Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski mężczyzn > Konkurs czy farsa?

Konkurs czy farsa?

Nie milkną głosy na temat konkursu PZPS na trenera reprezentacji Polski mężczyzn. Padały nazwiska Julio Velasco, Bernardo Rezende, Hugh McCutcheona czy Steliania Moculescu. Tymczasem żaden z nich nie zdecydował się walczyć o schedę po Raulu Lozano - czytamy w "Sporcie".

17 stycznia coraz bliżej. W tym dniu poznamy nazwisko trenera, który będzie pracował z naszą kadrą siatkarzy. Kandydatów jest trzech: Daniele Bagnoli, Daniel Castellani i Grzegorz Wagner. W tym tygodniu wszyscy zaprezentują swoją wizję pracy z reprezentacją przed działaczami mającymi ocenić, który z nich najlepiej nadaje się na to stanowisko.

Patrząc na dorobek wspomnianych trenerów, faworytem jest Bagnoli. Jest jednym z najbardziej znanych włoskich trenerów. Odnosił sukcesy z Sisleyem Treviso, od dwóch lat pracuje w Dynamie Moskwa. Szkopuł w tym, że tak naprawdę nikt nie wie, czy Włoch faktycznie chce pracować w Polsce. Zgłosił się bowiem również do konkursu na trenera reprezentacji Rosji i jak sam przyznał, to go bardziej interesuje.



Dzwonił jego menedżer, pytał o ustalony plan spotkania, prosił o sprecyzowanie tematów, na jakie będziemy rozmawiać. To wszystko świadczy o jego profesjonalizmie i zaangażowaniu w nasz konkurs – mówił Artur Popko, przewodniczący komisji ds. wyboru trenerów kadry. – Ale szkoleniowiec będzie musiał jednoznacznie powiedzieć, czy chce pracować w naszym kraju, bo nie mamy zamiaru czekać na wybory w Rosji – dodał. W tej sytuacji wynik konkursu wydaje się przesądzony. W środowisku siatkarskim od dłuższego czasu krążą plotki, że następcą Lozano zostanie Castellani, a jego asystentem Wagner.

Wybór następcy Lozano zupełnie nie wyszedł szefom Polskiego Związku Piłki Siatkowej. Konkurs od początku przypominał farsę. Ogłaszając go działacze mieli wysokie mniemanie o swojej ofercie. Byli przekonani, że zgłoszą się do niego największe siatkarskie tuzy, że o pracy w Polsce wręcz marzą m.in. legendarny Julio Velasco, uchodzący za najlepszego szkoleniowca na świecie Brazylijczyk Bernardo Rezende czy wreszcie człowiek, który doprowadził Stany Zjednoczone do olimpijskiego złota w Pekinie – Hugh McCutcheon.

Życie okazało się brutalne. Najbardziej znani trenerzy nie odpowiedzieli na ofertę PZPS. – Nikt nie kontaktował się ze mną. Uznałem więc, że chyba nie jestem właściwym kandydatem dla polskiego związku. Rozumiem to. Przecież każdy może mieć swój pomysł na wybór selekcjonera – przyznał w jednym z wywiadów Velasco.

Do waszej federacji wysłałem tylko e-maila informującego, że chciałbym poznać warunki ewentualnej współpracy. Poza tym wciąż nie zakończyłem rozmów z Amerykanami o przedłużeniu kontraktu – odpowiedział z kolei na pytania polskich dziennikarzy McCutcheon. Zresztą okazało się, że to działacze PZPS dzwonili do Nowozelandczyka, by wysłał swoją kandydaturę. Wśród kandydatów zabrakło również utytułowanego Włocha, Ferdinando De Giorgi. Nie przeszkodziło to jednak szefom siatkarskiej centrali ogłosić, że jest jednym z faworytów do objęcia funkcji trenera naszych siatkarzy.

Zgłosili się za to m.in. Włoch Giuseppe Cuccarini, który chciał prowadzić naszą kadrę, ale żeńską, czy Brazylijczyk Jose Augusto Sabbatini znany z pracy w Indiach i Trynidadzie Tobago.

Dodajmy, że po spotkaniu ze wszystkimi kandydatami komisja zaopiniuje swoje typy zarządowi PZPS, który zaakceptuje ich wybór 16 stycznia. Nazwiska trenerów męskiej i żeńskiej reprezentacji poznamy natomiast dzień później.

*Więcej w Sporcie

źródło: Sport, wp.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
reprezentacja Polski mężczyzn

Więcej artykułów z dnia :
2009-01-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved