Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Marko Samardzic: Trzeba uwierzyć, że możemy wygrywać

Marko Samardzic: Trzeba uwierzyć, że możemy wygrywać

Trefl Gdańsk zanotował mało szczęśliwe otwarcie Nowego Roku. W meczu jedenastej kolejki osłabieni gdańszczanie nie sprostali drużynie z Kędzierzyna – Koźla. Nawet powrót na parkiet libero – Marko Samardzica, nie zrekompensował braku trzech podstawowych zawodników.

Tak wielu kontuzji w jednym zespole jeszcze nie widziałem. To naprawdę niesamowity pech – reprezentant Serbii rozkłada bezradnie ręce. I rzeczywiście, gdańszczanie nie mają w tym sezonie szczęścia, jeśli chodzi o zdrowie zawodników. Bruno Zanuto, który odpadł z gry, zanim tak naprawdę ta gra się zaczęła, jest na szczęście bliski powrotu na parkiet. Miał nawet przyjechać do Kędzierzyna, ale lekarz dopatrzył się na jego nodze opuchlizny.

W tym tygodniu jadę z Bruno na ostatnie już badania do Olsztyna i mamy nadzieję, że dostanie zgodę na grę – zapowiada kierownik drużyny z Gdańska Piotr Poskrobko. Dolegliwości Łukasza Kadziewicza nie są aż tak poważne i myślę, że w następnym meczu powinien być gotowy do gry. Co do pozostałych kontuzjowanych sytuacja nie jest już tak różowa. Trudno przewidzieć, kiedy wykurują się Bojan Janic i Dmitrij Skorij. Brak tych dwóch zawodników praktycznie wyklucza w tej chwili jakiekolwiek manewry na pozycji przyjmującego. Tym ważniejszy jest dla gdańszczan powrót na parkiet ich nominalnego libero.



Co prawda z moim zdrowiem jest już wszystko w porządku i nie odczuwam skutków tamtego urazu, miałem jednak ponad dwutygodniową przerwę w treningach. Ćwiczę normalnie dopiero od czterech dni, więc moja gra nie wygląda póki co tak, jak powinna. – tłumaczy Samardzic. Serb przyznaje też, że przychodząc do Polski, nie spodziewał się takiego rozwoju wypadków. Jesteśmy w bardzo trudnej sytuacji. Co chwilę wypada ktoś nowy, w zasadzie nawet nie ma jak trenować, bo jest nas za mało. Ważne jest, żeby zawodnicy beniaminka jak najszybciej zwarli swoje szeregi, bo powoli ich sytuacja w tabeli robi się niewesoła.

Musimy coś zmienić, żeby zacząć w końcu wygrywać i wywalczyć sobie pozostanie w PlusLidze. To jest dla nas w tej chwili najważniejsze. – zapewnia serbski libero. Nie będzie to jednak proste, zważywszy na pięć kolejnych porażek Trefla, a także rosnące najwyraźniej apetyty Delecty Bydgoszcz. Jeden z dwóch rywali gdańszczan do walki o ósemkę, po zmianie trenera przeszedł metamorfozę i raz po raz urywa punkty wyżej notowanym przeciwnikom. Wiadomo, że po pięciu przegranych meczach z rzędu nasza wiara w możliwość odniesienia zwycięstwa jest mocno zachwiana i będzie trudno się odbudować, ale musimy coś zrobić. Musimy ponownie uwierzyć, że możemy i umiemy wygrywać. – Samardzic podkreśla ogromną rolę psychicznego nastawienia do kolejnych spotkań. Teraz graliśmy z zespołami z czołówki, więc było trudno. Ale przecież z nimi też można wygrywać. Szkoda dzisiejszego trzeciego seta, gdy prowadziliśmy 18:11, a mimo to przegraliśmy tego seta i cały mecz. – sympatyczny Serb próbuje znaleźć przyczyny nagłego przestoju swojej drużyny. – Wydaje mi się, że u nas wyszedł brak pewności siebie i brak tzw. mentalności zwyciężania. Zaczęliśmy popełniać błędy, a nasi przeciwnicy potrafili to wykorzystać. To zresztą jest znakomity zespół i bardzo dobrze poukładany.

Czy zatem Trefl jest w stanie podnieść się z desek i ruszyć do walki? Wierzę, że tak będzie, wierzę, że razem z moimi kolegami powalczymy o miejsce w play offach. To jest dla nas teraz najważniejszy cel i na tym musimy się skupić. – gdański libero wydaje się rzeczywiście być przekonany, że możliwe jest odbudowanie jego zespołu. Jednocześnie dość spokojnie podchodzi do powrotu na parkiet kontuzjowanych przyjmujących. – Nie możemy liczyć na to, że wróci Bruno, wróci Bojan, a my nagle w cudowny sposób zaczniemy wygrywać. Zawodnik, który nie trenował miesiąc, dwa, czy trzy, potrzebuje dużo czasu, aby dojść do swojej normalnej dyspozycji. – tłumaczy Samardzic.

Gdańskim Lwom może pomóc przesunięcie trzynastej kolejki z uwagi na Mecz Gwiazd. Jedno z kluczowych spotkań – z Delectą Bydgoszcz – gdańszczanie rozegrają zatem dopiero pod koniec lutego, być może już w pełniejszym składzie. Tymczasem w Meczu Gwiazd prawdopodobnie zobaczymy dwóch przedstawicieli Trefla – Łukasza Kadziewicza i Marko Samardzica. Rzeczywiście, koledzy mówili mi o tym, że będę grał w tym spotkaniu, sam bym się nie dowiedział – śmieje się Serb. – Cieszę się na udział w tym meczu, bo myślę, że będzie tam dużo dobrej zabawy.

Zanim jednak dojdzie do tego luźniejszego pojedynku, gdańszczan czekają dwa spotkania. Pierwsze, w ramach pucharu Polski już w środę w Bydgoszczy. Gramy mecz pucharowy akurat w dniu, gdy przypadają prawosławne Święta Bożego Narodzenia. Może sprawię sobie prezent świąteczny i uda nam się wygrać – żartuje Serb. – Wasze Święta spędziłem w Gdańsku, razem ze swoją dziewczyną i bratem, który mnie odwiedził. A czego sobie życzyliśmy? Chciałbym, żeby Nowy Rok był dla nas dobry. Żeby było zdrowie i żeby moim zespołom dobrze się wiodło. Dlatego życzcie nam, żebyśmy zagrali w play offach, a mojej reprezentacji – może wygranej w Lidze Światowej. – z uśmiechem prosi Samardzic.

Zawodnik przyznaje też, że mimo noworocznych podsumowań, w tej chwili nie ma co rozpamiętywać, tego co było i co mogło być. Są rzeczy na które nie mamy wpływu. Jest jak jest, musimy zapomnieć o wyższych celach, przestać gdybać i skupić się na tym co najważniejsze. A najważniejsze jest teraz pozostanie w lidze.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2009-01-04

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved