Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski mężczyzn > Jeśli nie konkurs, to co?

Jeśli nie konkurs, to co?

Jest konkurs, ale właściwie to nie jest konkurs. W tym temacie jedno jest póki co klarowne: wybór selekcjonera męskiej kadry ma coraz bardziej mgliste zasady. Dodatkowo prezes Mirosław Przedpełski tłumacząc działania PZPS sprawia, że pytań rodzi się coraz więcej.

Kiedy przeczytałem wywiad z prezesem Mirosławem Przedpełskim przez długą chwilę zastanawiałem się, czy aby na pewno nie jest pierwszy kwietnia. Spojrzałem za okno, jakby nie patrzeć – grudzień. I w ten grudniowy poranek, z każdym przeczytanym zdaniem, dochodziłem do wniosku, że pan prezes sam nie bardzo wie o co mu chodzi. Właściwie to może nawet i wie o co mu chodzi, tylko nie bardzo wie jak z całej sytuacji wybrnąć z twarzą. Na samym początku zaznaczę, że nie wątpię w intencje PZPS i myślę, że sam wybór trenera będzie optymalny dla polskiej siatkówki. Jednak styl jaki prezentuje przy okazji samego konkursu prezes, budzi co najmniej skrzywienie na twarzy obserwatorów.

Prezes mówi bowiem na początku, że konkurs to tak naprawdę nie konkurs, tylko zabieg dla ułatwienia negocjacji i zbicia ceny. Dodaje też, że w każdej chwili zasady można zmienić, byle dla dobra siatkówki. Jednocześnie nie może się powstrzymać przed ujawnieniem, że czeka na ofertę Julio Velasco. Ja może ekonomii nie studiowałem, ale takie ujawnianie swoich preferencji chyba negocjacji nie ułatwi.



Następnie prezes zarzeka się, że związek nie chce wyjść na kombinatorów i nikogo nie chce wpuszczać do kadry tylnymi drzwiami. Jak to się ma do wcześniejszej deklaracji, że w każdej chwili można przerwać konkurs? Wierzę w dobre intencje prezesa, ale pan prezes sam sobie zaprzecza. Bo jak to będzie wyglądało, kiedy wyjdzie szef związku przed kamery i powie, że przerwano konkurs i wybrano kandydata Jana Kowalskiego? Chyba nie do końca mu uwierzę, że nie pielęgnował jakiegoś układu. Myślę, że Mirosław Przedpełski doskonale zdaje sobie sprawę, jakiej wagi decyzją jest wybór selekcjonera kadry. Tylko mam wrażenie, że prezes trochę za bardzo dba, żeby obraz wyboru trenera w oczach opinii jak najbardziej rozmyć. Przedstawia całą sytuację jako transparentną, ale jednocześnie utajnioną dla dobra negocjacji. Jest konkurs, ale w razie czego trenera się wybierze bez konkursu. Selekcjonerem powinien być Polak, ale nie weźmiemy na siebie takiej odpowiedzialności, żeby tylko Polakowi powierzyć kadrę… Trochę za dużo tu nieścisłości jak dla mnie.

Później Mirosław Przedpełski ucina spekulacje, jakoby Daniel Castellani był faworytem związku i że jego wybór jest prawie pewny. Słusznie, że ucina, ale już jego argumentacja jest dla mnie szokująca. Ponoć dochodzą do związku głosy, że kibice nie lubią Argentyńczyka. Jakby pan prezes w siatkówce działał od wczoraj, to może i bym uwierzył, że to dla niego poważny czynnik. Szef związku zaczął jednak już drugą kadencję i trochę w realiach się już pewnie orientuje. Chyba pan Przedpełski zdążył zauważyć już, że w Polsce łaska kibiców na pstrym koniu jeździ. Raul Lozano był najpierw „Małym Rycerzem” wynoszonym na ołtarze, by skończyć jako nie do końca popularny trener. Kibice w Polsce uwielbienie dla trenera uzależniają od wyników i to się dla nich liczy bardziej niż pozostałe czynniki razem wzięte. Poza tym raczej jasne jest, że kibice jeżeli nie lubią, to Skry Bełchatów, bo jest mistrzem, ma pieniądze, ma gwiazdy i wygrywa z ich ukochanymi klubami. Co za tym idzie nie pałają niechęcią do trenera Castellaniego, a do trenera Skry, a to różnica.

Prezes ma rację w jednym – to problem związku w jaki sposób wyłoni najlepszego selekcjonera z możliwych, ale po co ta cała szopka w takim razie? Po co mówienie o konkursie, a potem oczekiwanie na wielkie nazwisko. Po co apele o wspólne szukanie rozwiązań? Można powiedzieć po męsku: „My wybierzemy trenera kadry, on weźmie pełną odpowiedzialność za wyniki reprezentacji, a my weźmiemy pełną odpowiedzialność za jego wybór. Skoro podjęliśmy się działania w strukturach związku, to będziemy wykonywać swoje obowiązki i odpowiadać za swoje decyzje.”

Życzę panu prezesowi, aby decyzja o wyborze trenera była trafna i rzeczywiście najlepsza z możliwych. Życzę, aby wszystkie te dywagacje okazały się jedynie rozważaniami o niefortunnych wypowiedziach. Jednak pewnych pytań nie sposób nie zadać, dla dobra polskiej siatkówki oczywiście…

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
reprezentacja Polski mężczyzn

Więcej artykułów z dnia :
2008-12-01

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved