Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Puchar, który siatkarzom AZSu jest nie na rękę

Puchar, który siatkarzom AZSu jest nie na rękę

Sisley Treviso to pierwszy rywal siatkarzy AZSu UWM w Challenge Cup. Jak się okazuje, udział w tych rozgrywkach, to jest dla olsztynian nie tylko okazja do zaprezentowania swoich umiejętności na europejskich parkietach, ale też spory kłopot.

Akademicy z Olsztyna przygodę na europejskich parkietach w tym sezonie rozpoczęli od Pucharu CEV, zwanego także Pucharem Konfederacji. Los nie był łaskawy dla podopiecznych Mariusz Sordyla, na początku krzyżując ich drogę z Lokomotivem Biełgorod, czyli kilkakrotnym złotym medalistą mistrzostw Rosji. Wprawdzie pod względem sportowym trudno było sobie wymarzyć bardziej utytułowanego rywala, jednak olsztyńskim działaczom sen z powiek ściągała nie tyle rywalizacja na boisku, co koszty związane z meczem wyjazdowym, jakie musieli ponieść. Przypomnijmy, za podróż drużyny do Rosji w dwie strony (1154 km w linii prostej) klub zapłacił prawie 40 tys zł. Nie jest to mała kwota dla żadnego zespołu, a dla będącego w niezwykle trudnej sytuacji AZS-u (od początku sezonu bez strategicznego sponsora) to wręcz olbrzymi wydatek. Nic więc dziwnego, że wiadomość, kto będzie kolejnym rywalem, w mniej prestiżowym Challange Cup (z Pucharu CEV odpadli po dwóch porażkach z Lokomotivem 0:3) w Olsztynie przyjęto z mieszanymi uczuciami.

W tym roku rozgrywki pucharowe schodzą dla nas jakby na drugi plan – mówi wprost Paweł Zagumny, rozgrywający AZS UWM. – Tego się głośno nie mówi, ale naszego klubu nie stać, nie mamy pieniędzy, żeby jeździć na zagraniczne mecze. Trafiliśmy na Sisley, bardzo dobrego rywala, z którym ewentualna porażka na pewno nie będzie wstydem. Nikt z nas oczywiście nie zakłada najgorszego scenariusza, ale wystarczy porównać składy obu zespołów i chyba wszystko jest jasne. Na boisko wyjdziemy skoncentrowani i będziemy grali najlepiej, jak potrafimy. Prawda jest jednak taka, że w tym sezonie możliwości jakie mamy, są dużo, dużo mniejsze od tych w minionych latach.



Sisley Treviso to rzeczywiście niezwykle wymagający rywal, który stawiany jest w roli faworyta środowego pojedynku. Nie można jednak zapominać, że olsztynianie po ostatnich dwóch przegranych w PlusLidze (z Resovią Rzeszów 1:3, z Zaksą Kędzierzyn-Koźle 0:3) bardzo potrzebują meczu, w którym odbudują swoje morale.

Przegraliśmy dwa pojedynki z czołówką naszej ligi, ale trzeba też przyznać, że mogliśmy w nich ugrać trochę więcej – przyznaje Paweł Zagumny. – Teraz przychodzi spotkanie z Treviso, potem wracamy do ligi. W tym sezonie musimy się skupić na PlusLidze. Nie mamy aż tylu tak ogranych zawodników, by pozwolić sobie na grę i w pucharach, i w lidze. Miejmy nadzieję, że tak źle jak z Biełgorodem nie będzie i powalczymy na boisku trochę dłużej.

Najbliższy przeciwnik akademików obecnie we włoskiej ekstraklasie spisuje się poniżej oczekiwań – po 11 kolejkach z 16 pkt zajmuje 7. pozycję w tabeli. Prowadzi Itas Diatec Trentino, który uzbierał 28 oczek. Ubiegły sezon Sisley zakończył jednak tuż za podium, a w przeszłości m.in. czterokrotnie triumfował w Lidze Mistrzów, Pucharze CEV czy Top Teams Cup (obecnie Challange Cup). W składzie drużyny z Treviso nie brakuje byłych i obecnych reprezentantów Włoch (np. Alessandro Fei, Alberto Cissola), Brazylii (Ricardo Garcia) czy Niemiec (Stefan Hubner).

Halę Urania szczególnie miło wspomina Ricardo Garcia, czyli aktualny mistrz świata. W lutym tego roku w stolicy Warmii i Mazur gościł jako zawodnik Pallavolo Modena, co ciekawe także w ramach Pucharu Challange. Wówczas jego zespół po zwycięstwie 3:2 awansował do Final Four.

Umiejętności brazylijskiego rozgrywającego doskonale zna Paweł Zagumny, który podczas mistrzostw świata w 2006 r. w Japonii o statuetkę najlepszego rozgrywacza rywalizował właśnie z Ricardo. Ostatecznie wyróżnienie to otrzymał Polak, który jednak bardzo komplementował grę Garcii.

Nie mówiłem wówczas, że on powinien dostać statuetkę. Mówiłem, że on jest najlepszy – przypomina Zagumny. – Myślę, że nadal jest najlepszy, mimo że dawno go nie widzieliśmy w reprezentacji Brazylii. Jak się gra, na pewno nie zapomniał i pokaże to w Olsztynie.

Początek środowego meczu 1/16 finału Challenge Cup w hali Urania o wyjątkowo późnej porze – godz. 20.30. Transmisję przeprowadzi Polsat Sport. Rewanż za tydzień we Włoszech.

*Autor – Michał Koronowski

źródło: sport.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Więcej artykułów z dnia :
2008-12-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved