Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > I liga: W Sosnowcu lepsze były policzanki

I liga: W Sosnowcu lepsze były policzanki

fot. archiwum

W Sosnowcu, spotkały się zespoły sąsiadujące ze sobą na dole tabeli I ligi kobiet. Po zaciętym spotkaniu siatkarki Chemika Police pokonały SMS Sosnowiec 3:2.

Pierwsze piłki spotkania należały do siatkarek SMS Sosnowiec, które po skutecznych zagrywkach Joanny Wołosz i błędach własnych siatkarek z Polic, szybko objęły prowadzenie 7:3 i o pierwszy czas musiał poprosić Mariusz Bujek . Po przerwie toczyła się walka punkty za punkt. Obie drużyny popełniały sporo błędów i nie potrafiły skończyć ataków, trener siatkarek z Polic widząc, że jego podopieczne nie potrafią dogonić sosnowiczanek, przy stanie 10:15 poprosił o drugą przerwę. W drużynie Chemika pojawiły się Katarzyny – Ciesielska i Bury – ale i one nie zmieniły zbytnio obrazu gry. Siatkarki gości miały ogromne problemy ze skończeniem ataków z pierwszej piłki. Bardzo dobrze w tym fragmencie prezentowały się Katarzyna Bryda i Sylwia Pelc , które skutecznymi atakami i blokami doprowadziły do powiększenia przewagi (18:14, 21:17). Końcówka seta również należała do „uczennic”, które dzięki dwóm błędom Ciesielskiej oraz błędzie w komunikacji Joanny Pomykacz i Agnieszki Kazanieckiej miały piłkę setową. Set zakończyła Justyna Raczyńska , która atakiem z lewego skrzydła w aut doprowadziła do wyniku 25:17.

 

Druga partia miała podobny przebieg jak pierwsza z tą różnicą, że prym na parkiecie wiodły tym razem siatkarki Chemika Police. Objęły one prowadzenie 4:1 (pierwsze prowadzenie gości w tym meczu) i już wtedy trener Andrzej Peć poprosił o czas. W dalszej części seta siatkarki Chemika poprawiły swoją zagrywkę, czego wynikiem był as serwisowy Agaty Furmanek , a także skuteczne ataki kończone przez Ewę Kwiatkowską . O kolejny czas trener SMS Sosnowiec poprosił przy stanie 3:8. Jednak i ten zabieg nie przyniósł zamierzonego skutku, gdyż kolejne piłki padły łupem gości (3:11). W drużynie SMS na boisku pojawiły się Katarzyna Lisiecka i Natalia Kurnikowska , które, mimo wysiłku i starań, nie były w stanie w tej partii nawiązać równorzędnej walki z Chemikiem i w konsekwencji traciły coraz więcej do przeciwnika. Przy stanie 11:21 dwa razy ze środka zaatakowała Kwiatkowska , później jednak pomyliła się przy zagrywce, a ten sam błąd powtórzyła Pelc i na tablicy był wynik 15:24. Set, podobnie jak pierwszy, zakończyła Raczyńska atakiem z lewego skrzydła jednak tym razem trafiła w boisko i na tablicy pojawił się remis 1:1.



 

Pobudzone zwycięstwem w poprzednim secie, siatkarki z Polic kontynuowały swoją dobrą grę. Celne i agresywne ataki Bury oraz skuteczne bloki, szybko zmusiły do wykorzystania przez gospodynie obydwu przerw – przy stanie 3:7 oraz 7:11. Od tego momentu na parkiecie toczył się wyrównany bój o każdy punkt. Siatkarki SMS miały problem z zakończeniem swoich ataków, co jednak nadrabiały blokiem. W tym siatkarskim rzemiośle prym wiódł duet Bryda – Pelc który kilkakrotnie zablokował ataki Chemika. Dwa ataki po prostej Kurnikowskiej zakończyły się sukcesem i gospodynie zbliżyły się do prowadzących 20:21. Jednak od tego momentu punkty zdobywały już tylko siatkarki trenera Bujka i set zakończył się wynikiem 20:25.

 

Czwarty set, wydawał się być ostatnim, biorąc pod uwagę dobrą grę Chemika w poprzednich dwóch partiach. Jednak po raz kolejny losy tego spotkania diametralnie się obróciły. Siatkarki SMS Sosnowiec zaczęły z wysokiego „C”, obejmując prowadzenie 5:0. Po przerwie na żądanie trenera gości, jego podopieczne zaczęły powoli odrabiać straty i udało im się zmniejszyć przewagę na 9:8. W tym secie, podobnie jak w drugim, świetnie spisywała się Kurnikowska , która słała bardzo celne i mocne ataki na boisko przyjezdnych. Skuteczne ataki i dobra gra blokiem, a także mocna zagrywka doprowadziły do systematycznego powiększania przewagi (12:9, 16:12, 17:13). Mogliśmy oglądać popis gry środkiem, zarówno jednej jak i drugiej drużyny. Wyróżniały się tutaj Kwiatkowska i Pelc, które imponowały atomowymi atakami i skutecznym blokami. Pomimo ogromnej woli walki o każdą piłkę, siatkarkom Chemika nie udało się odrobić strat i przegrały set w stosunku 15:25.

 

Piąty set miał bardzo zacięty przebieg. Obie drużyny rozpoczęły nerwowo tę partię, popełniając przez to sporo błędów. Gospodynie nie były w stanie zablokować atakujących siatkarek z Polic, które prędzej opanowały emocje, dzięki czemu doprowadziły do prowadzenia 8:4. Kiedy wydawało się że losy tie-breaka są już przesądzone, skuteczne bloki na Bury i błąd ataku przy przechodzącej piłce, sprawiły iż na tablicy wyników pojawiły się remisy 9:9 i 10:10. Od tego momentu siatkarki SMS nie potrafiły skończyć żadnej piłki w ataku i siatkarki z Polic mogły się cieszyć z piłki setowej (11:14). Jednak sosnowiczanki stać jeszcze było na kolejny zryw i po długich i zaciętych wymianach zbliżyły się na 13:14. Ostatnia akcja spotkania zakończyła się blokiem na Katarzynie Brydzie i siatkarki Chemika mogły skakać z radości.

 

Euforia i radość Chemika Police wydaje się być uzasadniona. Bo bardzo zaciętym i ciekawym, pełnym wzlotów i upadków spotkaniu, siatkarki z Pomorza odniosły trzecie zwycięstwo w lidze i tym samym przerwały zła passę porażek. A z kolei siatkarki SMS Sosnowiec po raz kolejny pokazały charakter i to że w siatkówkę grać potrafią oraz że trzeba się namęczyć aby odnieść nad nimi zwycięstwo.

 

SMS PZPS I Sosnowiec – Chemik Police 2:3

(25:17, 15:25, 20:25, 25:19, 13:15)

 

Składy zespołów:

SMS PZPS I Sosnowiec: Wołosz, Martałek, Bryda, Kurnikowska, Lisiecka, Pelc, Bulbak (libero) oraz Trojan i Karaś

Chemik Police: Wellna, Ciesielska, Bury, Soter, Raczyńska, Kwiatkowska, Ostrowska (libero) oraz Furmanek, Pomykacz, Kazaniecka i Matusz

 

Zobacz również:

Wyniki i tabela I ligi kobiet

 

Pomeczowe wypowiedzi

 

Mariusz Bujek (trener Chemika Police): : Nasza drużyna przeżywa pewien „kryzysik” – taki wewnętrzny. W tym meczu nie ważne są same punkty, nie wygrana, lecz ważne jest to, że byliśmy drużyną. Dziś byliśmy drużyną w kwadracie i na boisku, co w ostatnim spotkaniu z Rumią było dla nas nieosiągalne. Wówczas byliśmy drużyną w „rozsypce”, dziś udało nam się. Cieszymy się bardzo, ze wrócił duch zespołu i to jest dla nas bardzo ważne. Mamy bardzo młody zespołu, niektóre z moich zawodniczek to juniorki, a dziś graliśmy z reprezentacją Polski juniorek. Dziś wypadliśmy może na ich tle nienajlepiej, lecz przez dwa sety stawialiśmy SMS-owi czoła i graliśmy jako bardzo doświadczony zespół. Ja nigdy nie dostanę propozycji pracy z drużyną z PlusLigi Kobiet, a na dzień dzisiejszy nie zostawię tego zespołu. Dziewczyny pomagają mnie, a ja im i stanowimy jedność. Jesteśmy na dobre i na złe.. U nas nie ma, ze one gniewają się na mnie, a ja na nie ja je tylko powyzywam. Moja babcia mówiła: „zemszcze, zemszcze, zemszcze”, lecz zaraz wszystko wraca do normy i jesteśmy razem. U nas jest bardzo przyjazna atmosfera. W ostatnim meczu z Rumią wypadliśmy bardzo blado i bardzo źle. W piątek wieczorem zrobiliśmy sobie bardzo długą pogawędkę, takie „wylewanie żalów z serca”- co komu leży na sercu i dziś były tego efekty. Dzisiaj wróciliśmy do tego, co dla nas było najważniejsze- duch zespołu. My nie mamy klasowych zawodniczek, mamy „rzemieślniczki”, które ciężko pracują na to, co mają i jak grają. Duch zespołu powoduje, ze jesteśmy lepsi od innych. Nasze założenia na ten sezon to gra w pierwszej szóstce. Jest to cel zarządu klubu. Jeśli go nie zrealizuję to mnie wyrzucą, lecz my chcielibyśmy być w pierwszej szóstce, żeby nie martwić się o utrzymanie, gdyż po raz trzeci ta sztuka może nam się nie udać.

 

Andrzej Peć (trener SMS PZPS I Sosnowiec) : Masa błędów własnych spowodowała, że przegraliśmy drugiego seta bez walki. Mieliśmy założenia, jak grać z Chemikiem. Obawialiśmy się mocnej zagrywki z wyskoku od drugiego seta ze strony Chemika, którą to zagrywkę drużyna ta zaczęła prezentować. Klika błędów drużyny przyjezdnej w pierwszym secie pozwoliło nam na spokojną grę i kontrolowanie przewagi w pierwszym secie. Nie potrafimy utrzymać na jednakowym poziomie stanu gry, tempa gry i po wygranym secie następuje często rozkojarzenie w zespole i potem ciężko jest „wejść” z powrotem do gry. Podobna sytuacja była w meczu z Mysłowicami, gdzie po pierwszym łatwo wygranym secie i następnych dwóch przegranych drużyna przebudziła się dopiero w czwartym. Każdemu zespołowi trudno wchodzi się na wysokie obroty, niemniej dzisiaj udało nam się w czwartym secie. Piąty set obydwa zespoły grały z taką samą ilością błędów i zdecydowanie na siatce. Dwie, trzy piłki oraz błędy decydowały o tym o tym, kto dzisiaj będzie zwycięzcą. Dziewczyny w końcówce seta podjęły ryzyko i mocno atakowały natomiast przeciwnik był lepiej zorganizowany w obronie i ataku i dzięki temu wygrał mecz. Mecz w Ostrowcu Świętokrzyskim przez pierwsze dwa sety był pod naszą kontrolą, choć drugi set rozstrzygnął się dopiero w końcówce. Trzeci i czwarty set to zejście z właściwych obrotów i przy stanie 16:12 dla nas nastąpiło takie rozprężenie, które spowodowało, że dziewczyny pomyślały, że mecz jest za nimi. W konsekwencji, czego przegraliśmy trzeci, czwarty set, a tie-break zakończył się tak jak w dniu dzisiejszym. W Sosnowcu jak i w Ostrowcu Świętokrzyskim występują kadetki, a więc dziewczyny, które zaczynają swoją przygodę z 1 ligą. Często brakuje tym zawodniczkom „zimnej głowy”, chłodnej oceny sytuacji, idą na całość, wykonują bez przemyślenia atak, a to kończy się stratą punktu albo przez błąd, albo poprzez zablokowanie.

źródło: inf. własna

nadesłał: ,

Więcej artykułów z kategorii :
I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2008-11-15

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved