Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > PGE Skra: Kibice nam pomogli

PGE Skra: Kibice nam pomogli

- Dla takich chwil warto żyć - skomentował spotkanie z Iskrą Odincowo Konrad Piechocki, prezes PGE Skry Bełchatów. Dzięki wygranej mistrzowie Polski są znacznie bliżej awansu do kolejnej rundy Ligi Mistrzów.

To miał być kluczowy mecz dla drużyny z Bełchatowa. – Gdybyśmy przegrali, awans znacznie by się oddalił – uważa Dawid Murek, najlepiej punktujący zawodnik Skry. Teraz jednak sytuacja jest znacznie lepsza, bo prawdopodobnie nawet jedna wygrana w trzech ostatnich kolejkach da awans do następnej rundy. A mistrzowie Polski spotkają się kolejno z Iskrą (na wyjeździe), Panathinaikosem Ateny (w Łodzi) i z VfB w Friedrichshafen.

Szefowie Skry nie ukrywali obaw związanych z przeniesieniem spotkania z Bełchatowa do Łodzi. Po pierwsze dlatego, że nie byli pewni, czy wielka hala się zapełni. Liczyli na ok. 6 tys. kibiców, a przyszło ponad 3 tys. więcej, choć mecz był w środku tygodnia. Po drugie, drużyna – co podkreślali zawodnicy – grała na wyjeździe, bo w Pałacu Sportowym ćwiczyli jeden dzień dłużej od przeciwników. A jednak udało się. – Opłaciło się podjąć ryzyko i zagrać w Łodzi – cieszył się Piechocki. Jego drużyna jest więc niepokonana na wyjeździe, bo wszystkich trzech porażek doznała w hali Energia.



Bełchatowscy siatkarze podkreślają, jak bardzo pomogli im kibice. – Nie wierzyłem własnym oczom, kiedy przed rozpoczęciem gry zobaczyłem, że w hali nie ma wolnych miejsc. A przecież był to środek tygodnia – opowiada Daniel Pliński. Dawid Murek, jego kolega z zespołu, podkreśla, że przy tak wielkim dopingu nie można było zagrać słabiej.

Przed spotkaniem trener gości Zoran Gajić twierdził, iż bardzo się cieszy, że jego drużyna zagra przy dziewięciotysięcznej publiczności. – Daj Bóg, żeby na każdym meczu siatkarskim było tylu ludzi. Moim zawodnikom to tylko pomoże – zapowiadał. Po zakończeniu pojedynku zmienił zdanie. – Nie poradziliśmy sobie z presją 9 tys. kibiców – podsumował.

Skra była znakomicie przygotowana pod względem taktycznym. – Przeciwnicy grali tak, jak mieli zagrać – ocenia Pliński, który zaliczył aż cztery punktowe bloki. W sumie zdobył 11 punktów, o dwa więcej niż wszyscy środkowi Iskry – Aleksiej Kuleszow, Anton Astaszenkow i Andriej Jegorczew. Ten ostatni wszedł dopiero w trzecim secie, bowiem dzień wcześniej doznał lekkiej kontuzji. – Trochę bolały mnie plecy, więc nie chcieliśmy ryzykować – opowiadał. Przyznał jednak, że jego występ od początku raczej niczego by nie zmienił, bo Skra grała rewelacyjnie. – Tutaj nikt by z nią nie wygrał – podsumował.

Spotkanie pokazało, jak wielkim atutem jest wyrównany skład. Daniel Castellani dokonał jednej zmiany – w podstawowej szóstce zagrał Marcin Możdżonek, który zastąpił Radosława Wnuka, świetnie spisującego się w poprzednich spotkaniach. Był to strzał w dziesiątkę, bo najmłodszy ze środkowych zagrał świetnie. Oprócz swoich normalnych atutów, jak blok i atak (po 4 pkt), dorzucił dwa asy serwisowe, które zdobył na nie byle kim, bo słynnym Aleksieju Werbowie.

Wracając do taktyki, to ogromne wrażenie zrobiła gra Skry w obronie. Tam, gdzie leciała piłka po atakach rywali, niemal zawsze był jeden z bełchatowskich zawodników. Znakomicie spisywał się Piotr Gacek, który pokazał, że nie jest gorszy od słynnego Werbowa.

Za to Pliński zrobił sobie świetny prezent urodzinowy – w środę skończył bowiem 30 lat. – Od początku meczu spotykały mnie same przyjemne niespodzianki – opowiada. – W pierwszym secie zauważyłem, że na trybunach jest moja żona z córką, choć wszystko wskazywało, iż nie zdąży przyjechać. Kolejną było 9 tys. wspaniale dopingujących kibiców i wreszcie wygrana w świetnym stylu. Najgorsze jest to, że po skończeniu 30 lat nie jestem już młodym i perspektywicznym zawodnikiem(śmiech).

Dzięki pokonaniu Iskry mistrzowie Polski wyszli na pierwsze miejsce w grupie F, zwaną grupą śmierci. Korzystniejszym bilansem małych punktów wyprzedzają Rosjan. Ale dziś późnym wieczorem Friedrichshafen podejmuje Panathinaikos. Do kolejnej fazy bezpośrednio awansują dwie drużyny, ale to nie koniec, bo cztery z najlepszym bilansem, które zajmą trzecie miejsca w sześciu grupach, też zagrają dalej.

źródło: Gazeta Wyborcza

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Więcej artykułów z dnia :
2008-12-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved