Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Łódź pokochała Skrę

Łódź pokochała Skrę

Łódź jest spragniona wielkiego sportu i nie zasługuje na to, by ligowe drużyny z tego miasta nie grały na najwyższym poziomie. Wczorajszy mecz PGE Skry Bełchatów z Iskrą Odincowo udowodnił, że łodzianie kochają Skrę nie mniej niż ŁKS czy Widzew.

Od rana przed kasami hali MOSiR ustawiały się kolejki chętnych do kupienia ostatnich biletów. To samo było we wtorek, gdy po raz pierwszy bilety trafiły do kas w Łodzi. Nikogo nie zrażają ceny biletów, jak na klasę widowiska niezbyt wygórowane, ale także i nie tanie. W Łodzi wielka impreza sportowa zawsze znajdzie kibiców, którzy w takich sytuacjach nie liczą się z kosztami.

Dwie godziny przed meczem przed halą przy ul. Skorupki zaczęli pojawiać się kibice. Niektórzy, jak zwykle przy siatkarskich imprezach, ubrani byli w narodowe barwy, ale większość zdawała sobie sprawę, że w Łodzi gra nie reprezentacja Polski, a jej mistrz.



W Łodzi wczorajszego wieczoru pobity został rekord liczby kibiców w tegorocznej edycji Ligi Mistrzów. Do tej pory rekordzistą był słoweński Bled, który na jednym z meczów zgromadził niewiele ponad cztery tysiące widzów. Skra i jej wspaniali sympatycy, nie tylko z Bełchatowa i Łodzi, ale niemal z całego województwa łódzkiego, ten rekord wczoraj pobili ponaddwukrotnie. I jeśli znów zostanie pobity, to prawdopodobnie… również w Łodzi, w kolejnych meczach bełchatowskiej drużyny. Tegoroczny Final Four zaplanowany jest w Pradze. Trudno przypuszczać, by na turniej, w którym nie zagra czeska drużyna, wybrało się dziewięć tysięcy Czechów.

Ubiegłoroczny rekord również należał do Łodzi, bo 9 tysięcy kibiców wybrało się na turniej finałowy Ligi Mistrzów.

Gra w Łodzi przy tak licznej publiczności jest wielkim przeżyciem i przyjemnością – mówi Mariusz Wlazły, gwiazdor bełchatowskiego zespołu.

Siatkarze mistrzów Polski nie narzekają, że klub zdecydował się na rozgrywanie meczów Ligi Mistrzów w Łodzi, choć sprawia im to pewną trudność. – Wiadomo, że naszą salę znamy lepiej, ale możliwość stworzenia widowiska z tyloma tysiącami kibiców jest ważniejsza – deklaruje trener Daniel Castellani.

Gdy kilka lat temu prezes Skry Konrad Piechocki w jednym z wywiadów powiedział, że Skra jest dobrem narodowym, wielu kibiców pukało się w głowę. Ale jeśli zespół klubowy w obcym mieście potrafi zgromadzić na trybunach dziewięć tysięcy widzów, to znaczy, że ma charakter ponadregionalny.

Imprezy siatkarskie w Polsce, a przede wszystkim w Łodzi, mają specyficzny klimat, co podkreślają zawodnicy zagraniczni. Stephane’a Antiga, francuski gwiazdor Skry, po marcowym turnieju finałowym Ligi Mistrzów przyznał, że nie przeżył jeszcze w swojej karierze tak wspaniałego turnieju, a przecież grał na wielu wielkich imprezach. Coroczne mecze reprezentacji Polski w Lidze Światowej, nawet z bardzo przeciętnymi drużynami, zawsze gromadzą tłumy na trybunach hali MOSiR, a siatkarze uwielbiają tu grać.

Za kilka miesięcy Łódź wzbogaci się o największą i najbardziej nowoczesną halę w Polsce. Zbudowanie takiej drużyny jak PGE Skra Bełchatów wydaje się koniecznością. W końcu hala nazywana jest widowiskowo-sportową. Dobrze byłoby, gdyby obok widowisk był w niej zatem również sport. Sport, który kochają łodzianie, dopingujący wczorajszego wieczoru Skrę Bełchatów jak własną drużynę.

źródło: Dziennik Łódzki

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Więcej artykułów z dnia :
2008-12-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved