Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Dariusz Luks: Bez rodziny moja praca nie miałaby sensu

Dariusz Luks: Bez rodziny moja praca nie miałaby sensu

fot. archiwum

Od zeszłego sezonu Dariusz Luks jest trenerem Pronaru Zeto Astwa AZS Białystok. Jego przeszłość trenerska obejmuje pracę z mężczyznami i siatkarzami plażowymi. - Są znacznie bardziej pracowite od mężczyzn - mówi o siatkarkach w wywiadzie dla Strefy Siatkówki.

Z Białegostoku na Śląsk kawał drogi, więc rodzina nie widzi cię chyba zbyt często?

 

Tak, to 600km, ale to nie kilometry stanowią problem a stan naszych dróg, wygodniej podróżować pociągiem, mam pośpieszny do Warszawy, a ze Stolicy do Białegostoku. Najtrudniej jest w okresie przygotowawczym, bo bierzemy udział w różnych turniejach i wtedy nie byłem w domu nawet 3 tygodnie. Ale staram się być z rodziną tak często jak tylko to możliwe, bo bez rodziny moja praca nie miałaby sensu. Decyzję, że rodzina zostaje w Radlinie podjęliśmy wspólnie i jesteśmy przekonani, że to słuszna decyzja. Mamy teraz takie czasy, że ludzie za pracą wyjeżdżają dużo dalej niż ja. A ja pracuje w swojej ojczyźnie, praca sprawia mi radość, mam duże wsparcie rodziny więc jest OK .



 

Jesteś trenerem młodym, a mimo to pracowałeś już z siatkarzami plażowymi, męską drużyną siatkówki halowej a obecnie z zespołem żeńskim. Jak porównałbyś sposób prowadzenia tych zespołów?

 

Bardzo ciężko porównać sposób prowadzenia tych zespołów. Okres w którym pracowałem z siatkarzami plażowymi był bardzo trudny. To byli zawodnicy, którzy przez 9-10 miesięcy zarabiali na życie trenując na hali, a gra na piasku była dla nich zabawą i sposobem na spędzenie wakacji. Daleko nam było do profesjonalnego uprawiania tej dyscypliny sportu, bo nie można łączyć piasku z halą. To duży błąd jeśli traktuje się to poważnie. Dużym błędem było również nie wysyłanie na międzynarodowe zawody większej ilości par oraz sędziów z naszego kraju. Na szczęście w tej chwili zmienia się to na lepsze i miejmy nadzieję, że na kolejną olimpiadę zakwalifikuje się jakaś nasza para, a to będzie odskocznią do dalszej pracy i rozwoju tej dyscypliny. Co do pracy z mężczyznami to początek miał miejsce w Radlinie i był to czas bardzo ciężki ale bardzo mile zawsze będę go wspominał. Łączyłem wtedy funkcję trenera, zawodnika, kierownika a nawet kierowcy i masażysty. Osiągnęliśmy zresztą wtedy duży sukces za bardzo małe pieniądze i chwała za to zawodnikom z którymi pracowałem. Co do pracy z kobietami to jedno jest pewne, są znacznie bardziej pracowite od mężczyzn .

 

Koniec poprzedniego sezonu i początek tego to dowód na to, że znalazłeś wspólny język z zespołem, czy rzeczywiście tak jest?

 

Myślę, że tak. Podjąłem się trudnego zadania, a dziewczyny mi uwierzyły, że tylko pracą można coś osiągnąć. Dziś jest znacznie lepiej niż w połowie poprzedniego sezonu, ale to nie znaczy, że już jest bardzo dobrze. Trzeba dalej pracować co pokazują bardziej doświadczone zawodniczki mojej drużyny, a młodsze chcą im dorównać, dlatego jestem dobrej myśli .

 

Wraz z Rafałem Prusem tworzycie młody duet trenerski. Pomaga to czy przeszkadza? Jak do tego podchodzą zawodniczki?

 

Moim zdaniem to dobry kierunek, oby pojawiali się młodzi trenerzy. Polacy powinni uwierzyć we własne umiejętności, również trenerskie. Duża rola w tym trenerów starszych o dużym doświadczeniu, aby przekazali wiedzę młodym, abyśmy nawet statystyków nie musieli szukać za granicą. Kiedyś nasi trenerzy uczyli grania w siatkówkę, teraz uczą nas obcokrajowcy. Inną sprawą jest mentalność zawodników czy zawodniczek, bo nie zawsze obcokrajowiec jest lepszy od trenera rodem znad Wisły .

 

Drużyny z Bielska i Muszyny to faworyci tego sezonu. Reszta zespołów może walczyć o medal, ale równie dobrze o utrzymanie w lidze. Gdzie widzisz swój zespół?

 

Do faworytów zaliczam również drużynę z Piły. Na papierze czwarte miejsce powinna zająć Dąbrowa Górnicza. Ale to tylko teoria. Nasz cel to awans do play-off. Chcemy uniknąć baraży, bo to zawsze jest stresujące i nigdy nie wiadomo jak się zakończy oraz sprawić kilka niespodzianek. Najważniejsze byśmy tworzyli zespół dobrze rozumiejących się ludzi, a będzie dobrze .

 

Iza Żebrowska to zapewne duże wzmocnienie siły ognia drużyny?

 

Na pewno tak, ale Iza to zawodniczka atakująca, a żeby wyprowadzić atak musi być dobre przyjęcie i dobre rozegranie więc to cały zespół musi pracować na wygranie pojedynczej akcji, seta czy w konsekwencji całego meczu. Więc nie chcę, aby mówiono dobrze o jednej czy dwóch zawodniczkach mojej drużyny. Chcę, aby dobrze mówiono o całej drużynie, czyli 12 zawodniczkach z Białegostoku .

 

Dobrą grą zwróciliście na siebie uwagę. Teraz nie będzie już tak łatwo zaskoczyć rywalki?

 

Chociaż odnieśliśmy dwa zwycięstwa wcale nie było łatwo. O ile z Farmutilem Piła zagraliśmy dobre zawody, to z Calisią Kalisz nie wszystko wyglądało tak jak należy, ale bardzo cieszy fakt, iż grając słabo potrafiliśmy wygrać. To pokazuje charakter drużyny i pozwala z optymizmem patrzeć w przyszłość .

 

Za kilka dni mecz z Aluprofem. Nie macie nic do stracenia więc zagracie zapewne odważnie i bez obawy o końcowy wynik?

 

Dokładnie, nikt nam głów nie pourywa jak przegramy, ale też tanio skóry nie oddamy i będziemy chcieli pokazać dobrą siatkówkę. Zresztą po drugiej stronie siatki są też tylko ludzie i może się zdarzyć ich słaby dzień. Bądźmy dobrej myśli .

 

Jesteś młodym i ambitnym trenerem. Jak daleko sięgają Twoje ambicje?

 

Nie byłbym prawdziwym trenerem gdybym nie sięgał marzeniami do prowadzenia drużyny narodowej, więc moje ambicję są dokładnie takie .

 

* Rozmawiał Marek Knopik

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2008-11-03

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved