Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski mężczyzn > Czy najlepsi siatkarscy trenerzy zechcą Polskę?

Czy najlepsi siatkarscy trenerzy zechcą Polskę?

Dwunastu kandydatów na trenera polskich siatkarzy. Skusić najbardziej utytułowanych Hugha McCutcheona i Daniele Bagnoliego będzie bardzo trudno. W ostatniej chwili do listy dołączył młodszy brat tego ostatniego - Bruno. Nazwisko nowego selekcjonera mamy poznać 17 stycznia.

Środa rozpoczęła się od sensacyjnej deklaracji McCutcheona. Nowozelandczyk, który z USA zdobył mistrzostwo olimpijskie w Pekinie, na pytanie „Super Expressu”, czy będzie prowadził naszą reprezentację, odpowiedział: – Nie tak szybko, przecież nie zgłosiłem się oficjalnie do konkursu. (…) Do waszej federacji wysłałem (…) tylko e-maila informującego, że chciałbym poznać warunki ewentualnej współpracy. Poza tym wciąż nie zakończyłem rozmów z Amerykanami o przedłużeniu kontraktu.

39-letni McCutcheon nie spełnił zatem warunków konkursu, w dodatku zdaniem Andrzeja Warycha z PZPS to ktoś ze związku zadzwonił do niego i poprosił o zgłoszenie się do konkursu. I jego kandydatura została przyjęta. – Nowozelandczyk przysłał swoje CV i wyraził zainteresowanie posadą. Dla nas to oferta pracy – tłumaczy Artur Popko, wiceprezes PZPS i szef komisji oceniającej kandydatury, która zebrała się wczoraj po raz pierwszy.



Nieoficjalnie Gazeta Wyborcza dowiedziała się, że Nowozelandczyk chciałby zarabiać nawet 300 tys. dolarów za sezon, czyli blisko dwa razy więcej, niż dostawał – biorąc pod uwagę podstawową pensję – Raul Lozano. Dlatego podpisanie z nim kontraktu może okazać się nieosiągalne dla związku.

Daniele Bagnoli i jego ekipa

Najbardziej utytułowanym obok McCutcheona pośród pretendentów jest Daniele Bagnoli. Ośmiokrotnie zdobywał mistrzostwo Włoch (sześć razy z Sisleyem Treviso, dwa razy z Modeną), pięć razy wygrywał Ligę Mistrzów, teraz prowadzi Dynamo Moskwa, z którym zdobył już mistrzostwo i Puchar Rosji. W przeciwieństwie do McCutcheona 55-letni Włoch twierdzi, że rzeczywiście przysłał do PZPS – z własnej woli – coś w rodzaju oferty.

Dlaczego „coś w rodzaju oferty”? – Wysłałem sygnał, że praca z waszą kadrą może mnie interesować – powiedział „Gazecie”. – Dokumenty zawierają informacje o mnie oraz sztabie moich stałych współpracowników, asystencie Roberto Piazzy oraz specjaliście od przygotowania fizycznego Alessandro Guazzaloce, z którymi się nie rozstaję od wielu lat. Czy jest coś jeszcze w mojej przesyłce, nie powiem, to są sprawy między mną a związkiem. W ogóle nie powiem już ani słowa. Czekam na ruch PZPS. Ofert dostajemy [Bagnoli używa liczby mnogiej, myśląc o współpracownikach] z całego świata mnóstwo. I od federacji krajowych, i od klubów, w tym oczywiście klubów włoskiej Serie A – zakończył Bagnoli.

O niektórych propozycjach dla Włocha wiadomo. Z Półwyspu Apenińskiego dochodzą wieści, że jego powrotu chciałby Sisley Treviso, a według dziennikarza moskiewskiego „Sport Ekspressu” Bagnoli jest także kandydatem na selekcjonera reprezentacji Rosji. Gdyby tamtejsza federacja rzeczywiście wycelowała we Włocha, szanse PZPS na jego zatrudnienie radykalnie by zmalały. Pieniędzy na siatkówkę mają bowiem Rosjanie więcej niż ktokolwiek w świecie. I chętnie je wydają.

Z Bagnolim pracował w Serie A – jeszcze jako zawodnik – Krzysztof Stelmach, trener lidera PlusLigi Zaksy Kędzierzyn. – Daniela mogę scharakteryzować tylko jednym słowem: perfekcjonista – opowiada Stelmach. – O siatkówce dyskutowałby 24 godziny na dobę, myśli o niej non stop. Nie da się ukryć, że to trener wymagający. W każdym momencie. Nie daj Bóg, gdyby na talerzu zawodnika zobaczył frytki i kotleta. Wściekłby się okrutnie.

Gdyby jednak udało się PZPS-owi namówić McCutcheona lub Bagnoliego, odpadłaby koncepcja prezesa Mirosława Przedpełskiego, który marzył o tandemie zagraniczno-polskim, np. z Grzegorzem Wagnerem w roli asystenta. Nowozelandczyk (prawdopodobnie) i Włoch (na pewno) chcieliby przyjechać do Polski ze swoim sztabem.

Bruno, młodszy brat

Jako ostatni do konkursu przystąpił znacznie mniej utytułowany i o 11 lat młodszy brat Daniele Bagnoliego – Bruno. Zna go Zbigniew Bartman, przyjmujący reprezentacji Polski, do niedawna gracz Verony. – To też fanatyk siatkówki – opowiada o swoim byłym trenerze. – Zresztą nie, Bruno pasjonuje się także samochodami. Tyle że po krótkiej rozmowie o autach wszystko i tak schodzi na siatkówkę. Zdaniem komentatorów graliśmy wtedy najładniej we Włoszech. Co więcej, mimo przeciętnego składu wygrywaliśmy, pamiętam nawet passę 11 zwycięstw w 12 meczach.

Od 2007 Bruno Bagnoli pracuje w zajmującej obecnie ostatnie miejsce w lidze włoskiej Padwie, w której przez wiele lat występował Stelmach. – Rozmawiałem z działaczami. Mówili, że Bruno jest nie do ruszenia. Nawet jeśli będzie miał słabe wyniki, prędzej wyrzucą z klubu 12 siatkarzy niż jego – mówi Stelmach.

Spośród kandydatów komisja PZPS wybierze trzech „finalistów” konkursu. Nazwisko nowego selekcjonera mamy poznać 17 stycznia. – Najpełniejsze prace przysłali Daniel Castellani, Dariusz Marszałek i Grzegorz Wagner – mówi Popko.

*Autorzy – Przemysław Iwańczyk, Rafał Stec

źródło: sport.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
reprezentacja Polski mężczyzn

Więcej artykułów z dnia :
2008-12-04

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved