Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Wiele emocji w meczu Chemika z AZS AWF Poznań

Wiele emocji w meczu Chemika z AZS AWF Poznań

fot. archiwum

Chociaż początek spotkania z AZS AWF Poznań i cały pierwszy set, toczony pod dyktando gospodyń, zwiastował pewne zwycięstwo PSPS, koleje następnych partii były absolutnie zaskakujące.

Drugi i trzeci set to przedziwne przegrane Chemika, który potrafił prowadzić w pierwszych fazach partii nawet 7 punktami. – Boli mnie serce bo nie można tak grać. Gra się świetnie przez jakiś czas, a później zaczyna się taką kaszanę. To jest bardzo złe. Myślę, że musimy popracować nad koncentracją, bo tu mamy największe braki chyba, a to co wyprawiają dziewczyny z piłkami przechodzącymi to nie da się opowiedzieć bez użycia niecenzuralnych określeń – mówił tuż po spotkaniu zadowolony, ale poddenerwowany szkoleniowiec PSPS Mariusz Bujek .

 

Już początek drugiej partii był emocjonujący. Przyjezdne, zapewne wbrew przewidywaniom kibiców, postanowiły stawić czoła policzankom. Punkty obydwa zespoły zdobywały na przemian, aż do momentu, kiedy Katarzyna Bury stanęła na zagrywce i popisała się asem. Chemik wyszedł na minimalne prowadzenie 7:6. Po kolejnych atakach ze środka oraz świetnej postawie libero gospodyń – Sandry Dołżańskiej , podopieczne Mariusza Bujka wygrywały już 10:7. Wydawało się, że z każdą minutą przewaga PSPS będzie powiększana, ale nic bardziej mylnego. Poznanianki w najbliższych minutach koncertowo zagrały w bloku, dzięki czemu zdobyły cztery punkty z rzędu. Chwilową niemoc Chemika w ataku przełamała Agata Furmanek ładnym atakiem ze środka, ale i to nie zdołało przebudzić gospodyń na tyle, by wygrały partię. Przyjezdne rozkręciły się na dobre. W zwycięstwie AZS nie przeszkodziła nawet Joanna Pomykacz , która weszła na boisko za Katarzynę Ciesielską przy stanie 15:20. Poznanianki wygrały seta do 19.



 

Trzecia odsłona spotkania musiała być dla PSPS zupełnie inna. Istotnie, początek zwiastował pewne zwycięstwo w dobrym stylu. Świetna gra blokiem i skuteczność ataków Natalii Matusz po prostej, spowodowały, że na tablicy świetlnej widniał wynik 8:1. Niewielu zmartwiło się kilkoma udanymi obronami gości i zdobyciu oczka na 10:6. Niesłusznie. Przyjezdne znów, nie wiedzieć skąd, złapały wiatr w żagle i dzielnie goniły rywalki. Kilka udanych akcji w bloku, a miał kim stawiać go Wojciech Lalek dysponujący wyższymi siatkarkami niż Chemik, przyniosło remis po 13. Bardzo wyrównanie i nerwowo było już do samej końcówki, chociaż przy stanie 17:15 dla PSPS spiker spotkania wieszczył zwycięstwo gospodyń wedle pewnej teorii, która mówi, że zespół zdobywający pierwszy 17 punkt właśnie, wygrywa partię. Tym razem okazało się inaczej. Dość skuteczna do tej pory Justyna Raczyńska nie skończyła dwóch ostatnich ataków i Chemik poległ do 23.

 

Czwarty set PSPS rozpoczął w nieco innym ustawieniu z Magdaleną Soter pod siatką. Słabe przyjęcie i wynik 0:4 już na wstępie mocno niepokoił, także siedzącą na trybunach Monikę Bryczkowską . Ważnym momentem dla gospodyń okazała się przerwa na życzenie Mariusza Bujka , a po niej widowiskowy atak Katarzyny Bury z 6 strefy na 6:7. W następnej akcji kiwa gości w taśmę dała remis. Kolejne akcje też należały do policzanek. Dobrze, jak niemal w całym meczu, spisywała się w przyjęciu Natalia Matusz , a na bloku Ewa Kwiatkowska . Chemik wyszedł na prowadzenie 11:7. Gospodynie poczuły się wyraźnie pewne. Asami serwisowymi popisywały się Marta Wellna i już nie pierwszy raz Katarzyna Bury . Punkt na 23:15 zdobyła na prawym skrzydle Ewa Kwiatkowska po jednej z najbardziej widowiskowych akcji całego meczu, kiedy zaatakowała z obejścia mocno wzdłuż linii bocznej. Zwycięstwa nikt gospodyniom nie mógł już wydrzeć. Ostatecznie Chemik wygrał tą partię do 17.

 

Efektowna wygrana i dobra forma przed tie-breakiem to spory atut. Przyjezdne zdobyły pierwsze punkt, ale w następnych akcjach popełniały błędy w serwisie i ataku, dające wynik 5:2. Prostych błędów nie uniknęły jednak także siatkarki PSPS, które po nieczystej wystawie we własnych szeregach i kiwie gości straciły przewagę. Było 5:5. Krótka Kwiatkowskiej i znów kilka udanych serwisów Bury wyprowadziły zespół na nowo na kilkupunktowe prowadzenie, którego bardzo mocno zmotywowane gospodynie nie oddały do końca. Chemik wygrał tie-breaka do 10, a cały mecz 3:2.

 

Spotkanie z młodym zespołem z Poznania przyniósł nieoczekiwanie wielkie emocje. W tym meczu kibice mogli zobaczyć wszystko co w siatkówce najlepsze, ale też to co bardzo słabe. Chemik poczynał sobie na boisku bardzo chimerycznie, w tym także za sprawą rozgrywających gospodyń, które w tym meczu zmieniały się co najmniej dwukrotnie. – Nasze rozgrywające grają podobnie. Do tej pory z Pomykacz grało się dziewczynom lepiej, a teraz widzę, że lepiej się gra z Kasią [Ciesielską – przyp. red.]. Kasia żongluje tymi wystawiającymi. Żadna na dzisiaj nie zadowala mnie jeszcze w stu procentach. Chciałbym, żeby grały tak jak Owczynnikowa w zespole z Poznania, ale do tego to im jeszcze brakuje 20 lat. Brakuje spokojnego rozegrania na skrzydła, jak ono jest wtedy wszystko jest w porządku. Jak z kolei zaczynamy szarpać tą grę przez rozgrywające to wtedy przegrywamy – twierdzi Mariusz Bujek .

 

Chemik Police – AZS AWF Poznań 3:2

(25:17, 20:25, 23:25, 25:19, 15:11)

 

Skład:

Chemik : Ciesielska, Raczyńska, Bury, Matusz, Kwiatkowska, Furmanek, Dołżańska (libero) oraz Soter, Wellna, Pomykacz i Kazaniecka.

 

Zobacz również :

Wyniki 8. kolejki oraz tabela I ligi kobiet

źródło: ligowiec.net

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2008-11-24

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved