Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Trefl bez punktów w Rzeszowie

PlusLiga: Trefl bez punktów w Rzeszowie

Siatkarze Asseco Resovii Rzeszów pokonali we własnej hali beniaminka PlusLigi - Trefl Gdańsk 3:1. Tym samym goście wracają do Gdańska bez punktów.

Obydwa zespoły przystąpiły do meczu, z dużymi brakami personalnymi. W ekipie znad Wisłoka zabrakło kontuzjowanych Michała Kaczmarka oraz Bartosza Gawryszewskiego, a Kubańczyk Ihosvany Hernandez był w meczowej 12-stce, lecz nie wystąpił w meczu, bowiem nie doszedł jeszcze do pełni sił. W Treflu nie wystąpił kontuzjowany od początku sezonu Brazylijczyk Bruno Zanuto, a także serbski przyjmujący Bojan Janić.

Resovia, w porównaniu z poprzednim meczem ligowym, zaczęła w nieco innym ustawieniu. Trener Ljubo Travica dał szansę gry od pierwszych minut Piotrowi Łuce. Na środku siatki obok Łukasza Perłowskiego tym razem wystąpił 21-letni Tomasz Kusior, co w dużej mierze wymuszone było kontuzjami aż trzech środkowych w drużynie z Rzeszowa.



Mecz udanie od ataku z prawego skrzydła rozpoczął Wojciech Winnik i Trefl objął prowadzenie. Początek był bardzo wyrównany, jednak Gdańsk zdobywał głównie punkty po błędach rywala. Po udanym bloku Perłowskiego oraz punktowej zagrywce Łuki Resovia na pierwszej przerwie technicznej prowadziła 8:5. Paweł Woicki często uruchamiał swoich środkowych, co mogło świadczyć o dobrym przyjęciu w drużynie. Dobrze w szeregach gości spisywał się Winnik i w dużej mierze dzięki niemu Trefl zniwelował minimalną przewagę Resovii. Przy stanie 22:18 kontuzji nabawił się serbski libero gdańszczan, Marko Samardzić i do końca meczu musiał zastępować go Dmitryj Skoryj. Ekipa z Trójmiasta pomimo tego nie zamierzała składać broni i chwilę później na tablicy widniał wynik 23:23 . O czas zmuszony był poprosić szkoleniowiec „Pasów” – Ljubo Travica. Przerwa nie wytrąciła z równowagi żadnej z drużyn, lecz więcej nerwów zachowali rzeszowianie, którzy ostatecznie zwyciężyli na przewagi – 28:26.

Druga partia zaczęła się dość nietypowo, bowiem żółtą kartkę za dyskusje z sędzią otrzymał Jakub Bednaruk i Resovia objęła prowadzenie, można by rzec bez żadnego wysiłku. Chwilę później, po udanym ataku Woickiego było już 3:1 dla Sovii. Popularny „Mały” potwierdził w ten sposób, że pomimo swego niewielkiego wzrostu jest skocznym zawodnikiem i również potrafi skutecznie zaatakować. W drużynie gości świetnie spisywał się Łukasz Kadziewicz, którego bardzo często uruchamiał Bednaruk. Po przerwie technicznej miejscowi objęli 4-punktowe prowadzenie, a prawdziwym liderem w ataku okazał się być Aleksandar Mitrović. Zawodnicy Trefla nie potrafili poradzić sobie ze skutecznie grającą Resovią. Wypracowanej przewagi gospodarze nie oddali już do końca seta, wygrywając pewnie – do 20.

W secie trzecim od początku toczyła się wyrównana walka, jednak tuż przed przerwą techniczną przyjezdni wypracowali sobie 3-punktową przewagę. Na środku siatki ponownie zachwycał skutecznością Łukasz Kadziewicz, jednak to co udawało się w ataku, nie do końca przekładało się na zagrywkę, która reprezentantowi Polski, w tym dniu, wyraźnie „nie siedziała”. Resovia zdołała jeszcze wyrównać (11:11), lecz po czasie, o który poprosił trener Wojciech Kasza, coś jakby zacięło się w rzeszowianach. Gdańszczanie odskoczyli na kilka punktów i chwile potem było już 21:16 dla gości po udanym bloku Świrydowicza na Perłowskim. Pomimo ambitnej walki Resoviacy nie umieli znaleźć recepty na poprawnie grający Trefl i w rezultacie set zakończył się zwycięstwem Gdańska – 25:19.

Czwartą partię meczu ponownie lepiej zaczęli goście. Na pierwszej przerwie technicznej prowadzili 8:6 i gdy wydawało się, że Trefl złapał wiatr w żagle, z dalekiej podróży wrócili gospodarze, którzy odrobili straty (9:8) i wyszli na prowadzenie. Wyśmienicie w ataku spisywał się Mitrović, którego w tym dniu było bardzo ciężko zatrzymać na lewym skrzydle. Serb kończył praktycznie wszystko i to po jego ataku Resovia wyszła na prowadzenie 16:13. Po przerwie Mikko Oivanen popisał się asem serwisowym. Kiedy wydawało się, że już nic nie może odebrać rzeszowianom zwycięstwa, przy zagrywce Bednaruka, Trefl zdobył 3 kolejne punkty i goście zniwelowali straty do 2 oczek (19:17). Ku uciesze kibiców, którzy w komplecie zebrali się w tym dniu, by dopingować swoją drużynę, miejscowi szybko opanowali sytuację – po asie Kusiora i bloku na Winniku było już 22:17. Trefl bezskutecznie próbował nawiązać walkę, doprowadzając do stanu 23:20, jednak set zakończył się zwycięstwem gospodarzy 25:21.

Mecz pokazał, że Resovia ma naprawdę wyrównany skład w obecnym sezonie i na pewno będzie się liczyć w walce o medale. Nominalni zmiennicy pokazali się z bardzo dobrej strony i obnażyli słabości Trefla. Beniaminek pomimo ambitnej postawy znowu pozostaje bez punktów, lecz zawodnicy z Trójmiasta nie załamują rąk i obiecują walkę w pozostałych spotkaniach, o czym mówi kapitan zespołu Jarosław Stancelewski: – Przystąpiliśmy do tego meczu w bardzo osłabionym składzie. W trakcie meczu wypadł nam Marko Samardzić. Mieliśmy praktycznie „gołą” szóstkę do grania, pomijając zmiany na środku oraz na rozegraniu. Na pewno nie cieszy wynik, chociaż w jakimś minimalnym stopniu pozbieraliśmy się po tych dwóch poprzednich porażkach. Ta porażka na pewno nie pomoże nam odbić się jeśli chodzi o punkty, ale myślę, że doda nam pewności siebie i wiary w zespół. W przyszłości powinno być lepiej.

MVP spotkania został wybrany Piotr Łuka.

Asseco Resovia Rzeszów – Trefl Gdańsk 3:1

(28:26, 25:20, 19:25, 25:21)

Składy zespołów:

Resovia Rzeszów: Woicki, Oivanen, Kusior, Perłowski, Łuka, Mitrović, Ignaczak (libero) oraz Papke, Gierczyński, Wika

Trefl Gdańsk: Winnik, Serafin, Bednaruk, Kadziewicz, Stancelewski, Kocik, Samardzic (libero) oraz Skoriy, Szulik, Świrydowicz, Kruk

Zobacz również:

Tabela i wyniki 9. kolejki Plusligi mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2008-12-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved