Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Konrad Piechocki: Praca to moja pasja

Konrad Piechocki: Praca to moja pasja

Konrad Piechocki, prezes Skry Bełchatów został wybrany przez Gazetę człowiekiem najbardziej zasłużonym w rozwoju sportu w województwie łódzkim. - Praca jest dla mnie pasją, dlatego życzyłbym sobie nie mniejszej motywacji - tego życzyłby sobie w Nowym Roku 2009.

Jaki był dla pana 2008 rok?

Konrad Piechocki: Bardzo udany. Odnieśliśmy największy sukces w historii naszego klubu. Wiązał on się jednak z ogromnym stresem i presją, którą odczuwałem nie tylko ja, ale i wszyscy ludzie w Skrze. Udało się obronić mistrzostwo Polski, zorganizowaliśmy Final Four uważany za najlepszy w historii. To nie jest moja opinia, lecz pani Riet Ooms, wiceprezydenta europejskiej federacji, która tak napisała w swoim raporcie. Choć mogę teraz przyznać, że sceptycznie patrzyłem na to, że dostaniemy ten turniej. Na dodatek zajęliśmy w nim trzecie miejsce, a przecież każdy gorszy wynik byłby odebrany jako porażka. Wciąż pojawiają się opinie, że niczego wielkiego nie osiągnęliśmy, bo przecież to był nasz obowiązek. Nie zgadzam się, ponieważ w rywalizacji z tak silnymi drużynami jak Dynamo Kazań czy Sisley Treviso nie można wcześniej przypisać sobie sukcesu.



Ale Skra to Polski dream team…

Ale jako klub pierwszy raz graliśmy o taką stawkę. Podobnie zresztą było z większością zawodników. Jestem bardzo zadowolony, ponieważ pokazaliśmy w Final Four, że stać nas na grę jak równy z równym z najsilniejszymi zespołami na świecie. Moim zdaniem oprócz naszych siatkarzy, kluczowe znaczenie mieli kibice, bo bez 9 tys. wspaniale dopingujących ludzi nie udałoby się stworzyć wielkiego widowiska. A poza tym drużynie gra się wtedy łatwiej.

W sporcie zawsze łatwiej się coś zdobywa niż broni. Skra w 2008 roku miała jedną wpadkę, w Pucharze Polski.

Ale udało się wytrzymać ogromna presję i obronić mistrzostwo Polski. To wielka sprawa. Dzięki temu wyrównaliśmy rekord Mostostalu Kędzierzyn-Koźle, który cztery razy pod rząd zdobywał złoty medal. W jeśli chodzi o Puchar, to wreszcie mamy co odzyskiwać. Los sprawił, że w nowej edycji znów prawdopodobnie trafimy na Jastrzębski Węgiel, który nas w ubiegłym roku wyeliminował w półfinale. A to nie koniec, bo ścieżkę w drodze po puchar mamy trudniejszą niż w play-off ligi. Jeśli uda się pokonać Jastrzębski Węgiel, to kolejnym przeciwnikiem powinna być Resovia.

Czego pan sobie życzy w Nowym Roku?

Zdrowia i wytrwałości. Praca jest dla mnie pasją, dlatego życzyłbym sobie nie mniejszej motywacji. Jeśli chodzi o naszą drużynę, to chciałbym, by omijały nas kontuzje. Kolejne życzenie to trochę sportowego szczęścia, bo bez niego w sporcie trudno osiągnąć sukces.

* Całość wywiadu w Gazecie Wyborczej Łódź

Rozmawiał: Jarosław Bińczyk Gazeta Wyborcza Łódź

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2009-01-01

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved