandez (libero), Salas i Owczarski

Resovia Rzeszów: Wika, Perłowski, Oivanen, Gierczyński, I. Hernandez, Ilić, Ignaczak (libero) oraz Mitrović (libero), Woicki, Papke i Gawryszewski

Zobacz również:

Wyniki 12. kolejki oraz tabela Plusligi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2009-01-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved