Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Konrad Piechocki: Tytuły o niczym nie świadczą

Konrad Piechocki: Tytuły o niczym nie świadczą

Już niebawem, spotkaniem z niemieckim Friedrichshafen bełchatowska Skra zainauguruje swoje tegoroczne występy w Lidze Mistrzów. Oto co mówi na ten temat prezes klubu - Konrad Piechocki.

W poprzedniej edycji Ligi Mistrzów PGE Skra zajęła trzecie miejsce. A wiadomo, że apetyt rośnie w miarę jedzenia…

Konrad Piechocki: Nie ukrywam, że sukces bardzo smakuje. Pięknie byłoby powtórzyć ten wynik. Nie wolno jednak zapominać, że takie same plany jak Skra ma 10 czy 12 europejskich drużyn. Teraz mamy zespół bardziej doświadczony i dojrzalszy niż w ubiegłym sezonie. Wierzę, że połączenie graczy, którzy byli w Skrze, z tymi, którzy doszli, upoważnia nas do odegrania roli w rozgrywkach Ligi Mistrzów. Przyznam, że to jest moje marzenie.



Wie pan, że w kraju oczekiwania wobec Skry są ogromne. Już słychać głosy, że trzecie miejsce nie zostanie uznane za sukces.

Przyzwyczaiłem się już, że w Polsce balon oczekiwań jest coraz bardziej napompowany. Nie dziwię się temu, lecz to nie służy osiąganiu dobrego wyniku. Przekonaliśmy się o tym na przykładzie reprezentacji, która po wicemistrzostwie świata miała bez problemu osiągnąć sukces w mistrzostwach Europy. A jak się skończyło, wszyscy pamiętamy [11 miejsce – jar]. Wiem jednak, że takiej weryfikacji stale będziemy poddawani i musimy sobie z tym radzić.

Jak reagują sponsorzy czy właściciele klubu.

Mogę im tylko podziękować. Polska Grupa Energetyczna czy Elektrownia Bełchatów nas oceniają, ale nie wywierają dodatkowej presji. Nigdy nie usłyszeliśmy od nich, że coś musimy.

Na razie szczęście wam nie sprzyjało, bo trafiliście do najtrudniejszej grupy.

To prawda, że los nas nie oszczędzał w losowaniu. Panathinaikos Ateny , Iskra Odincowo czy Friedrichshafen to europejska czołówka. Każdy z tych klubów marzy nawet o wygraniu Ligi Mistrzów. Mam wrażenie, że ludzie w Polsce nie doceniają klasy niemieckiego zespołu. Przypominam, że w 2007 roku zwyciężył on w Lidze Mistrzów. W poprzedniej edycji wyeliminował głównego faworyta – Dynamo Moskwa, zaś w półfinale odpadł po wspaniałym boju z Sisleyem Treviso. Skra nie może pochwalić się takimi sukcesami. Jak widać, pod względem dorobku w europejskich pucharach jesteśmy w grupie na czwartym miejscu. Na szczęście tytuły o niczym nie świadczą.

Nie dość, że wylosowaliście najsilniejszych przeciwników, to jeszcze macie pecha, bo trzech zawodników doznało kontuzji.

W tym tygodniu obowiązuje u nas myśl przewodnia: sukces rodzi się w bólach. Nie po to mamy tak szeroką kadrę, żeby nie można było zastąpić Heikkinena czy Antigi. Jestem przekonany, że Radek Wnuk, Bartek Kurek czy Michał Bąkiewicz są w stanie zastąpić nieobecnych kolegów bez obniżenia poziomu zespołu. Nie patrzę na to, kto nie może zagrać, ale kto może.

Czy przed inauguracją Ligi Mistrzów może pan powiedzieć, że zrobione zostało wszystko, by drużyna była najsilniejsza?

Gdy człowiek przestanie mieć dylematy, to zaczyna popełniać błędy. Zawsze można zrobić coś lepiej. Pod względem personalnym nasza strategia została zrealizowana. Nie powiem, że zespół jest optymalny, bo zawsze jest coś do poprawienia. Trzeba teraz zrobić wszystko, by wykorzystać cały potencjał.

A jak z premiami. Czy za sukces w Lidze Mistrzów przewidziana jest specjalna nagroda?

W Skrze jak zwykle wszystkie zasady premiowania zostały ustalone przed sezonem. Z doświadczenia wiem, że dodatkowa motywacja pieniężna w trakcie sezonu niewiele wnosi.

Po raz czwarty Skra występuje w Lidze Mistrzów, więc można powiedzieć, że nie jest to dla was nowość. Czy mimo to czuje pan presję?

Oczywiście. To oznaka, że nie jestem jeszcze wypalony. Przyznaję, że w moich myślach mecz z Friedrichshafen już się toczy.

I kto wygrywa?

Chciałbym, żebyśmy okazali się lepsi choćby o dwa punkty, które dałyby nam zwycięstwo. Typuję 3:1 dla Skry.

Rozmawiał Jarosław Bińczyk

źródło: sport.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Więcej artykułów z dnia :
2008-11-03

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved