Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Paweł Papke: Mierzymy w medale

Paweł Papke: Mierzymy w medale

- Cieszymy się z trzech punktów, ale nie popadamy w wielki huraoptymizm, tak jak nie wpadliśmy w jakiś ogromny pesymizm po przegranej w Częstochowie - mówił po meczu z AZS-em Olsztyn atakujący Resovii, Paweł Papke.

Staramy się gromadzić wystarczającą liczbę punktów, żeby przed play-offami być minimum w pierwszej trójce. Mierzymy w medale, tak jak robi to sześć innych drużyn i cały czas ciężko pracujemy – mówi Papke.

Rzeszowianie, co już staje się tradycją, potwierdzają, że w ostatnich latach potrafią skutecznie grać z zespołem z Warmii i Mazur. Jedynie w I secie gospodarze mieli nieco problemów z rywalem i mimo piłki setowej w górze (24:23), przegrali tę część meczu. – Mieliśmy troszkę więcej szczęścia i konsekwencji, dlatego wygraliśmy. Nie podlega jednak dyskusji, kto w kolejnych trzech partiach niepodzielnie rządził na boisku – stwierdził Paweł Siezieniewski. Trudno się nie zgodzić ze słowami olsztyńskiego przyjmującego. Siatkarze Asseco Resovii sprawiali rywalom także dużo problemów zagrywką (8 asów przy tylko jednym olsztynian).



Liczyliśmy, że uda się wywieźć jakieś punkty, ale zagraliśmy znacznie słabiej niż w ostatnich meczach. Żadnej krzywdy nie robiliśmy rywalom zagrywką, a my z kolei popełnialiśmy błędy w tym elemencie. Założenie było nie tyle przyjmować bardzo dokładnie, ale żeby podbić choćby do góry, ale niestety to nie wychodziło, za co jestem odpowiedzialny – mówi Krzysztof Andrzejewski, który w sezonie 2003/2004 zaliczył epizod w Rzeszowie.- Nikt już tutaj o tym nie pamięta, a z tamtej drużyny został tylko Łukasz Perłowski. Zagrałem bodaj 5 meczów w Resovii, ale jakąś tam małą cegiełkę w awans do PLS dołożyłem – dodaje.

Bardziej kibice pamiętali o Tomaszu Józefackim, który przez cztery ostatnie sezony bronił barw Resovii. Przed meczem dostał owację na stojąco i prezenty od fanów.

Cały tydzień żyłem tym meczem i serce mi biło mocniej – mówi. – Miałem takie dwie skrajne myśli: zagrać dobrze i pokazać się z jak najlepszej strony kibicom albo przeczekać gdzieś w spokoju na ławce rezerwowych. Sytuacja sama się rozwiązała, bo Grzesiek Szymański ma problemy z mięśniami pleców i musiałem zagrać. Szkoda tylko, że nie udało się wywieźć choćby punktu – mówi Józefacki, który obok Wojciecha Grzyba (80-proc. skuteczność w ataku) był najjaśniejszą postacią w szeregach AZS-u. – Popełniliśmy zbyt wiele błędów, żeby móc wygrać z Resovią. Po naszej stronie było ich za dużo, szczególnie w zagrywce i ataku – twierdzi środkowy z Olsztyna, który zdobył więcej punktów niż trzej razem wzięci jego vis-á-vis z Asseco Resovii.

Nie graliśmy zbyt dużo środkiem, gdyż przeciwnicy „skakali” na pierwsze tempo. Trzeba jednak przyznać, że nie był to najlepszy dzień naszych środkowych – mówi Ljubo Travica, w którego zespole nie do zatrzymania byli skrzydłowi, a zwłaszcza Paweł Papke.

Bardzo dobrze zaprezentował się też Aleksandar Mitrović, dla którego był to dopiero drugi mecz w wyjściowym składzie. – Każdy z nas coś wnosił do drużyny. Jest dobra atmosfera na boisku i na ławce rezerwowych. Kibice też byli ogromnym dla nas wsparciem. Już w Częstochowie zagraliśmy dobry mecz, ale brakło szczęścia. Z meczu na mecz jest coraz większa pewność siebie i idziemy z formą do góry – twierdzi Mitrović.

Słowa serbskiego przyjmującego potwierdza Krzysztof Ignaczak, który w sobotnim pojedynku zbyt wiele się nie napracował, bo rywale omijali go zagrywką. – Mam już swoją markę wyrobioną w lidze, więc nie ma zespołu, który by przed meczem miał założenia na mnie zagrywać – mówi „Igła”. – Jak już lecą, to sporadyczne przypadki i bardzo mocne zagrywki. Z meczu na mecz idzie nam coraz lepiej, mocno pracujemy na treningach. Gdy w II rundzie złapiemy trochę świeżości, to będzie zdecydowanie jeszcze lepiej. Cieszę się, że nie zawiedliśmy zaufania kibiców, którzy nadal nas mocno wspierają – dodaje Ignaczak.

Niepocieszony po meczu był szkoleniowiec z Olsztyna, Mariusz Sordyl. – Resovia obnażyła nasze słabości – mówi. – To było pierwsze w tym sezonie spotkanie, w którym popełniliśmy tyle błędów. Wynikały jednak one z dobrej gry przeciwnika. Ryzykowaliśmy zagrywką i atakiem, a Resovia dobrze broniła i ustawiała blok. Na zbyt wiele rzeszowianie nam nie pozwolili – twierdzi.

Zadowolony z wygranej, co zresztą zrozumiałe, był szkoleniowiec gospodarzy, Ljubo Travica. – Oba zespoły zagrały pod wielkim ciśnieniem i szczególnie było to widać w I secie – opisuje trener. – Naszym celem było utrudnić zagrywką pracę Zagumnemu i to się w miarę nam udało. Popełniliśmy też znacznie mniej błędów niż w ostatnich meczach. W tej chwili nikt w moim zespole nie gra na najwyższym poziomie i nie pokazuje swoich pełnych umiejętności. Dlatego trudno, żeby można mówić o podstawowej szóstce – kończy szkoleniowiec Asseco Resovii.

*Autor – Rafał Myśliwiec

źródło: super-nowosci.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Więcej artykułów z dnia :
2008-12-01

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved