Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Kto zatrzyma Orła?

Kto zatrzyma Orła?

Mecz międzyrzeczan z siatkarzami ze stolicy Dolnego Śląska już przed spotkaniem wywoływał dużo emocji. Pojedynek był jednym z ciekawszych jaki mieli okazję oglądać w tym roku lubuscy kibice.

Inauguracyjna partia spotkania zaczęła się od wyrównanej walki obu ekip. Raz jedna raz druga drużyna wychodziła na jednopunktowe prowadzenia, ale chwilę później na tablicy widniał już remis. Tak było do stanu 9:9, kiedy to na zagrywce po stronie Orła stanął Maciej Fijałek. Rozgrywający gospodarzy najpierw zaserwował asa, a następnie na tyle utrudnił Gwardii przyjęcie, że nie mogła sobie poradzić z wyprowadzeniem skutecznego ataku. Dwa ataki w aut, najpierw Wojciecha Szczurowskiego, a później Williama Thwaitea oraz skuteczny blok, na który nadział się Adam Kurian, dały gospodarzom czteropunktową przewagę. Trener Maciej Jarosz zaczął dokonywać zmian kadrowych. Wojciecha Szczurowskiego zastąpił na placu gry Mateusz Gorzewski, pojawił się na nim także Arkadiusz Świechowski, nie zmieniło to jednak obrazu gry gości. Wrocławianie nieco zdenerwowani przewagą oponentów zaczęli popełniać więcej błędów zwłaszcza w ataku. Gro piłek kończyło swój lot w aucie, siatce bądź na bloku Orła. Gospodarze zaś byli bardzo skuteczni. Na wyróżnienie zasłużyli Maciej Kordysz i Michał Lach. Pierwszą piłkę setową Orzeł miał już przy stanie 24:16, rozmiary porażki Gwardziści zmniejszyli jeszcze po dwóch błędach w ataku Hunka, ale nie byli w stanie uniknąć porażki w tym secie, który zakończył się widowiskowym blokiem na Adamie Kurianie.

Arkadiusz Świechowski pozostał na boisku w drugiej partii, w której szybko inicjatywę przejęli goście. Orzeł z bliżej nieokreślonych przyczyn zaczął mieć problemy z przyjęciem, choć zagrywka gości wydawała się być identyczną jak w pierwszym secie. Efektem niedokładności w tym elemencie zaczęła być transparentna gra Fijałka na rozegraniu, a co za tym idzie Gwardziści dużo częściej łapali Orłów na bloku. Na boisku pojawili sięWesołowski, Janas i Jarząbski, ale Orzeł był już w tak głębokiej defensywie, że nic się w tym secie nie dało zrobić. Zwłaszcza przy tak wysokiej dyspozycji w tym secie Adama Kuriana i Arkadiusza Olejniczaka, którzy w ataku mylili się tym razem bardzo rzadko. Gwardia wygrała seta wysoko 16:25.



Najwięcej emocji kibicom przyniósł set trzeci. Wrocławianie uzyskali kilkupunktową przewagę, głównie dzięki dobrej postawie szalejącego w ataku Adama Kuriana. Goście prowadzili kolejno 4:7, 6:9 i 10:14 i wydawało się, że zaczynają kontrolować wynik. Nic bardziej mylnego. W jednym ustawieniu w ataku błędy popełnili kolejno Krupnik, Olejniczak, Kurian i ponownie Krupnik i Orzeł wyszedł na prowadzenie 15:14. Wynik oscylował wokół remisu do stanu 22:22 a pierwszoplanową postacią w ekipie miejscowych był Maciej Kordysz wspomagany przez Krzysztofa Hajbowicza. Przełomem po raz kolejny wydawały się być dwie skuteczne akcje Szczurowskiego, które dały Gwardii piłkę setową przy stanie 22:24. Orzeł obronił pierwszą piłkę setową, ale kolejnej przyszło mu bronić w sytuacji kiedy Gwardia przyjmowała zagrywkę. Podwójny blok Orła w ciemno przesunął się do skrzydła, z którego atakował Szczurowski i przyniosło to wymierny efekt w postaci skutecznego bloku. Na tablicy był remis 24:24 a na trybunach prawdziwy „kocioł”. Dwie kolejne akcje były majstersztykiem dzieła siatkarskiego. Orzeł podbił dwa mocne ataki Gwardii w polu i wyprowadził skuteczne kontry. Najpierw atak podbił Krystian Pachliński, kontrę skończył Hajbowicz chwilę później w defensywie popisał się Michał Lach a w ataku superskuteczny Kordysz.

Czwarta partia miała podobny przebieg jak pierwsza. Do stanu 15:15 walka była bardzo wyrównana z małym wskazaniem na ekipę Gwardii, która uzyskiwała momentami dwupunktowe przewagi. Sytuacja się jednak zmieniła właśnie od wyniku po 15. Dobrze zaatakował starszy z braci Przemysław Lach, na bloku dał się złapać Gorzewski a chwilę później w siatkę zaatakował Olejniczak i Orzeł wyszedł na prowadzenie 18:15. To był sygnał dla gospodarzy. Wspomagani przez stojących już kibiców, gospodarze ani myśleli marnować tej zaliczki. Ciągle skuteczni Kordysz i Hajbowicz byli siłą napędową swojej drużyny. Po skutecznym ataku drugiego z nich Orzeł miał piłkę meczową przy stanie 24:19. Gwardia obroniła pierwszą z nich po ataku Williama Thwaitea, który powrócił na boisko w czwartym secie. Drugą i trzecią także ale już po błędach w ataku Orła. Trener Andrzej Stanulewicz poprosił o ostatnią przysługującą mu przerwę w tym secie. Po powrocie na plac gry gospodarze bez problemów przyjęli zagrywkę Mariusza Dutkiewicza, który pojawił się na zagrywce dopiero przy piłce meczowej a swój atak na prawym skrzydle i w efekcie cały mecz skończył kapitan Orła Krzysztof Hajbowicz.

Tym samym Orzeł przedłużył passę swoich zwycięstw do sześciu z rzędu. Kolejny sprawdzian lubuskich siatkarzy już za tydzień. Po raz kolejny przed własną publicznością zmierzą się tym razem z Pamapolem Wieluń, którego zastąpili po tej kolejce na pozycji wicelidera w tabeli. Emocji zapewne znów nie zabraknie.

Orzeł Międzyrzecz – Gwardia Wrocław 3:1

(25:19, 16:25, 26:24, 25:22)

Składy drużyn:

Orzeł: Fijałek, Lach P., Lach M., Kordysz, Hunek, Hajbowicz (kapitan), Pachliński (libero) oraz Wesołowski, Janas, Jarząbski

Trener: Andrzej Stanulewicz

Gwardia: Janosik, Thwaite, Krupnik (kapitan), Kurian, Szczurowski, Olejniczak, Mihułka (libero) oraz Gorzewski, Świechowski, Dutkiewicz, Karpiewski

Trener: Maciej Jarosz

Zobacz również:

Wypowiedzi po meczu Orzeł – Gwardia

Tabela i wyniki 9. kolejki I ligi mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Więcej artykułów z dnia :
2008-11-30

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved