Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > inne > Przeżyjmy to jeszcze raz…

Przeżyjmy to jeszcze raz…

fot. archiwum

Strefa Siatkówki na pierwszy dzień Nowego Roku 2009 przygotowała jeszcze jedno podsumowanie minionych 12 miesięcy. Tym razem wzięliśmy pod lupę całościowo poszczególne rozgrywki i zastanawiamy się co nas czeka w tym roku.

Jaki był to rok dla polskiej siatkówki? Jak to w sporcie bywa były chwile dobre i chwile złe, były sukcesy i były porażki. Co zatem się działo w mijającym roku? Udało się wprowadzić obie reprezentacje do Igrzysk, Polska była gospodarzem Final Four Ligi Mistrzów i Challenge Cup, przyznano nam organizację Mistrzostw Świata seniorów 2014, na kolejną kadencję prezesem PZPS wybrano Mirosława Przedpełskiego. To tylko te najważniejsze wydarzenia, bowiem działo się tyle, że nie da się opowiedzieć o tym w kilku zdaniach. Dlatego też nasze podsumowanie postanowiliśmy podzielić na kilka rozdziałów.

Rozdział pierwszy: Reprezentacja mężczyzn

Raz na wozie, raz pod wozem. To znane przysłowie doskonale obrazuje to, co prezentowała w kończącym się roku reprezentacja polskich siatkarzy. A oglądaliśmy ją tego sezonu wyjątkowo często. Zaczęło się już w styczniu, kiedy to podopieczni Raula Lozano osłabieni brakiem m. in. Mariusza Wlazłego , Michała Winiarskiego czy Grzegorza Szymańskiego udali się do tureckiego Izmiru walczyć o kwalifikację olimpijską. Porażki z Hiszpanią i Holandią sprawiły, że nie udało im się osiągnąć tego celu i o paszporty do Pekinu Paweł Zagumny i koledzy musieli bić się w maju w Espinho. W maju podczas turniejów w Olsztynie i Tallinie czekała naszych siatkarzy także batalia o udział w przyszłorocznych Mistrzostwach Europy. Rywalami były ekipy Węgier, Estonii oraz Czarnogóry. Przeciwnicy mało wymagający i wydawałoby się, że biało-czerwoni nie powinni mieć najmniejszych problemów z wywalczeniem przepustek do Turcji. Turniej w Olsztynie, który był jednocześnie Memoriałem Huberta Wagnera zresztą tylko to potwierdził. Popularne Orzełki nie straciły w nim nawet seta i tydzień później do Tallinu Polacy jechali wydawałoby się przypieczętować awans. Tam jednak stała się rzecz niezwykła. Po gładkim zwycięstwie z Węgrami Mariusz Wlazły i spółka dwa kolejne spotkania przegrali. W decydującym meczu z Estonią najpierw prowadzili 2:0 w setach, potem 10:5 w tie-breaku, ale to Estończycy cieszyli się ze zwycięstwa i awansu. Podopieczni argentyńskiego szkoleniowca swojej szansy musieli szukać we wrześniowych barażach z Belgią. Nic zatem dziwnego, że do Espinho na turniej ostatniej szansy wywalczenia olimpijskiej nominacji Piotr Gruszka i partnerzy jechali w nienajlepszych nastrojach, a kibice i fachowcy z niepokojem zasiadali przed telewizorami.



W Portugalii zobaczyliśmy jednak zupełnie inną reprezentację Polski. Reprezentację waleczną i gotową zrobić wszystko by osiągnąć swój cel. Skutek był taki, że po zwycięstwach bez straty seta kolejno z Portoryko, Indonezją oraz Portugalią można było odtrąbić awans. Huk kamienia spadającego z serc zawodników, trenerów i kibiców można chyba śmiało porównać do wybuchu bomby atomowej. Zanim jednak nasi zawodnicy pojawili się na olimpijskich parkietach musieli jeszcze wziąć udział w Lidze Światowej. Grupowi rywale: Japonia, Chiny oraz Egipt nie sprawili reprezentacji Polski zbyt wielu kłopotów, choć trzy mecze zakończyły się porażką. Po wygraniu grupy nagrodą oprócz miliona dolarów był wyjazd na turniej finałowy do Rio de Janeiro. Tam po dramatycznej porażce z późniejszym zwycięzcą USA oraz laniu od Serbii siatkarze Raula Lozano zostali sklasyfikowani na piątej pozycji. Znowu pojawił się niepokój, ale Argentyńczyk powtarzał, że jest bardzo spokojny o formę swoich podopiecznych podczas Igrzysk. I rzeczywiście miał rację, bo tam nasi siatkarze momentami grali lepiej niż na pamiętnym mundialu w 2006 roku. W grupie Marcin Możdżonek z kolegami przegrał tylko jedno spotkanie – z Brazylią, a w pokonanym polu pozostały takie zespoły jak Rosja czy Serbia. Zapach medalu wyraźnie unosił się w powietrzu. Nic z tego jednak nie wyszło. Czarnej środy 20 sierpnia od półfinału tych chłopaków dzieliły dosłownie dwie piłki. Jednak to Włochom w końcówce tie-breaka dopisało niesamowite szczęście, a trenerom, siatkarzom i wspaniałym polskim kibicom nie pozostało nic innego, jak tylko płakać i pocieszać się indywidualnymi wyróżnieniami dla Michała Winiarskiego , Sebastiana Świderskiego i Pawła Zagumnego . Nie był to jednak ostatni występ biało-czerwonych w tym roku.

Zmęczona, przybita i osłabiona kontuzjami reprezentacja musiała jeszcze zagrać z Belgią w barażach o ME. Gra nie jest najważniejsza, ale wynik – powtarzali wszyscy zgodnie. Ten był korzystny i po raz kolejny dało się słyszeć odgłos kamienia spadającego z serc, a Raul Lozano mógł godnie pożegnać się z pracą trenera siatkarskiej reprezentacji Polski.

Rozdział drugi: Reprezentacja kobiet

Kobieca reprezentacja Polski popularnością ustępuje męskiej, ale jej występy także cieszyły się sporym zainteresowaniem. Podopieczne Marco Bonitty tegoroczne występy rozpoczęły w styczniu od turnieju kwalifikacyjnego do Igrzysk Olimpijskich w niemieckim Halle. I o mały włos, a udałoby się zdobyć paszporty do Pekinu już tutaj, ale w finale lepsze okazały się Rosjanki i to Mistrzynie Świata mogły już w spokoju przygotowywać się do startu w stolicy Chin. Nasze siatkarki musiały jeszcze walczyć podczas turnieju interkontynentalnego w Japonii.

I co się odwlecze to nie uciecze można by powiedzieć, bowiem tym razem cel został osiągnięty i po raz pierwszy od ponad czterdziestu lat kobieca reprezentacja Polski w siatkówce mogła cieszyć się z przepustek do turnieju olimpijskiego. Małgorzata Glinka i koleżanki przegrały co prawda inauguracyjne spotkanie z Japonią, ale kolejne rozstrzygnęły już na swoją korzyść i po zwycięskim tie-breaku z Serbią można było oficjalnie oznajmić awans. Przed Igrzyskami nasze siatkarki czekała jeszcze batalia w Grand Prix. Marco Bonitta dał odpocząć swoim największym gwiazdom m. in. Glince i Skowrońskiej i postanowił sprawdzić zmienniczki. Skutek – tylko jedno wygrane spotkanie z Turcją. Jednym z niewielu pozytywnych akcentów była z całą pewnością postawa Joanny Kaczor , która w konsekwencji wsiadła potem w samolot lecący do Pekinu. Wydarzenia i atmosfera panująca wówczas w tej reprezentacji z całą pewnością nie służyła dobremu przygotowaniu do Igrzysk.

Najpierw ciosem dla kadrowiczek było odejście naszego złotka – Agaty Mróz-Olszewskiej , potem wielką awanturę wywołał Marco Bonitta najpierw wyrzucając ze zgrupowania Annę Barańską oraz Katarzyny Skowrońską i Skorupę , a potem je przywracając. Dziewczyny nie potrafiły potem znaleźć wspólnego języka ze swoim szkoleniowcem i konsekwencje były olbrzymie. Milena Sadurek i spółka wygrały w Pekinie tylko jedno spotkanie – z Wenezuelą. Po Igrzyskach Marco Bonitta podobnie jak Lozano pożegnał się z pracą w Polsce.

 

Rozdział trzeci: Rozgrywki krajowe

W 2008 roku wiele działo się także na naszych krajowych parkietach. Zarówno wśród mężczyzn, jak i wśród kobiet. Pierwsze cztery miesiące to dokończenie sezonu 20072008. W Polskiej Lidze Siatkówki czwarte z rzędu złoto wywalczyła PGE Skra Bełchatów nie dając najmniejszych szans rewelacji sezonu – AZS Częstochowa, gładko wygrywając w trzech meczach. Po brązowe medale sięgnęli zaś akademicy z Olsztyna również w trzech meczach pokonując Jastrzębski Węgiel. Z ligi spadła Delecta Bydgoszcz, by po chwili do niej powrócić po wycofaniu się Płomienia Sosnowiec.

O wiele bardziej zacięta była walka o Mistrzostwo Polski wśród kobiet. Muszynianka Muszyna potrzebowała pięciu spotkań z Farmutilem Piła by triumfować w Lidze Siatkówki Kobiet. Po brązowe krążki sięgnęły siatkarki Winiar Kalisz pokonując triumfatorki rundy zasadniczej BKS Bielsko-Biała. Z ligą pożegnały się zawodniczki Centrostalu Bydgoszcz, by po chwili, tak jak ich koledzy z Delecty, powrócić po wycofaniu się AZS AWF Poznań.

Równolegle odbywały się także rozgrywki o Puchar Polski. Wśród mężczyzn triumfowali akademicy z Częstochowy, pokonując pogromców Skry Bełchatów – Jastrzębski Węgiel. Ozdobą finału z całą pewnością, była niesamowita akcja w wykonaniu Dawida Murka . Wśród kobiet po to trofeum sięgnęły siatkarki Farmutilu Piła pokonując Winiary Kalisz.

W październiku ruszył też nowy sezon 20082009. Sezon szczególny, bowiem po raz pierwszy ze sponsorem tytularnym. Ligi wystartowały pod nazwami PlusLiga i PlusLiga Kobiet. Za nami już pierwsza część rundy zasadniczej. I tak wśród panów na pierwszym miejscu zakończyła ją naszpikowana gwiazdami PGE Skra Bełchatów, ale to nie podopieczni Daniela Castellaniego byli rewelacją sezonu, a ZAKSA Kędzierzyn- Koźle. Zawodnicy Krzysztofa Stelmacha wygrali pierwsze osiem spotkań, a zatrzymał ich dopiero Jastrzębski Węgiel. A największe rozczarowanie? Z całą pewnością beniaminek z Gdańska. Drużyna mająca w składzie takich zawodników jak Kadziewicz, Janic, Stancelewski, Samardzić czy Bednaruk nie powinna zajmować miejsca w dole tabeli. Wśród pań dzieliły i rządziły dwie drużyny – Muszynianka Muszyna i Aluprof Bielsko-Biała, które zajęły dwa pierwsze miejsca. Za rewelację sezonu można jednak śmiało uznać Centrostal Bydgoszcz, który zajął trzecie miejsce, który gdyby nie wycofanie się ekipy z Poznania grałby teraz w I lidze. Rozczarowała z całą pewnością Calisia Kalisz, która co prawda jest poważnie osłabiona, ale brązowy medalista ostatniego sezonu zajął dopiero przedostatnią, dziewiątą pozycję.

Rozdział czwarty: Europejskie puchary

To był naprawdę dobry rok dla polskich zespołów występujących w europejskich pucharach. Zacznijmy może od kobiet. Obie drużyny reprezentujące nasz kraj w Lidze Mistrzyń, czyli Winiary Kalisz i Farmutil Piła wyszły ze swoich grup. Żadnej z nich nie udało się jednak awansować do Final Four. Farmutil został zatrzymany przez późniejszego finalistę – Zarieche Odincovo, a Winiary Kalisz przez holenderskie Amstelveem skupiające w swych szeregach całą reprezentację Holandii. W Final Four mieliśmy jednak polskie akcenty w postaci występów Małgorzaty Glinki i Katarzyny Skowrońskiej-Dolaty. Ta druga wraz ze swoją drużyną nie tylko wywalczyła brązowy medal, ale także została najlepiej punktującą siatkarką imprezy. Blisko Final Four pucharu CEV był Aluprof Bielsko-Biała. Drogę do tego turnieju podopiecznym Wiktora Kreboka zagrodziła drużyna późniejszych triumfatorek – Scavollini Pessaro.

W listopadzie gra na europejskich parkietach rozpoczęła się na nowo. Do tej pory w Lidze Mistrzyń Muszynianka Muszyna wygrała dwa spotkania (z Perugią i Vakifbankiem Stambuł) oraz poniosła dwie porażki (Metal Galati oraz Vakifbank Stambuł) i nadal liczy się w walce o awans. Farmutil Piła natomiast wygrał do tej pory tylko jedno spotkanie z Amstelveen i praktycznie stracił szanse na wyjście z grupy. Od zwycięstwa do zwycięstwa natomiast kroczyły w tym roku siatkarki Aluprofu w pucharze CEV. Anna Barańska i koleżanki nie miały najmniejszych problemów z wyeliminowaniem Panatinaikosu Ateny i Dynama Panchevo.

Jeżeli chodzi o panów to niewątpliwie najważniejsze było to co działo się w łódzkim pałacu sportu, czyli Final Four Ligi Mistrzów z PGE Skrą Bełchatów. Ta spisała się fantastycznie i kiedy wielu już przed turniejem przypisywało Mistrzom Polski czwarte miejsce, ci sięgnęli po brązowe medale pokonując w tie-breaku Sisley Treviso. Dodatkowo nagroda dla najlepszego atakującego powędrowała do Mariusza Wlazłego . Nie wystąpił w nim niestety nasz drugi reprezentant – Jastrzębski Węgiel.

 

Gospodarzem Final Four Challenge Cup była Asseco Resovia Rzeszów. Ta jednak po porażkach z Cimone Modena i francuską ekipą zajęła czwarte ostatnie miejsce. Na osłodę pozostała nagroda dla najlepszego atakującego dla Pawła Papke . Mało brakowało, a w Final Four pucharu CEV wystąpiłby AZS Częstochowa, ale po wyeliminowaniu Iskry Odincovo przegrali w dramatycznym złotym secie z Noliko Masseik.

W listopadzie europejskie puchary podobnie jak u pań ruszyły na nowo.

Zaczęło się źle, bo od niemiłej niespodzianki w wykonaniu Asseco Resovii, która przegrała z mało znanym Metallurgiem Żłobin już w drugiej rundzie Pucharu Challenge. W lidze Mistrzów w tym roku Skra Bełchatów i AZS Częstochowa odniosły dwa zwycięstwa i poniosły także dwie porażki.Skra w grupie śmierci pokonała Panatinaikos Ateny i w pamiętnym meczu Iskrę Odincovo, przegrała na inaugurację z Friedrichshafen i rewanż w Odincovie. Młodzi chłopcy Radosława Panasa natomiast pokonali dwa razy CSKA Sofia i przegrali z Fenerbahce Stambuł i Iraklisem Saloniki. Oba zespoły zatem wciąż liczą się w walce o awans. Jastrzębski Węgiel i AZS Olsztyn przegrały swoje dwumecze w pucharze CEV i przeszły do Challenge Cup. Tam olsztynian wyeliminował Sisley Treviso. Jastrzębianie natomiast pokonali zespół z Portugalii i nadal walczą.

Rozdział piąty: Siatkówka plażowa

Tempo, jakiego w tym roku nabrał rozwój tej odmiany siatkówki w naszym kraju śmiało można porównać do japońskiego szinkhansena. Zdaniem wielu był to najlepszy rok polskiej siatkówki plażowej. I rzeczywiście sukcesów nie brakowało, szczególnie w kategoriach młodzieżowych. I tak: złote medale Mistrzostw Europy do lat 23 wywalczyła para Prudel/Fijałek , a Mistrzami Europy do lat 20 zostali Michał Kądzioła i Jakub Szałankiewicz . To jednak nie wszystko, bowiem brązowy medal Mistrzostw Świata do lat 19 wywalczyła para Wojtasik/Leźnicki , a srebro Mistrzostw Europy do lat 18 dołożyli Księgarek i Popek . Do tego trzeba dodać jeszcze trzecie miejsce Fijałka i Prudla w rozgrywkach CEV Nestea European Championschip.

Pojawiły się także pierwsze sukcesy w World Tourze. Mało brakowało, a w Manamie Prudel z Fijałkiem stanęliby na podium. Skończyło się na czwartym miejscu. Dobre szóste miejsce w tymże turnieju zajęli na dodatek Kądzioła i Szałankiewicz. Warto przy okazji wspomnieć, że w turniejach CEV nasi reprezentanci zdobyli najwięcej punktów rankingowych w historii, a w turniejach pod egidą FIVB najwięcej od 2000 roku. Latem odbyła się oczywiście także walka o Mistrzostwo Polski i wśród kobiet tytuł obroniły Katarzyna Urban i Joanna Wiatr , a wśród panów triumfowali Witczak z Lisieckim .

Rozdział szósty: Cdn., czyli co nas czeka w 2009 roku

Kończy się rok 2008, ale to nie oznacza końca siatkarskich emocji. Już po Nowym Roku siatkarze i siatkarki ponownie spotkają się na boisku. I jak zwykle będzie się dużo działo. Dokończone zostaną chociażby rozgrywki PlusLigi i PlusLigi Kobiet, a na dodatek jesienią rozpocznie się nowy sezon. Poznamy też zdobywców Pucharu Polski. Odbędą się mecze gwiazd PlusLigi i PlusLigi Kobiet. Nasi reprezentanci dokończą także swoje starty w europejskich pucharach, a pod koniec roku zaczną podbijać Europę na nowo.

Nie zabraknie też oczywiście ogromnych emocji związanych z występami obu naszych reprezentacji. Panowie będą walczyli w Lidze Światowej, w kwalifikacjach do Mistrzostw Świata, Memoriale Huberta Wagnera oraz najważniejszej dla nich imprezie roku – Mistrzostwach Europy w Turcji. Nasze panie natomiast czeka batalia w World Grand Prix, kwalifikacjach do MŚ. Priorytetem będą jednak podobnie jak u mężczyzn Mistrzostwa Europy. Jest to impreza tym ważna, że odbędzie się u nas w kraju. Jednak poza parkietem też będzie się dużo działo. Dowiemy się chociażby, którzy panowie poprowadzą nasze narodowe reprezentacje. Poznamy także najlepszych siatkarzy, najlepsze siatkarki, drużynę i trenerów mijającego roku.

Wrażeń więc na pewno nie zabraknie. A jaki będzie to rok dla polskiej siatkówki? Czy lepszy od 2008? Kiedy Skra Bełchatów odbierała brązowe medale Ligi Mistrzów w oczach niektórych zawodników pojawiły się łzy szczęścia. Czy takie obrazki będziemy oglądać w przyszłym roku? Nie pozostaje zatem nic innego jak tylko życzyć wszystkim, i zawodnikom, zawodniczkom, trenerom i sympatykom siatkówki jak najwięcej powodów do takich wzruszeń jak właśnie tam w Łodzi.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
inne

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2009-01-01

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved